Iwona Agnieszka Siedlaczek

Jubileusz 85-lecia Profesora Andrzeja Nowickiego Wkład filozofa w rozwój religioznawstwa

 

Pisać o Ukochanym Nauczycielu i Mistrzu jest zadaniem trudnym i odpowiedzialnym. Pisać w związku z Jego Jubileuszem 85. Urodzin jest rzeczą jeszcze trudniejszą. Najtrudniejszą zaś z tego powodu, że wiek Profesora Andrzeja Nowickiego budzi wątpliwości, czy można choćby częściowo ogarnąć Jego myśl i jej obecność (ergantropie) w setkach artykułów filozoficznych, pracach naukowych drukowanych w kilkunastu językach i książkach dotyczących wszystkich dziedzin Jego zainteresowań twórczych: od filozofii portretu, poprzez sen, muzykę, tęsknotę, warsztat, języki. religie i kultury europejskich i pozaeuropejskich narodów, a zwłaszcza kultury Włoch. Chin i Japonii, fascynacje mnóstwem filozofów ze wszystkich epok i kultur, z wielką miłością do ateistów G. Bruna, G.C. Vaniniego, K. Łyszczyńskiego, miłością do setek kompozytorów, a uwielbieniem W.A. Mozarta, setek poetów, malarzy i rzeźbiarzy, których obecność w dziełach bada nieustannie, czym potwierdza jedną z fundamentalnych zasad własnego systemu filozofii, że “uczestnictwo w Kulturze Wysokiej i Głębokiej nadaje życiu jednostki i społeczeństwa godność i sens".

Nie podejmuję się napisania o tym wszystkim w krótkim tekście. Jednak początek “lat dantejskich" (do r. 1999) Profesora próbowałam już “wcisnąć" w ramy tekstu(1), więc mam pewne doświadczenie, które dotyczy przede wszystkim taktu, ze Profesor rozsadza wszystkie ramy, ograniczenia i nie daje się “streścić" na kilku stronach. Zresztą, jak sam mówi, gdyby udało się streścić myśli filozofa w kilku słowach czy zdaniach, to jakiż sens miałoby pisanie przez niego tysięcy stron dzieł? Podejmując się więc pisania o Profesorze Andrzeju Nowickim w roku Jego 85. Urodzin mogę zrobić tylko jedno - wybrać kilka najważniejszych, w moim całkowicie subiektywnym odczuciu, punktów z Jego wciąż bardzo bogatego planu filozoficznej pracy badawczej i przybliżyć je na kilku stronach. Mam do tego prawo, gdyż towarzyszę badaniom Profesora od lat kilku z dyktafonem w ręku, a także Profesor regularnie przysyła mi i ofiarowuje' podczas naszych pnvcilissimów swoje bieżące prace w postaci wydruków komputerowych.

 

1 “Lata dantejskie" oznaczają tu lata zamieszkania Profesora od r. 1991 po dzień dzisiejszy pizy ul. Dantego na warszawskim Żoliborzu. Skrócona wersja jubileuszowego tekstu I.A. Siedlaczek na 80-lecie urodzin Profesora: Profesora Andrzeja Nowickiego ..lata dantejskie" ukazała się w nr 4/1999 Rcs Humana, s. 16-19.

 

 

 

Na początek Czytelnikom pisma szczególnego, jakim jest „NOMOS", należy się wprowadzenie w ten aspekt życiorysu Profesora, który stanowi fundament jego tożsa­mości - mianowicie ateizm. Otóż Profesor od lipca 1932 r., kiedy to osobiście podjął decyzję o zerwaniu z praktykami religijnymi, trwa na pozycjach ateistycznych nieprze­rwanie i nigdy nie pojawiła się u niego pokusa, żeby się z tych pozycji wycofać. Defini­tywne zerwanie z religią wiązało się ściśle z podjętą wówczas, również fundamentalną, decyzją zostania filozofem i twórcą własnego systemu filozoficznego. Ponieważ pierw­szą zasadą filozofowania jest to, że niczego nie przyjmuje się na wiarę, a umysł musi mieć całkowitą swobodę myślenia, odrzucenie wiary jako krępującej umysł, zwłaszcza umysł filozofa, stało się naturalną konsekwencją podjętych wtedy doniosłych decyzji autokreacyjnych. Decyzji wiążących dla całego dotychczasowego życia Profesora.

