Rzekome Zbrodnie Ateizmu


Kiedy rozmawiam z katolikami na temat zbrodni Kościoła rzymsko-katolickiego, zwykle odpowiadają na zasadzie "a u was Murzynów biją" i wskazują na rzekome zbrodnie ateizmu na kościele m. in. na: Rewolucję Francuską, wojnę hiszpańską, Rewolucję Październikową czy PRL. Jest to oczywisty nonsens.

Te wydarzenia bowiem, należy rozpatrywać nie w kategoriach religijnych, ale społecznych, politycznych. Jako walkę klas, walkę o wolność i sprawiedliwość, walkę przeciw feudalnej czy kapitalistycznej niesprawiedliwości społecznej.

Aby to zrozumieć musimy sobie uprzytomnić pewne rzeczy:
1) feudałem był nie tylko szlachcic, ale też często, albo nawet częściej(!) - proboszcz, biskup, zakonnik.
2) kościół zawsze stał po stronie klas panujących, więc kiedy "obrywało się" szlachcie i kapitalistom, obrywało się też klerowi.
3) nieraz, kościoł stał po stronie okupanta i wtedy, walka narodowowyzwoleńcza łączyła się z wrogością do kleru (np. Powstanie Styczniowe).

Zapytam: cóż winni są, rewolucjoniści z Francji, że w niektórych regionach ich ojczyzny nawet ponad 80% ziemi należało do kleru? W Cambresis kościół posiadał 14/17 całej własności ziemskiej, w Hennegau i Artois 3/4, we Franche-Comte, Roussillonie i Alzacji połowę, w innych prowincjach 1/3, a już co najmniej 1/4(1). W jaki sposób mieli obalić feudalizm, bez szwanku dla obszarników w sutannach? Dlatego właśnie "Rewolucja Francuska z 1879 r. była skierowana przeciw siłom feudalnej monarchi i tym samym jej ostrze uderzało nie w katolicyzm, ale w hierarchię kościelną, tak silnie związaną z monarchią"(15). Dekretem z 2 grudnia 1789 r. majątki kościelne przekazano do dyspozycji państwa. Czy to było prześladowanie ateistyczne kościoła? Oczywiście, że nie! Rewolucjoniści wyszli ze słusznej zasady, że cały majątek Koscioła pochodzi z pracy ludu i jako taki powinien być zarządzany przez lud. Rozwiązano zakony za wyjątkiem nauczających i charytatywnych. Co ciekawe, na mocy "Konstytucji Cywilnej o duchowieństwie" z 12 lipca 1790 r. zmniejszono liczbę biskupstw do 89 (1 biskup na 1 departament), oraz wprowadzono wybieralność biskupów i proboszczy Zadbano o finanse duchowieństwa, ustanawiając dla nich pensje!(15) Tzn. że rzekomo prześladujący Kościół ateizm wprowadził reformy, których domagali się i przeprowadzali wcześniej sami katolicy (tak powstały kościoły protestanckie)!

Nie tylko burżuazja i mieszczaństwo występowało przeciw feudalnemu Kościołowi. Także chłopi. Religia była wszak po stronie władzy; król nieomylnie głosił za poklaskiem kleru iż: "odrabianie pańszczyzny dwa dni w tygodniu jest według Boga"(2). A kiedy chłop pańszczyźniany buntował się, co mu mówiono? Odpowiem słowami króla: "Powinności wszystkich (pańszczyźnianych) w dekretach naszych wyraźnie opisanych oddawać nie chcecie... co się dzieje przeciwko Panu Bogu, przeciwko prawu i przeciwko zwierzchności naszej... ku szkodzie wielkiej i ujmie dochodów królewskich"(3). Wybitny człowiek - marszałek Sejmu, M. Kozakiewicz komentuje ironicznie: "Bóg" i "dochody" - słowa te wymieniane były jednym tchem - i dodaje - dla klas posiadających religia była narzędziem umacniania ich panowania klasowego i domagali się od księży, aby ci wbijali w głowy chłopskie, że to, co jest "ku szkodzie" i "ujmie dochodów dziedzica", to jest zawsze "przeciwko Panu Bogu"(4).

