Okładkę projektował Jan Hollender

Redaktor odpowiedzialny J. Guranowskl

 

„Książka i Wiedza", Warszawa • Grudzień 1952 r.

Tłoczono 7000+208 egz. * Łódzka Drukarnia Dziełowa

Obj. ark. wyd. 5,8 • Pap. druk. mat. kl. V, 70 p. f. 61\86 * Obj.  ark. druk. 7

2 wklejki na papierze ilustr. 90 g kl V, 70x100 cm

Nr tam. 1092 * Druk ukończono dnia 15. XII 52 r.


D-3-30003

 

 

 


OD AUTORA

 

W książce niniejszej bidzie mowa o tym, w jaki sposób jeden 2 banków watykańskich, kierowany przez rodzinę Pacellich, przygotował i sprowokować na początku obecnego stulecia wojnę kolonialna: o Trypolitanię i Cyrenaikę. Ta wojna sprzed czterdziestu lat stanowi wprawdzie tylko niewielki epizod w dziejach papiestwa, a pokazanie jej sprężyn może być jedynie skromnym przyczynkiem do ogólnej charakterystyki Wa­tykanu, niemniej jednak opisane tu fakty posiadają przejrzy­sta i jednoznaczna wymowę: w pogoni za coraz to nowymi źródłami zysków Watykan, podobnie jak wszystkie inne potęgi świata kapitalistycznego, nie cofa się przed żadnymi środkami; angażuje kapitały w fabryki bombowców, czołgów i gazów trujących; podżega narody do wojen; a kiedy zaczyna się lać krew, wzbierają strumienie złota wpływające do jego kas.

Poczynając od wojny trypolitanskiej, w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie było bodaj ani jednej wojny, w której Watykan nie był zaangażowany finansowo i — w takiej czy innej formienie współdziałał z napastnikiem. Wkrótce po wybuchu wojny o Trypolitanię Watykan zaangażował się w wojnę bałkańską. Za czasów faszystowskich Watykan jako sojusznik i wspólnik Mussoliniego popierał jego napaść na Abisynię, którą przedtem przejechał wzdłuż i wszerz Michelangelo Pacelli — „misjonarz", a zarazem handlarz broni. Również w przygotowaniu i finansowaniu tej wojny odegrał znaczną rolę bank watykański, którego agenci znajdowali się przy każdym pułku i otwierali oddziały banku w po­szczególnych miastach abisyńskich tego samego dnia, kiedy wkraczali do nich okupanci włoscy. Bardzo poważnie zaanga­żowany był Watykan w niemiecko-włoską napaść na republiką hiszpańska. Zapewnienie sobie poparcia bankierów amerykańskich w wojnie przeciwko Hiszpanii było nawet jednym z celów specjalnej podróży dzisiejszego Piusa XII, a wówczas włoskiego kardynała Pacellego, do Ameryki. „Misjonarze" wa­tykańscy; odegrali także haniebną rolę w przygotowaniach do napaści faszystów włoskich na Albanię. Cześć katolickiej hie­rarchii kościelnej w Albanii uprawia tam (jak o tym świadczy m. in. niedawny proces dygnitarzy kościelnych) intensywną działalność szpiegowska i dywersyjna podobnie zresztą jak we wszystkich krajach demokracji ludowej. Jako udziało­wiec angielskich i amerykańskich spółek naftowych, Watykan jest bardzo żywo zainteresowany we wszystkich wydarzeniach politycznych na terenie Iranu, Iraku, Syrii, