O tym, jak pan papież popiera zbrodnicze organizacje
(fragmenty listu Jorga z psr, tytuł mój)

Jak sobie życzysz, zatem dzisiaj będzie o popieraniu organizacji przestępczych i zbrodniczych, stanowiących ukochane dzieci tego Twojego "autorytetu moralnego" czyli - Opus Dei oraz Zakon Rycerzy Grobu Świętego w Jerozolimie.

Opus Dei - doszło do finansowej potęgi i rozrosło się liczebnie za czasów faszystowskich rządów w Hiszpanii. Przez dłuższy czas traktowane lekceważąco jako pozbawione wpływów ugrupowanie sekciarskie. Jednak z roku na rok zbliżające się do swojego głównego celu: przejęcia kontroli nad Kurią Rzymską, czyli aparatem władzy religijnej Kościoła katolickiego.

Wewnętrzna struktura jest patriarchalna, autorytarna i quasi-militarna. Kierownictwo wymaga od swoich członków bezwzględnego oddania, które nie dopuszcza ani wątpliwości, ani nieufności, nie toleruje najmniejszej krytyki, a wszystkich mężczyzn i wszystkie kobiety w tej organizacji - w Hiszpanii, gdzie powstała, określanej jako Obra i "święta mafia" czy "instytut tortur" - łączy w zdyscyplinowany "oddział operacyjny".

Widomym punktem kulminacyjnym ofensywy wewnątrzkościelnej Opus Dei stała się beatyfikacja przez JPII założyciela owego ruchu Escrivy de Balaquera, która odbyła się dnia 17-go maja 1992 r. Dlaczego bezprecedensowo szybką i tajemniczą procedurę zastosowano do beatyfikacji akurat Escrivy, a nie np. papieża "II SW", Jana XXIII? Papieża, któremu wprawdzie nie starczyło czasu, żeby zreformować autorytarno-hierarchiczne i antydemokratyczne struktury Kościoła, ale który chciał zaryzykować "skok naprzód" i wyraźnie dystansował się od dogmatu o nieomylności urzędu papieskiego (...) Jego osoba celowo została zestawiona z JPII - wielkim przyjacielem Opus Dei. Wnioski wyciągnij sobie sam.

Wielkie znaczenie jakie JPII przykłada do kultu świętych i - co się z tym wiąże - do beatyfikowania i kanonizowania ludzi Kościoła, nie pozostawia wątpliwości co do tego, że zwierzchnik Kościoła. "namiestnik Chrystusa" :o), pochwala życie i dzieło Josemarii Escrivy jako zachętę, wskazówkę i miarę, którą dziś powinno się mierzyć prawdziwe chrześcijaństwo. Praktyka beatyfikacyjna odzwierciedla kurs, jaki najwyższe władze Kościoła obrały na przyszłość. "W oczach obserwatorów beatyfikacja Escrivy oznacza poparcie i usankcjonowanie religijne "podejrzanej i niejasnej władzy w Kościele" - teolog katolicki M. Mettner

Praktyka kanonizacyjna spadła już dawno do poziomu jednej z wielu form walki o władzę w Kościele.
Przyrównanie Escrivy wprost do samego Jezusa Chrystusa, czcząc go jako "dobrego pasterza". Nasz ojciec jest także dobrym pasterzem, który przewodzi owczarni całego Dzieła. []... Oddaje swoje życie, abyśmy my, dzieci jego mogli je coraz pełniej posiąść." Te zdania pochodzą z przeznaczonego do wewnętrznego użytku Opus Dei pisma "Cronica" z 1971 r. I dowodzą, że już wówczas uprawiano masowy kult Escrivy i to za zgodą jego samego. A zatem "skromność" założyciela Opus Dei, na którą tak często wskazywano w procesie beatyfikacyjnym, należy odrzucić jako całkowicie niewiarygodną.