Ale i 2 dni to było mało dla feudałów! "Z wyroków króla Zygmunta III okazuje się jednak, że mię-dzy 2 a 13 lipca 1592 roku Bóg wydał w tej sprawie nowa decyzję, ponieważ do 2 lipca 1592 chłopi musieli - jak twierdził król Zygmunt - według Boga odrabiać po dwa dni pańszczyzny na tydzień, a od 13 lipca 1592 - również rze-komo według Boga - po trzy dni pańszczyzny na tydzień!"(4) Zaznaczmy, że te 3 dni, to nie była 8 godz./dniówka, ale ciężka harówa od świtu do nocy pod batem szlacheckiego lub kleszego ekonoma!

Czy można więc się dziwić, że bunty chłopskie uderzały równo i w szlachtę, i kler?

Dodajmy, że kler "mnożył się" jak króliki. We Francji przed Rewolucją Francuską przypadał jeden klecha na 100 mieszkańców!(5) Wyobraźmy sobie, to tak jakby małe miasto, powiedzmy 10 tysięczne musiało utrzymać, wykarmić i zapewnić zbytki 100 klechom! A zarabiali oni dużo... przeciętny dochód jednodniowy(!!!) rzymskokatolickiego biskupa w XVIII w. przekraczał 10-letni zarobek chłopa(15). A i w Polsce bogactwo kleru było wręcz bajońskie. Przypomnijmy, że katolicyzm był w naszym kraju narzucony społeczeństwu, któremu Polacy byli wrodzy: "Wybuchł w ziemi Lachów bunt, powstali chłopi i pozabijali swoich biskupów..." (25) "Przeciw biskupom i kapłanom bożym rozpo-częli bunt i jednych mieczem, drugich kamieniami pomordowali"(26). Bo czemu niby, chłopi mieliby wspierać katolicyzm, który przyniósł im feudalizm, hierarchiczny wyzysk i tysiące darmozjadów w habitach i sutannach do wykarmienia?

Majątki Kościoła rosły szybko, już w XV/XVI w. ponad 10% ziemi Rzeczpospolitej było w rękach kleru, tylko "majątek arcybiskupa gnieździeńskiego wynosił w 1512 r. 13 miast i 292 wsie, a dobra pięciu najbogatszych biskupów - 1400 wsi i 46 miast" (27). "Dzięki" Rzymskiemu Kościołowi kraj nasz ponosił olbrzymie straty: annaty i świętopietrze wysyłano do Rzymu.

W czasie zaborów Watykan wspierał okupantów - słynny trójlojalizm: "Front procesarski tworzyli przede wszystkim arcybiskupi, biskupi i księża powołani do Kolegium Katolickiego"(32). Tak oto rzymski kler - antenaci Rydzyka i LPR - bronili Ojczyzny...

W odrodzonej II-giej Rzeczpospolitej działalność kleru była równie "chwalebna". "Fakty i Mity" pisały o tym sporo, więc wspomnę tylko, że katolicki kler był ostoją prawicy. W ławach Sejmu zasiadało po prawej stronie kilkudziesięciu posłów-księży rzymskokatolickich. Stamtąd krzyczano do posłów z partii chłopskich: "Do gnoju! A nie do Sejmu!" (iście rzymsko-katolickie pojęcie braterstwa!), posłowie chłopscy śpiewali zaś "O, cześć wam, książęta, hrabiowie, prałaci". Nastroje były gorące... np. poseł PPS towarzysz Zatkał (w 1919 r.) wystąpił z żądaniem, by dzwony kościelne "dzwoniły nie na Anioł Pański ale na Anioł Ludowy", bo to hańba, by dzwony dzwoniły na Anioł Pański - czyli anioł tych, "którzy przez wieki gnębili lud". Na co ks. poseł Dziennicki rozdarł się: "Nie oddamy wam aniołów! Oni nasi!"(19). Szczególną kartą historii jest zabójstwo prezydenta Narutowicza. Podżegali do niego m. in. ks. Lutosławski, ks. Wyrębowski i... obecny bohater narodowy gen. J. Haller.(20)