Ateizm Profesora Nowickiego nie oznacza braku zainteresowania religiami. Wręcz przeciwnie. Interesuje go obecność treści poetyckich w mitach, podziwia artystyczne wartości sztuki religijnej, bada filozoficzne treści teologii i zafascynowany jest niezmien­nie różnorodnością wierzeń religijnych całego świata. Jednak zainteresowania Profeso­ra mają aspekt wyłącznie religioznawczy, i w takim wymiarze trwają nieprzerwanie i in­tensywnie do chwili obecnej. Ponieważ Profesor Nowicki jest filozofem, który zajmuje się „wszystkim", w czym mieszczą się także religie, nie nazywa siebie religioznawcą, bo religioznawstwo jest istotnym, ale tylko jednym z wielu jego zainteresowań badawczych i twórczych. O randze tych zainteresowań może jednak świadczyć fakt, że spośród po­nad 1200 publikacji (a liczba ta stale rośnie!) do religioznawstwa można zaliczyć co najmniej czterysta, a więc jedną trzecią z nich. O randze zaś samych prac świadczy takt, że mimo często wrogiego nastawienia, nigdy nie kwestionowano ich naukowości; doty­czy to również wielu teologów, a nawet biskupów katolickich.

Myślą przewodnią działalności badawczej Profesora na polu religioznawczym była niewątpliwie ta, aby wyłuskać z religii to, co cenne i wartościowe, a następnie „roztopić w kulturze świeckiej". Wtedy arcydzieła sztuki religijnej staną się wspól­nym dobrem całej ludzkości i nawet gdy religie wygasną (a Profesor Nowicki uważa. że skoro wygasły religie starożytne, to wygasną i nam współczesne), uchroni się je od zagłady. Z tego powodu często przypomina, jak w sposób barbarzyński całkowicie zniszczono przedchrześcijańską kulturę Polski, a jako ateista właśnie - Profesor pra­gnie uchronić inne religie przed takim losem.

Cechą charakterystyczną myślenia religioznawczego filozofa Nowickiego jest fakt, że teoretycznie stawiając na tej samej płaszczyźnie wszystkie religie, darzy sym­patią tylko niektóre bóstwa. Ze zrozumiałych względów z antypatią odnosząc się do Boga Starego Testamentu, sympatią obdarza ulubione boginie, zwłaszcza Atenę i Mu­zy. Nigdy też nie wypowiedział złego słowa o Matce Boskiej, a nawet s}iośród wiciu ich tysięcy ma jedną, którą darzy wielką sympatią, a jest nią personifikacia Kultura -„Madonna della Cultura di Parabita", kult której wprowadzili do Włoch Południc wych bazylianie.

Personifikacja Kultury łączy się u Profesora ściśle na polu religioznawczym z aksjologizmem i euhemeryzmem, który każe mu widzieć w bogach ubóstwionych ludzi. będących personifikacjami różnych wartości Kultury Wysokiei. Do waitości, kto ceni najbardziej, należą personifikacje Rozumnej Myśli. Muzyki, Poezii, Historii. Astronomii. Nowicki jest też twórcą własnego Nieba, które nazywa Republiką Muz. Jest to oczywiście Niebo Filozofów, Kompozytorów, Poetów, Malarzy i wszystkich twórców kultury oraz ich arcydzieł. W takim Niebie spotykają się twórcy i czytelnicy ich dzieł, jeśli potrafią wznieść się na poziom arcydzieł, a zwłaszcza jeśli potrafią zo­stawić tam własne arcydzieło.