Gdybyś miał jeszcze wątpliwości - to w wewnętrznym dokumencie Opus Dei, zatytuowanym Vademecum de los Consejos Locales (Vademekum Rad Lokalnych, 19 III 1987) cytowane jest wezwanie następcy Escrivy, Alvaro del Portillo: "Wykorzystujcie każdą sposobność, żeby upowszechnić prywatny kult naszego ojca (...) jest to służba Kościołowi. I jest to, nie zapominajcie, nowa broń apostolatu, którą podarował nam Pan." Dłuższe fragmenty tego dokumentu publikował w 1992 r. P. Hertel Paulus-Academie, Opus Dei - Stobtrupp Gottes oder... Zurich... (jakoś tak) Były członek kierownictwa Opus Dei powiedział w jednym z wywiadów: "Opus Dei zostało wybrane przez Boga dla ocalenia Kościoła." i "...cały Kościół będzie Opus Dei. Bo my mamy pewne, jasne, ortodoksyjne spojrzenie na wszystko. Nasz założyciel został wybrany przez Boga dla ocalenia Kościoła, dlatego Bóg jest z nami".

Manipulacje w procesie beatyfikacji. Właśnie w Hiszpanii wysunięto poważne zastrzeżenia co do "heroicznego stopnia cnót" Josemarii Escrivy, do jego "światobliwego trybu życia". Zakwestionowane zostały podkreślane przez Opus Dei i papieża JPII skromność, dobroć, pokora. Przeciwnie - zarzuca mu się ludzką ambicję, dążenie do władzy, próżność, prowadzenie luksusowego trybu życia. Byli członkowie kierownictwa Opus Dei niejednokrotnie opisywali upokarzający, prostacki, obraźliwy i budzący postarach sposób traktowania innych przez Escrivę. Maria del Carmen Tapia: "Z największym zdumieniem patrzę na podejmowane przygotowania do beatyfikacji msgra Escrivy" - "Żyje jeszcze wielu z nas, którzy byliśmy naocznymi świadkami jego życia i uważamy, że takich cnót jak miłość bliźniego i pokora nie praktykował on w sposób przykładny" - "Jeśli kogoś nie lubił albo gdy usłyszał o kimś coś złego, stawał się najgorzej wychowanym człowiekiem, jakiego zdarzyło mi się w życiu spotkać. Potrafił człowieka zniszczyć, gdy tak krzyczał, wrzeszczał, wymachując rękami niczym cepami (...) Nikt nie mógł ujść wybuchom wściekłości padre".

Kanonizacja:
O ile w przeszłości procesy kanonizacyjne przeciągały się lub kończyły się fiaskiem z braku wymaganych cudów, "udowodnienie" cudu w wykonaniu Escrivy nie przysporzyło większych kłopotów. Postulator generalny OD pisze: "Cud, wybrany dla celów beatyfikacji wielebnego J. Escrivy, wydarzył się w roku 1976, mniej więcej rok po śmierci Sługi Bożego. Chodzi tu o nagłe, całkowite i trwałe uzdrowienie siostry Concepcion Boullon Rubio z choroby, której diagnozę przedstawiło konsylium lekarskie Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych: guzowata, lipokalcynogranulomatoza z mnogimi, bolesnymi i dokuczliwymi guzkami, z których najsilniej wykształcony jestguz wielkości pięści na lewej łopatce; wrzód żołądka i przepuklina rozworu przełykowego przy ciężkiej anemii niedobarwliwej; stan ogólny pacjentki - wyniszczony" Abstrahując od kwestii, w jaki sposób komisja może stawiać diagnozę na odległość, prośby o rozszyfrowanie tej diagnozy kwitowano jedynie wzruszeniem ramion.