Widzimy wyraźnie, że napięcie było nie na linii ateizm-wiara, ale prawica-lewica, czyli lud przeciw pasożytom-wyzyskiwaczom w tym klerowi. Aby to uwypuklić, wspomnę barwną postać posła i księdza E. Okonia. Ksiądz ten - działacz PSL "Lewica" i Chłopskiego Stronnictwa Radykalnego trafiał do więzienia za działalność lewicową! Wraz z "Czerwoną Gwardią" T. Dąbali dzielił ziemię obszarniczą. Czy gdyby i inni księża stawali po stronie wyzyskiwanego ludu a nie po stronie wyzyskiwaczy, to czy naród paliłby kościoły?

Tak jak ZSRR, tak i PRL jest wskazywana jako straszliwy wojujący ateizm, prześladujący Kościół Rzymsko-katolicki. Czy rzeczywiście w PRL tak prześladowano Kościół? Śmiem watpić! To prawda, że w PRL nie było wolności, ale kler był warstwą uprzywilejowaną! Niech przemówią liczby: w 1937 r. było w Polsce 6197 zakonników w 326 domach. W 1950 już 6833 w 423 domach, a w 1958 (więc tuż po staliniźmie) 8102 w 477 domach. W zakonach żeńskich podobnie: w 1937 r. było 16820 zakonnic w 1686 domach, a w 1958 już 28410 w 2500 domach (21).

Nie inaczej jest z ilością kościołów: "liczba kościołów i kaplic rzymskokatolickich wynosiła w Polsce w roku 1960 - 10150, a zatem o blisko 3000 więcej niż w roku 1937"(22). A czy klerowi odbierano możliwość propagowania swojej religii?

"Istnieją w naszym kraju wydawnictwa katolickie (...) "Słowo Powszechne", "Tygodnik Powszechny", "Kierunki", "Więź", "Znak", "Wrocławski Tygodnik Katolicki", "Homo Dei", "Homiletyka Polska", "Za i przeciw" i wiele innych. Dość powiedzieć, że prasa katolicka liczy łącznie 50 tytułów i osiąga 500000 egzemplarzy jednorazowego nakładu." (22) To chyba więcej niż obecnie?!

Jak widzimy Rzymski Kościół potrafił współpracować z każdą władzą i ciągnąć korzyści. A jak ktoś ma wątpliwości, to niech się rozejrzy po okolicy; w każdym mieście kościół i plebania jak pałac, w każdej większej wiosce kościół, kaplica... przecież większość tego pobudowano w Polsce Ludowej!

Mówi się o ofiarach komunizmu, najczęściej przy tym wskazując na ks. Popiełuszko. Ten wyniesiony przez papieża na ołtarze ksiądz, zginął nie za wiarę, ale za działalność polityczną! Traktowanie go jako męczennika za wiarę jest absurdem. Mówi były ksiądz:
"Popiełuszko był zawodowym politykiem, dla którego czarna halka i ambona to były zwykłe narzędzia pracy. Popiełuszko szerzył nienawiść, co przynajmniej w mojej ocenie nie zasługiwało na to, aby go zabić - nic nie usprawiedliwia zbrodni, a już szczególnie nie przekonania polityczne. Niemniej Popiełuszko jątrzył, grzebał w żywcem rozerwanej ranie, a więc nie mogł się spodziewać, że go ktoś za to przyjdzie i pogłaska"(23).