W kilku ostatnich latach Profesor Nowicki zajmuje się przede wszystkim filozo­fią. Wprawdzie wyłożył główne zasady swego systemu w dwóch książkach: Człowiek w świecie dzieł (1974) i Spotkania w rzeczach (1991), ale wciąż zajmuje się rozwija­niem tego, co przedstawił w nich w postaci zalążkowej i oczywiście dodaje nowe czę­ści. Ostatnio zajmował się zwłaszcza problematyką wielości sposobów isinienia, me­todą akmeiczną i badaniem procesów apercepcyjnych. Doskonałym pomysłem było. aby do badania procesów apercepcyjnych posłużyć się własnymi masami apercepcyjnymi, które obserwował „w działaniu" podczas studiowania japońskiej książki Yarit-su Sozai - Mugen no kyoku (1994) i obrazu Emanuele Gennaro - Lukrecjusz (z 1989 r.), dodając do tego lektury wielu tysięcy stron dzieł filozoficznych i innych. Zapisane wyniki tych obserwacji i rozmyślań to materiał na kolejne dwie książki filozoficzne.

Należy tutaj przypomnieć, że pierwsze zalążki filozofii Profesora uformowały się już w tatach szkolnych i uniwersyteckich, ale budowę własnego systemu rozpoczął

 

 

trzema pracami: Ateistyczna perspektywa nieśmiertelności (1966), O formach obecności w kulturze (1967) i Ateistyczna filozofia kultury (1968). Do dziś stanowią one fundament systemu, nazywanego początkowo inkontrologią (filozofią spotkań), ergantropią (realną obecnością twórcy we własnych dziełach) i spacjocentryzmem (szukaniem przestrzeni dla własnej aktywności myślowej), następnie "filozofią spotkań w rzeczach", a obecnie jeszcze głębiej - „filozofią wdziełowstąpień". Ta ostatnia nazwa istępuje używane w latach siedemdziesiątych terminy interioryzacji i eksterioryzacji odróżnieniem:

- wstępowania twórcy w tworzone przez siebie dzieło,

- wstępowania badacza w dzieło innego twórcy,

- wstępowania twórcy w świat wewnętrzny odbiorców jego dzieł. Istotna jest tu myśl własna Profesora, że wstępowanie w dzieło jest zawsze wno-eniem w to dzieło swego „świata", ze szczególnym uwzględnieniem tych twórców, órych się w sobie nosi. Tak więc prawdziwą nieśmiertelność zawdzięczamy nie tylko iszym własnvin dziełom, ale także dziełom naszych uczennic i uczniów, a nawet ich mennicom i uczniom - o czym Profesor mógł się przekonać czytając prace doktor­ce o własnej 'liozofii, pisane już nawet przez uczniów swoich uczniów.

Od zawsze w badaniach historyka filozofii, którym Profesor nigdy być nie przestanie, miał pragnienie, aby „wiedzieć wszystko". W ten niezwykły sposób pracował nad Heraklitem, Grzegorzem z Sanoka, Kopernikiem, Brunem, Łyszczyńskim i Witwickim. Teraz znów chce „wiedzieć wszystko" o Herbarcie i Trentowskim. Ta praca, pochłaniająca go całości nawet w dniu 85. urodzin, została skrupulatnie zaplanowana na najbliższe 15 lat, czyli do Stulecia własnych urodzin. Jako historyk filozofii, Profesor stanowi absolutny wyjątek, bowiem od zawsze jego pracom towarzyszyła, i nadal, z jeszcze zwielokrotnioną energią, towarzyszy refleksja filozoficzna nad stosowanymi narzędziami pojęciowymi. Niespotykanie ruchliwego, śmiałego i całkowicie wolnego umysłu filozofa nie mogły powstrzymać dogmatyczne wskazówki metodologiczne mówiące o tym, w jaki sposób „zawsze się bada i pisze".