Zarzuty:
Najpoważniejszym z nich, to negatywny wpływ na członków Opus Dei. "Z głębokim zatroskaniem patrzę, jak wspólnoty chrześcijańskie werbują dziś swoich członków, często już wśród nieletnich, dających się schwytać na chytrze założoną przynętę. Mam całą (międzynarodową) kolekcję listów ze skargami wywiedzionych w pole rodziców, którym ta kościelna instytucja ukradła dzieci" To o OD - słowa szwajcarskiego teologa i kardynała Hansa Urs von Balthasara wypowiedziane w roku 1988. Wymowa jest jednoznaczna. Pod znakiem firmowym "katolickości" ugrupowania fundamentalistyczne o tendencjach totalitarnych, zawłaszczających, prowadzą rekrutację wśród młodzieży, a nawet wśród małoletnich dzieci.
"Sądziliśmy, że skoro to coś katolickiego, to na pewno jest przyzwoite" - jeden z rodziców zwerbowanego dzieciaka. Dopiero w 1990-1992 w USA "wywiedzeni w pole" rodzice i krewni wystąpili z inicjatywą założenia grupy samopomocy, aby chronić swoje dzieci przez "mackami ośmiornicy", jaką jest dla nich OD. Chcą też, aby opinia publiczna i władze kościelne zdawały sobie sprawę z metod rekrutacji stosowanych przez tą tajną organizację.

Wielu byłych członków OD oskarża stowarzyszenie o praktyki porównywalne z działaniami totalitarnych sekt młodzieżowych. Wielokrotnie opisywali, czego doświadczyli psychicznie i fizycznie w OD.
Wypowiedź teologa katolickiego Matthiasa Mettnera, z którego opisów również korzystam: "Choć początkowo sam się na to zapatrywałem sceptycznie, rozmowy z byłymi członkami OD oraz rodzicami młodych ludzi należących do stowarzyszenia pozwoliły w istotnych punktach potwierdzić i uzupełnić zarzuty stawiane tej organizacji. Najważniejsze jest to, że kierownictwo OD najwyraźniej nie zmieniło swojej strategii rekrutacji młodzieży." Mam mnóstwo materiałów na temat werbowania dzieci do OD - jeśli wyżej zaprezentowane materiały nie satysfakcjonowały Cię a jednocześnie temt zainteresował - postaram się go rozszerzyć bardziej szczegółowo.

Dodam jeszcze, że z inicjatywy Johna Roche'a, byłego dyrektora OD, londyński "Times" zamieścił zdjęcia pielopalczastej dyscypliny i żelaznego pasa pokutnego, za pomocą którego członkowie OD maltretowali swoje ciała. Oprócz zdjęć opublikowano również artykuł o sposobach indoktrynacji prowadzonej przez OD i o ciężkich urazach psychicznych młodych ludzi. Dodam, że artykuł ten stał się swojego czasu sensacją na skalę światową. A w 1983 roku niemiecki "Der Spiegel" opublikował w odcinkach wyznania kolońskiego studenta teologii, Klausa Steigledra, który zatytułował swoją relację "Opus Dei - widziane od środka".

Na koniec mała jaskółka dla Twojego Kościoła:
W Zurychu w marcu 1979 roku doszło do skandalu związanego z OD. Po raz pierwszy wysoki funkcjonariusz Kościoła przeciwstawił się machinacjom OD. Człowiekiem tym był Hans Henny, wikariusz generalny, który nakazał zwolnić z pracy trzech nauczycieli religii należących do OD. Uznał on za "niemożliwe do dalszego tolerowania" następujące zarzuty wysunięte ze strony rodziców "szkolonych" dzieci przez owych klechów:
- szerzą duchowość OD zamiast wykładać religię katolicką,
- wyrażają opinię, że kobieta z powodu swego grzechu pierworodnego musi rodzić w bólach,
- głoszą, że choroba jest następstwem osobistego grzechu,
- rozpowszechniają materiały propagandowe w szkole,
- organizują protesty uczniów przeciwko lekturze dzieł Lessinga,
- potajemnie wypisują stopnie, rzekomo w celu udzielenia pomocy słabszym uczniom, a w rzeczywistości w celu prowadzenia rekrutacji do OD.
- określanie M. Lutra jako głosiciela "błędnej nauki"

Pewne radio (nie pamiętam jakie - jeśli będziesz się upierał - to wygrzebię te dane) w każdym razie w Niemczech - sformułowało zarzut wobec OD o wspieranie ruchów wyzwoleńczych w państwach komunistycznych. Wsparcie owo polegało na dostarczaniu broni i gotówki.
Święcie oburzone OD pozwało rozgłośnię do sądu po czym widząc, że ta nie przestraszyła się tego... wycofała oskarżenie bojąc się prezentacji dowodów w sądzie.