Inni księża okres stanu wojennego traktowali, jako świetny czas na zarobek! Niestety, nie mam wiarygodnych danych i poniższe opieram tylko na rozmowach z ludźmi pamiętającymi tamten czas. Do Polski przychodziło mnóstwo darów z zagranicy: jedzenie, odzież, kosmetyki, środki higieniczne... dziś, nawet nie potrafimy sobie wyobrazić, co znaczyła zwykła czekolada w kraju, gdzie dostępne były tylko wyroby "czekoladopodobne", co znaczyła mąka bez robaków, nie mówiąc już o dobrej paście do zębów... Z moich rozmów wynika, że nawet 10% tych darów nie trafiało do narodu. Wszystko prawie kler rzymsko-katolicki, który był "pośrednikiem" ukradł dla siebie, dla zakonów, sprzedawał dobrze sytułowanym klasom społecznym: lekarzom, urzędnikom, policjantom (wówczas "milicjantom") itp.

Kolejnym mitem jest to, że papież obalił komunizm..."Gdyby Wojtyła naprawdę przeszkadzał komuchom, nigdy nie byłoby biskupa Wojtyly ani kardynała Wojtyly, o papieżu Wojtyle nie wspominając (...) w Polsce komunistycznej kościół i jego struktury szły ręka w rękę w partią komuszą (tak samo dziś z SLD!!! patrz, "Fakty i Mity" nr 49, s. 2. "Fakty-Katoland"), której zapewniały trzymanie narodu w ryzach. Wystarczy przypomnieć, ze za komuchów nie było ani tirowek, ani pornografii ani innych wynalazków złotej wolności. Każda władza trzyma się razem, kruk krukowi oka nie wykole, przecież w czasach gdy za samo słuchanie zachodniego radia ludzie szli na lata do pierdla - Wojtyla jako posiadacz paszportu dyplomatycznego mógł sobie jeździć do Rzymu leczyć czkawki i na zloty swoich kolegów po fachu. (...) żałośnie śmiesznie wyglądają te pomiaukiwania o rzekomym dręczeniu kościoła przez komunę, bo fakty są diametralnie inne, można spalić dokumenty i teczki esbecji, ale nie można już tak łatwo spalić ludzi którzy za wiele pamiętają. W tej rzekomej antykościelnej dyktaturze kościół miał się stokroć lepiej i to pod każdym względem niż w tzw. wolnym świecie, wystarczy choćby popatrzeć na ilość budowanych kościołów i plebani, na kilkudziesięciotysięczną armię księży i drugie tyle zakonnic. Że były wypadki przy pracy typu bp Kaczmarek, Wyszyński czy Popiełuszko - nikt nie przeczy, ale to są wyjątki dla potwierdzenia reguły. Zresztą sam Wyszyński mówił że ma świadomość iż, esbecja ma swoich ludzi w każdym dekanacie, a to daje praktycznie co trzeciego księdza - by na szeregowych duchownych poprzestać - jako współpracownika bezpieki. Księży trzymano ("trzymano" czyli kontrolowano, zmuszano do posłuszeństwa) za nieślubne dzieci, za kochanki i kochasiów płci obojga, za rozróby pijackie, za pozwolenia na cement, za wszystko co się dało. A ekscelencje - za właśnie paszporty czy zgody na zapełnianie seminariów tysiącami adeptów katolickich czarów-marów" (23). Potwierdza to ksiądz K. Rusin: "większość biskupów, by objąć swoje urzędy, musiała przejść weryfikację w państwie komunistycznym (...) Hierarchowie sa naznaczeni tamtym systemem i chociaż z nim walczyli, dobrze się z nim czuli"(34). Widzimy jasno, że Krk potrafi dogadać się z każdą, nawet nieprzychylną mu władzą, zresztą jest to w myśl zaleceń papieskich: "Twierdzenie, że Państwo musi być oddzielone od Kościoła jest tezą całkowicie mylną i najbardziej szkodliwym błędem"(28).