Nie wszyscy dotąd zauważyli, że jego książki przyniosły nie tylko nowe interpretacje filozofii Bruna i Vaniniego, ale, co najbardziej cenne, także propozycje istot­ach zmian w sposobie uprawiania historii filozofii. Najbardziej radykalne zmiany dotyczyły koncentracji uwagi nie na "ostatecznych" wynikach pracy myślowej filozofa, lecz na ruchu jego myśli oraz sposobie funkcjonowania jego narzędzi pojęciowych. Drugą radykalną zmianą było eksponowanie, przed Profesorem Nowickim w ogóle nieobecnego - „trzeciego pola badań" i postawienie ponad badaniem "życia" twórcy i badaniem jego "dzieł" (w ich kształcie osiągniętym w momencie ich kończenia) - badania "życia dzieł" (od momentu ich ukończenia przez kolejne stulecia) czyli badania form pośmiertnej obecności twórcy w kulturze. Tę całkowitą nowość metody Profesora Nowickiego zauważyli i pozytywnie ocenili przed laty Jedynie uczeni zagraniczni - m.in. prof. Giovanni Papuli i prof. Francesco Paolo Raimondi

- oraz prof. Hubert Dethier. W Polsce jej, niestety, dotąd nie zauważono.

Warto tutaj dodać, ze ogólnie uznanej metodzie genetycznej - dla której celem, często „uśmiercającym" twórcę i dzieło, jest ustalenie, co twórca "wziął" od poprzed­ników - Profesor Nowicki przeciwstawia metodę generatywną, badającą, co z danego dzieła wyrasta i w jaki sposób jest ono dalej rozwijane, a zwłaszcza jak my sami może­my je rozwinąć. Tym samym Profesor tworzy łańcuchy kulturowych więzi i skojarzeń, niezbędne do trwania i wzbogacania Kultury Wysokiej i Głębokiej.

W aktualnych badaniach nad Herbartem i Trentowskim Profesor znów zrewo­lucjonizował własne przesłanki metodologiczne. Przyjął za podstawę swej pracy me­todę nazwaną "metodą scalonych skorowidzów". Dotąd skorowidze sporządzano po zakończeniu badań, uważając je za "dodatek" (z którego dziś bardzo chętnie w ogóle się rezygnuje) do własnej książki. Profesor natomiast zauważył, że gdyby skorowidze sporządzać przed rozpoczęciem pracy, to mogłyby stać się one wspaniałym narzę­dziem pracy, zwłaszcza narzędziem służącym do zadawania źródłom pytań. Jeśli bo­wiem - mówi Profesor - nie zadaje się pytań, to źródła milczą.

Nie mniej istotne jest to, co sam Profesor określił jako swoją "rewolucję lipcową 2004". Są to kolejne, absolutnie nowe rozwiązania metodologiczne związane z bada­niem form pośmiertnej obecności w kulturze, bezpośrednio dotyczące myślicieli Trentowskiego i Herbarta. Aby badać filozofię obecną w tekstach konkretnego myśliciela, Profesor wprowadził "jednostkę elementarną", dla której wskrzesił piękną, zachwy­cającą niegdyś C.K. Norwida nazwę samego Trentowskiego -treścian. Tak więc Pro­fesor bada obecnie treściany Trentowskiego, traktowane jako "atomy myśli filozoficz­nej" z rozbitego na takie elementarne cząstki tekstu filozoficznego, traktując to roz­bicie jako narzędzie niezbędne do zbadania rzeczywistych powiązań między myślami. Myślami, które dalej tworzą kontekst (Profesor przyjął tu przestrzenny model, obra­zujący całą sieć nie tylko normalnych" czyli poziomych powiązań, ale także o wiele "bogatszy zestaw rzeczywistych powiązań „pionowych", które łączą dany fragment z wie­loma innymi fragmentami, znajdującymi się nawet bardzo daleko) określający sens każdego atomu myślowego. I tutaj mamy do czynienia z odkryciem przez Profesora Nowickiego możliwości przynależności atomu myśli filozoficznej do różnych kontek­stów jednocześnie, z której to równoczesnej przynależności wynika strukturalna wie­loznaczność każdego treściami. Ze strukturalnej zaś wieloznaczności może powsta­wać migotanie semantyczne, które jest najwspanialszą z odkrytych przez Profesora możliwości odkrywania "diamentów, rubinów, szmaragdów" czyli największych skar­bów tkwiących w arcydziełach myśli ludzkiej wszystkich stuleci - ich niepowtarzalno­ści, oryginalności, wyjątkowości, mocy przyciągania, a także najważniejszej ich mocy - inspirującej nowe myśli.