Zarzuty, które przedstawiłem wyżej uprawniają mnie do określenia Opus Dei jako organizacji zbrodniczej choćby ze względu na jej strukturę mającą za odpowiednik jedynie struktury... mafijne.

(...)

Mafia oznacza przede wszystkim także określony wzorzec zachowań. Właśnie to mam na myśli w odniesieniu do ugrupowań totalitarnych i fundamentalistycznych wewnątrz i na peryferiach KRK. A cechy zachowań i metody mafijne, których powinowactwo ze wzorcami myślenia i zachowań ugrupowań fundamentalistycznych w Kościele jest oczywiste. Spośród nich to najistotniejsze:
- omerta (w OD nazywa się to obowiązkiem "dyskrecji" :o)
- mafijna ideologia rodzinna i nieformalny klientelizm; (Dzieło Boże OD stanowi "rodzinę bez ohydy miłości cielesnej")
- lobby mafijne, "kolonizowanie" instytucji społecznych, względnie obsadzanie kluczowych funkcji i najwyższych stanowisk członkami, zwolennikami i sympatykami "rodziny"; mafia nosi więc oblicze tych instytucji, a jej członkowie nie muszą się legitymować ani wobec opinii publicznej ani wobec danej instytucji. Strategia Opus Dei jest ukierunkowana przede wszystkim na elity władzy w polityce, gospodarce, nauce i Kościele, a tym samym na "skolonizowanie" tych instytucji.
- mafijne wzorce myślenia i zachowania, które powstały lub powstają z powodu braku lub niedoskonałości struktur instytucji państwowych i społecznych, co pociąga za sobą wielką niepewność prawną jednostki (brak funkcjonującego sądownictwa administracyjnego dla ochrony praw osobistych przed samowolą urzędów państwowych, brak sił porządkowych itd.; w szczególności na wskroś hierarchiczna i antydemokratyczna struktura KRK, która umożliwia i wspiera ofensywę ugrupowań fundamentalistycznych o tendencjach totalitarnych.

Tyle, jeśli chodzi o Opus Dei. Korzystałem z opracowań tylko i wyłącznie teologów katolickich, pomijając publikacje, które w Twojej ocenie mogłyby uchodzić za nierzetelne i niewiarygodne. Autorami na których się opierałem to w głównej mierze Matthias Mettner a także Uli Weyland, Uta Rainke-Heinemann; cytaty pochodzą tylko i wyłącznie z wypowiedzi hierarchów KRK.

---------

Drugą z organizacji określanych przeze mnie (i nie tylko przeze mnie) jako przestępcze to bractwo Rycerzy Grobu. Tą instytucją zajmowali się z kolei dwaj dziennikarze - Egmont R. Koch i Olivier Schröm. Ich poszukiwania rzuciły nieco światła na tajemnice Zakonu Rycerzy Grobu Świętego w Jerozolimie, który już w czasach nazizmu wdał się w ciemne interesy i współpracę ze zbrodniarzami wojennymi. Dotychczas nikt nie został pociągnięty za to do odpowiedzialności. Kierujący tym zakonem sufragan z Kolonii, Wilhelm Cleven, był postacią numer jeden Cichej Pomocy dla Jeńców Wojennych i Internowanych. Organizacja ta stawiała sobie za cel ochronę przed prawem i oczyszczanie z win nazistowskich zbrodniarzy po drugiej wojnie światowej. Spojrzenie na tajne listy Rycerzy Grobu unaocznia, jak twierdzą obaj dziennikarze, że główne nici wielkich skandali finansowych i politycznych machinacji Watykanu z ostatnich dwudziestu pięciu lat zbiegają się w tym właśnie zakonie. To katolickie bractwo liczy sobie 18 tys. członków. Większość z nich pochodzi z ultrakonserwatywnych i reakcyjnych kręgów bankowych, politycznych i gospodarczych.

