szkoła neutralna światopoglądowo... jak to w Polsce...


Duża przerwa zarezerwowana na rożaniec.

Iwona Bugajska

W SP nr 10 w Gliwicach kilkudziesięciu uczniów na każdej dużej przerwie biegnie do sali polonistycznej, by odmówić dziesiątke różanca. Jak mówią, pomaga im to w nauce i sprawdzianach.

Izabela Paszkowska, pomysłodawczyni modlitwy, zapewnia, że nikt nie jest do niej zmuszany.
- Tak, tak, kochanie, pamiętam - odpowiada Izabela Paszkowska, polonistka. - Pomodlimy się.

Godz. 10. 25. Właśnie zaczęła się duża przerwa. Do sali nr 43 na II piętrze schodzą się ostatni uczniowie. Zdejmują ze ściany różance, z guzikow, grochu, korali. Zrobili je na plastyce. - W jakiej dziś modlimy się intęncji? - pyta Paszkowska. - Za nas! - krzyczą drugoklasiści - Bo my, prosze pani, dzisiaj mamy pierwszą spowiedź.

- Zdrowas Mario, łaskiś pełna... - zaczyna Paszkowska. Do modlitwy dołącza się czterdziestu paru uczni. Modlą się w ekspresowym tempie.
- Czemu tak szybko? - pytam pania Izabelę, gdy kończą modlitwę - Musi być szybko, żeby jeszcze troche przerwy mieli. Inaczej... No nie wiem, czy tylu by przyszlo?

Kolejna "Zdrowaś Mario...", kolejna intencja. Za gimnazjalistów zdających biologie, w tym za Filipa.

Kończy się dziesiątka różanca, uczniowie wybiegają z krzykiem.

- Wszystko zaczeło się od artykułu w "Małym Gościu Niedzielnym" - opowiada Paszkowska. - Było tam napisane o dziewczynce z Mikołowa, która zakłada podwórkowe koła różancowe. Razem z Nina Nawrat, katechetką, pomyślałyśmy: "To prawie nasza sąsiadka. Powinnyśmy się przyłaczyć". Nie ukrywam, miałyśmy obawy. Czy ktoś przyjdzie? Czy rodzice nie będą mieć pretensji? Pewne byłyśmy, gdy przeczytałyśmy o wypożyczalni różanców dzialającym w bytomskim liceum. "No jak tam to hula, to dlaczego u nas tak nie ma byc?" - pomyślałyśmy.

Przedłożyły projekt dyrektorce. Zgodziła się pod warunkiem, że różaniec będzie dobrowolny, bez stawiania za niego lepszych stopni. Że tak jest, mówia sami uczniowie, którzy na różaniec nie chodzą: - Nie śmieje sie z nich, oni też mi nic nie mowią - mówi piątoklasista. - Dla mnie niech robią, co chcą, ja wolę mieć przerwę na boisku.

- Co daje wam ta szkolna modlitwa? - pytam uczniów, którzy biegną na różaniec:
- Lepiej mi idzie sprawdzian (Ania Kuźminska z VI b).
- Jestem lepszy. Na przerwach spokojniejszy (Przemek Nyczaj z VI b).
- Cieszę się, jak się modlę za biedne dzieci. Potem ta bieda może im się skończy? (Sonia Narkiewicz z IV a).

Jolanta Winkler, dyrektorka szkoły: - Co daje ten różaniec? Ojej, pięć minut ciszy - wzdycha. Za chwilę: - Pomaga dzieciom. Są, są lepsze, bardziej skupione, spokojniejsze. Tak, wyraźnie ta modlitwa je wycisza. Ja to widzę.

Paszkowska po chwili zastanowienia: - Wie pani, dzieci same wybierają intencje i najczęsciej, co mnie cieszy, dotyczą one innych osób. Myślę, że to daje im zadowolenie: że jestem dobry, że pomoglem. Raz nasz uczeń poważnie zachorował.
Dzieci na różancu od razu zdecydowaly: "Modlimy się za niego". Chłopak wyzdrowiał i wie pani, jakie są szczeliwe. - Myśmy mu pomogli - mowią z dumą.

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl - 2003

strona głowna