Odkryta przez Profesora wieloskładnikowa struktura treścianu ma według jego badań pięć składników, z których dwa pierwsze dotyczą ergantropijnej obecności myśliciela i ergantropijnej obecności podmiotu apercepcji (tu AN przypomina o wła­snym "sposobie rozumienia", który jest istotą każdego prawdziwego wdziełowstąpienia). Kolejne dotyczą przedmiotu wypowiedzi, tego, co mówi się o tym przedmiocie,

 

oraz odkrciu związków, zwłaszcza tych najdalszych z jakimś innym teścianem, co stanowi najbardziej rewolucyjny element nowej metody Profesora.

Profesor Nowicki nigdy nie przestał być filozofem kultury. Fascynacja różno­rodnością kultur towarzyszy mu od dzieciństwa. Po wielkim podsumowaniu spotkań z kulturą włoską w niedrukowanej dotąd książce Włochy czyli Filozofia tęsknoty i po­głębieniu własnego systemu filozoficznego o rozważania na temat "architektów obec­ności w kulturze", który wiąże się bezpośrednio z wciąż interesującym Profesora pro­blemem "świeckiej nieśmiertelności dzieł" poprzez "obecność twórców w kulturze", przyszedł czas na wypowiadanie się na temat kultur Chin, Japonii.

Od 15 lat, od r. 1989, gdy Profesor przeszedł na emeryturę i rozpoczął "okres dantejski" swego życia, w 1991 r. wprowadzając się do maleńkiego mieszkanka przy ul. Dantego, stale pogłębiał swą znajomość języków chińskiego i japońskiego. Gro­madząc od bez mała 50 lat słowniki, gramatyki i książki dotyczące historii, kultury, sztuki tych narodów, ucząc się ich języka i zagłębiając się w świat ich arcydzieł, nie zależało mu na zdobyciu umiejętności porozumienia się z Chińczykami w sklepie czy restauracji, ale pragnął najgłębszego „wdziełowstąpienia" - rozumienia tekstów filo­zoficznych i poetyckich. Wraz ze zdobywaniem umiejętności językowych i wiadomo­ści kulturowych wzrasta w nim pragnienie, aby o tych kulturach również "wiedzieć wszystko".

Nawet w mniejszych objętościowo pracach ostatnich lat, jak posłowie do wyda­nej w r. 2004 Nietoty Tadeusza Micińskiego, zatytułowane Tadeusza Micińskiego su­biektywizacja i pluralizacja lucyferyzmu, Profesor dokonuje rewolucji w myśleniu i od­czytywaniu. zdawałoby się już do końca poznanych i odczytanych tekstów wybitnego poety. Więcej trudno nazwać posłowiem wielowarstwowy i nasycony treściami filo­zoficznymi tekst, stanowiący jednocześnie pewne podsumowanie własnych wielolet­nich (fascynacja Profesora poetą trwa nieprzerwanie od końca lat 30. XX w.) prze­myśleń dotyczących Micińskiego, jak też z fascynacji jego tekstami płynącej rzetelnej analizy jego filozofii za pomocą tak charakterystycznych dla Profesora narzędzi. Pro­fesor po raz kolejny w tym właśnie tekście udowodnił, ze niewarte badać tak „jak się bada" i czytać tak "jak się czyta", tytko zadawać tekstom własne, oryginalne pytania i wtedy dadzą one niezwykłe, zupełnie niespodziewane odpowiedzi. Wykazał rów­nież, że jego własna metoda liczenia pewnych słów, uznanych za ważne, a nawet klu­czowe, ma swoje głębokie uzasadnienie metodologiczne(2). Bez użycia tego, jemu tyl­ko właściwego, narzędzia, Profesor nie doszedłby po wielokroć, jak i tym razem, w przy­padku tekstów Micińskiego, do tak niezwykłych odkryć. Otóż podliczając w kilku­dziesięciu tekstach Micińskiego (jego dramatach, tekstach poetyckich i prozą pisanych)

 