Spójrzmy na naszą historię. Oto co pisał anonimowy poeta rewolucyjny, co śpiewali polscy lewicowi rewolucjoniści na melodię "Anioł pasterzom mówił":

Dziś obchodzi cały lud, chrześcijański wielki cud: Zesłał nam Pan Bóg Syna Swojego dla zbawienia ludzkiego Od jarzma niewoli. Bogacze go męczyli, na krzyżu zawiesili, Że chciał zrównać biedaka z bogatym, by ten był jego bratem, Jak Pan Bóg przykazał. (13)

Czy to jest ateizm? Czy to jest atak na wiarę?! A jeśli jakiś fanatyczny miłośnik religii rzymsko-katolickiej, zechce mi zarzucić, że "może i lewica nie była przeciw wierze, ale przeciw klerowi", to odpowiem mu innym wierszem lewicowo-rewolucyjnym:

Oj, wzięli, zamkęli nam Ściegiennego Katują, mordują więzieniem jego (...) I jaki porządek chcesz mieć z chłopami? (...) A taki porządek my chcemy zrobić, aby chłop na pana nie musiał robić.(14)

Podsumuję: rewolucje, powstania chłopskie, rządy lewicowe, nigdzie i nigdy nie były skierowane przeciw wierze czy religii, lecz przeciw posiadaczom i wyzyskiwaczom, przeciw oburzającej niesprawiedliwości społecznej, przeciw feudalizmowi, później krwiożerczemu kapitalizmowi, przeciwko podziałowi społeczeństwa na klasy: panującą czyli szlachtę/burżuazję i kler katolicki, oraz pracującą i wyzyskiwaną czyli chłopów i robotników.

To, że kler rzymsko-katolicki prawie zawsze stał po stronie wyzyskiwaczy, feudałów, kapitalistów... jest jedyną przyczyną ataku na kler podnoszącego się z niewoli ludu.

Dziś, w Polsce historia wraca... kler przejmuje za darmo budynki, ziemię, wkracza ze swoimi krzyżami do Sejmu, do każdego urzędu państwowego, pełnymi garściami ciągnie pieniądze z budżetu kraju, powiatu, gmin... czarni panoszą się wszędzie, wszystko musi być poświęcone: od nowego mostu w Stolicy, po samochód wójta we wsi Kozia Wólka, w każdym szpitalu - ksiądz za budżetowe pieniądze, w każdej komendzie policji, straży pożarnej, hufcu harcerskim - ksiądz na etacie za budżetowe pieniądze... w każdej szkole - katecheta za budżetowe pieniądze, w wojsku kapelan - za budżetowe pieniadze.... Więc, katolicy nie mówcie kłamliwie, że to ateizm walczy z religią... bo prawda jest oczywista, to sprawiedliwość walczy z niesprawiedliwością, uczciwość ze złodziejstwem, wyzyskiwani z pasożytami!

A Kościół nawet nie ukrywa, że jest za feudalnym porządkiem: "Kościół jest z natury społeczeństwem zróżnicowanym; zawiera on dwie kategorie osób: pasterzy i trzodę. Jedynie hierarchia kieruje, co się tyczy pospólstwa, to jego obowiązkiem jest cierpieć, być rządzonym i wykonywać posłusznie rozkazy tych, którzy kierują" (papież Pius X, 1906 r.) (24).

Patrząc na Polskę dzisiaj, kiedy znów żebracy siedzą pod kościołami, chcę przypomnieć klerowi słowa socjalisty utopijnego H. Saint-Simon'a z listu do papieża Leona XII: "Nie wystarczy głosić wiernym, że biedni są umiłowanymi dziećmi Boga. Papież powinien stanąć na czele wielkiej reformy społecznej (...) wykorzystać całą władzę, jaką rozporządza, oraz wszelkie środki Kościoła walczącego, by szybko i skutecznie uzdrowić stan moralny i zdrowotny najliczniejszej klasy społecznej" (16). List naturalnie pozostał bez odpowiedzi.

