jak katole nawracali jehowców


W dniu 1 marca 15-letnia Henryka Żur z okolic Chełma wybrała sie z bratem z miejscowego zboru do pobliskiej miejscowosci, żeby odwiedzić zainteresowanych.
Były to jej ostatnie odwiedziny. Oboje wpadli w rece członkow NSZ (Narodowe Sily Zbrojne), którzy owego dnia kwaterowali w tej wiosce. Brat choć dotkliwie pobity uszedł z życiem. Siostrę przez kilka godzin straszliwie torturowano.
"W duchu zawsze możesz sobie myśleć co chcesz, tylko przeżegnaj sie po katolicku, bo inaczej czeka cię kula" - doradzal jeden z dreczycieli.
W końcu młodą siostrę wywleczono do pobliskiego lasu i zastrzelono.

Dnia 12 czerwca doszło do kolejnego zabójstwa. Aleksander Kulesza zamieszkały na Podlasiu poszedł zaopiekować się bratem Kadzielą i jego rodziną, których zaatakowano poprzedniej nocy. Widok był przerażający:
trudno bylo nawet rozpoznać pobite przez bandę osoby! Po udzieleniu pomocy brat Kulesza z rodziną wrocił do domu. Nie wiedzieli jeszcze, że zostali wytypowani na kolejne ofiary.
Wieczorem banda otoczyla ich dom i przez 6 godzin oprawcy nasłani przez miejscowego proboszcza znęcali się nad tą rodziną. Tak bezwzględnie usiłowali wymusić na Aleksandrze Kuleszy zgodę na powrót do Kościola Katolickiego że i jego zatłukli na śmierć.

W 1947 roku zliczono wszystkie akty przemocy katolików na SJ. Naliczono 4000 poszkodowanych i 60 morderstw.
Narodowe Sily Zbrojne dokonały około 800 napadów na domy Świadków Jehowy.

anonim

strona głowna