Hasło przewodnie zakonu brzmi bluźnierczo - Deus vult - "Bóg tak chce".
Tymi samymi słowami Odo de Lagery, 25 listopada 1095 roku na synodzie w Clemont-Ferrand nawoływał do pierwszej wyprawy krzyżowej. Dewiza ta sytuuje zatem Rycerzy Grobu w najgorszej tradycji, znaczonej masowymi mordami i okrucieństwami, których ofiarą padło ponad 20 milionów istnień ludzkich. "Bóg tak chce". Bóg chciał śmierci tylu ludzi? Bóg tego chciał, panie Krzysztofie? Bóg tego chciał panie Wojtyła? A Wojtyła zezwala, aby jego rycerze obrażając imię tego, którego czczą wypisywali na swoich książeczkach do nabożeństwa, iż są "wojownikami Chrystusa"!

Ceremoniał przyjęcia w poczet rycerzy polega na dotknięciu mieczem głowy i ramion kandydata - "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego".
Jeden z celów tej organizacji zawiera wypowiedź (wywiad z marca 1994) wielkiego przeora rycerzy, biskupa Antona Schlembacha:
"... podminowywać fałszywe systemy polityczne." W kontekście Izraela, oczywiście. Od początku lat pięćdziesiątych bractwo owo, określające się samo jako "oddział szturmowy Watykanu" zaczęło wspomagać czynnie dyktatury wojskowe - głównie w Ameryce Środkowej i Południowej. Statut jego nakazuje mu udzielanie pomocy katolikom palestyńskim walczącym z Żydami. "Bóg tego chce". Wojtyła w ten sposób rozumie miłość bliźniego i "urzeczywistnianie chrześcijańskich celów życiowych". Rycerze nie działają zgodnie z dziesięcioma przykazaniami lecz zgodnie z wolą Wojtyły. I jego poprzedników również, to znaczy z mocarstwowymi interesami Watykanu. Poza tym jakim prawem zakon używa swojej nazwy? Jakie prawa posiada Watykan w Izraelu? Pewnie takie samo jak Izrael w Watykanie :o)

"Zarzucam Rycerzom Grobu Świętego, bezpośrenio podlegającym Janowi Pawłowi II także i kryminalne machinacje, zwłaszcza dokonywane wraz z lożą masońska P2 - Propaganda Due. Jej mistrz, faszysta Licio Gelli, skupił wokół siebie wielkich przemysłowców, wojskowych, polityków i kardynałów, by wspólnie z nimi przeprowadzić bezkrwawy zamach stanu wspomagany przez Kościół". Po skasowaniu loży w 1981 roku jej główni członkowie zorganizowaali się w Bractwo.

Czołowi rycerze zakonu kontrolują Bank Watykański. Śmierć w 1986 roku Michele Sindony ujawniła związki "świętego Kościoła" z mafią. Sindona był w jednej osobie doradcą Banku i finansistą mafii, nazywanej przez Wojtyłę "dziełem Szatana". Taka jest prawda o podwójnej moralności Twojego "autorytetu moralnego"

(...)

Nie twierdzę, że posiadłem wiedzę pozwalająca mi na autorytatywne wypowiadanie się w tematach "okołoreligijnych", jednak ta, którą już mam, nie pozwala mi na znalezienie wspólnego języka z Twoim Kościołem. I z całym szacunkiem, nic nie wskazuje na to, aby kiedykolwiek się to zmieniło.

(...)

Przypominam, że mamy jeszcze do omówienia takie tematy jak szerzenie przez Twój "autorytet moralny" kłamstw oraz protegowanie zbrodniarzy wojennych :o). O hipokryzji przez grzeczność nie wspominam :o)

Jorg

strona głowna