Na czele jakich "reform społecznch" stał i stoi nadal Kościół rzymsko-katolicki? Ja widzę, że na czele wielkiej kampani budowy krzyży i pomników za państwowe pieniądze, zawłaszczania tysięcy hektarów ziemi i budynków, zagrabiania pieniędzy z budżetu państwa, województw, gmin na pensje dla funkcjonariuszy Krk w szpitalach, szkołach, wojsku... etc... I kto tu kogo wyzyskuje i prześladuje katolicy?

abangel

Tekst ten, proszę traktować jako tekst publicystyczny a nie jak, jakieś naukowe opracowanie. Nie mam takich ambicji. Mimo to spis żródeł podam:

1. L. Blanc, "Histoire de la Rčvolution Française", Bruksela 1847;
2. wyrok Zygmunta III Wazy, z dnia 17 kwietnia 1592 roku;
3. Wł. Adamczyk, "Rozruchy agrarne włościan w Konopnicy w 1615-1616 r.";
4. M. Kozakiewicz "Chłopi a biskupi", Książka i Wiedza Warszawa 1950;
5. E. Nowicki "Rozwój Chrześcijaństwa", Książka i Wiedza, Warszawa 1961 r.;
6. F. Pike, "Hispanismo 1898-1936". London 1971.;
7. R. Carr, "Spain 1808-1939", Oxford 1966.;
8. akta MSZ, sygn. 4031, 1931, wg. R. Robinson "Los origenes de la Espańa de Franco"1974.;
9. I. Koberdowa i J. Tazbira "Szkice z dziejów papiestwa";
10. H. Kühne, "Revolutionäre Militärpolitic 1936-1939. Militärpolitische Aspekte der national-revolutionären Krieges in Spanien", Berlin 1969;
11. K. Przerwa-Tetmajer, "Barykada";
12. J. Tuwim "Kwiaty Polskie";
13. Anonim, "Dziś obchodzi cały lud...";
14. H. Truszkowski, "O Księdzu Ściegiennym";
15. J. W. Kowalski, "Chrześcijaństwo", KAW, Warszawa 1988;
16. J. Lestockuoy, "La vie religieuse";
17. M. Kitchen, "Historia Europy 1919-1939", Ossolineum 1992;
18. B. Koszel, "Hiszpański Dramat", Instytut Zachodni, Poznań 1991;
19. A. Zakrzewski, "Prosto z Wiejskiej", Ossolineum 1990;
20. M. Eckert, "Historia Polski 1914-1939", WSiP, Warszawa 1990;
21. Cz. Stryjewski, "Zakony", Książka i Wiedza 1961;
22. M. Kozakiewicz, "O tolerancji i swobodzie sumienia", Książka i Wiedza, 1963;
23. Z wypowiedzi "news-owych" byłego księdza rzymsko-katolickiego - nazwiska nie mogę ujawnić;
24. Tadeusz Mrówczyński, "Czas zbuntowanych", Polityka 1 luty 1969;
25. Kronika ruska Nestora;
26. Kronika Galla Bezimiennego;
27. H. Samsonowicz "Historia Polski do 1795 r.", WSiP 1990;
28. Encyklika Piusa X 1906 r.;
29. P. Johnson, "Historia Polityczna Świata", Pomost 1989;
30. A. Nowicki, "Papieże przeciw Polsce", Książka i Wiedza 1949;
31. A. Tondi, "Kartki z pamiętnika byłego jezuity"; Książka i Wiedza, Warszwa 1952;
32. "Historia Polski", tom III, cz. 1, W-wa 1963;
33. J. Jurkiewicz, "Watykan a stosunki polsko-niemieckie w latach 1918-1939", Książka i Wiedza, W-wa 1960,
34. wywiad z ks. Rusinem z tygodnika "NIE" nr 43/2001.

strona głowna