Prawdziwy Polak - Beeik


Przyjęty do Owczarni w pieluchach, w nieświadomości przeżywał lata jagnięce. Zewsząd słyszał beeczenie dorosłych baranów. Beeczały o Wielkim Pasterzu, który ma je zbawić i doprowadzić na Wiecznie Zielone Łąki.

Z jagnięcą ufnością poszedł do Pierwszego Żłoba. Dorastał, zaczynał rozumieć świat i widział coraz więcej niegodziwości baranów. Także pastuszek, wysłannik Wielkiego Pasterza zachowywał się podle. Beeczenie coraz mniej mu się podobało. Znakowanie przyjął z rozpędu, żeby nie drażnić starszych baranów.

Jednak jego rozum zaczynał się buntować. Usłyszał, że istnieją inne zwierzątka robiące mee, iaaa, kwii. Rozum ciągnął go do meeizmu. Zaczął cichutko meeczeć. Dorosłe barany zatrzęsły się ze świętego oburzenia. "Jak to? Baran z barana i meeczy?" - pytały.

"Nie będziesz meeczał pod naszym dachem" - grzmieli barani rodzice. Uzależniony od dorosłych baranów musiał się poddać. Na początku stosował bierny opór, przestał meeczeć, ale też nie beeczał. Pewnego dnia spotkał piękną owieczkę, którą wkrótce zapłodnił. Potrzebował pomocy starszych baranów, więc stał się pokorny. Zaczął pięknie i głośno beeczeć. Oczarowane przemianą starsze barany, otwarły przed nim swe spiżarnie. Zawarł związek w Owczarni z pieczątką Wielkiego Pasterza. Miał piękny spęd, na który zaprosił całą baranią rodzinę. Po urodzeniu się jagniąt zaprowadził je do pastuszka by oblał je wodą i przyjął do Owczarni.

Później bywał w niej rzadko, w dniach urodzin i śmierci Wielkiego Pasterza. Beeczał wraz z innymi baranami, nie wiedząc po co to robi. Nie wierzył już w Wielkiego Pasterza i Wielkie Zielone Łąki.

Dopiero w samotności, w zaciszu domowego żłobu czcił Trójcę swych Bogów:

Świetlistego z Ekranu, Papierowego z Portfela i Czystego z Butelki.
I tylko jednej rzeczy pilnował, o jedno dbał - by jego jagnięta umiały pięknie beeczeć. Jak na prawdziwe barany przystało.

Meeista Anubi

strona głowna