(2) To narzędzie przyczyniło się do powstania nowatorskiej „metody centralnych kategorii", którą A.N. posługiwał się w pracach nad Brunem, Vaninim czy Łyszczyńskim. Należy jednak pamiętać - że liczenie słów zawsze traktował wyłącznie jako metodę pomocniczą (heuryczną)

 

 

 występowanie słowa „mrok" odkrył, że występuje ono w nich aż 1147 razy, a słowo „Lucyfer" - 153 razy. Tylko człowiek ograniczony mógłby sądzić, że nic miało to żadnego sensu, bowiem odkrycie to zrewolucjonizowało całkowicie spojrzenie na Micińskiego jako poetę. Profesor Nowicki dzięki takim narzędziom odkrył oryginal­ną filozofię istniejącą w dziełach Micińskiego, dotąd zupełnie niewidoczną, którą nazwał „filozofią mroku". Tym odkryciem, jak i innymi zawartymi w głęboko filozo­ficznym tekście, Profesor podkreślił, nie po raz pierwszy zresztą, że jako badaczowi zależy mu przede wszystkim na tym, aby wychwycić jak najlepiej różnice, a nie podo­bieństwa do innych twórców.

Sam Profesor wielokrotnie przypominał, że zarówno jego Mistrz Antoni Bole­sław Dobrowolski.jak i filozofowie Odrodzenia, których teksty w językach oryginału studiował wielokrotnie i bardzo wnikliwie, potwierdzili jego myśl, że tylko jednostko­we, indywidualne cechy twórcy warte są wyakcentowania. Chodzi bowiem właśnie o te różnice, które sprawiają, że nawet wtedy, gdy „dwaj myśliciele mówią tak samo, to nie mówią tego samego".

Nie mogę oprzeć się pokusie podkreślenia i tej jeszcze, głęboko filozoficznej myśli Profesora, ze wyszukiwanie w szeroko rozumianych tekstach kultury wysokie; „źródeł inspiracji" może wprowadzać w błąd. Trafniejsze byłoby przyjęcie, ze Miciński zwrócił uwagę na wymienionych myśhcieli, ponieważ znajdował w nich „affinity" - rodzaj duchowego pokrewieństwa z własną postawą, własnym sposobem myślenia (3). Odbieram to dokładnie jako wskazówkę to odczytywania obecności innych myślicieli w tekstach samego Profesora. Kiedyś z pewnością ich nazwiska zostaną podliczone, i będą to sumy ogromne i bardzo ważne, ale nie świadczące bynajmniej o „zapożycze­niach", a jedynie o głębokich myślowych pokrewieństwach i inspiracjach.

Działania Profesora nie zawężają się do własnych badań i pisania własnych prac filozoficznych. Profesor jest nadal czynnym opiekunem naukowym kilku swoich uczen­nic, z którymi prowadzi niezwykle ożywioną korespondencję (a jest „liściarzem" -jak siebie nazwał - absolutnie niezwykłym, sama posiadam setki jego listów, przy czym Profesor rozumie kontakt listowny w sposób, jaki posiada sens francuskiej nazwy correspondance, czyli jako głęboko duchowe porozumienie) dotyczącą wszystkich pro­blemów badawczych, z jakimi się zmagają.

O tworzącej się teraz już, na naszych oczach, "ateistycznej nieśmiertelności" Pro­fesora świadczy ilość uczennic i uczniów, i ich uczniów, którzy odwiedzają Profesora, kontaktują się z nim osobiście, albo telefonicznie czy listownie, a także, i przede wszyst­kim, spełniają z wdzięczności za jego bezcenne wskazówki Mistrza, jak też z potrzeby żywego kontaktu z jego dziełami, rolę "architektów obecności w kulturze" wielkiego dzieła tego Wspaniałego, Wielkiego Człowieka, Wielkiego Myśliciela. Także i mojego Wielkiego Mistrza i Ukochanego Nauczyciela, co z dumą i wzruszeniem stwierdzam.

 

(3) T. Miciński, Nietota, posłowie A. Nowickicgo, Warszawa 2004, s. 371, patrz też ważny przypis 27 na tejże stronie.

 

 

strona główna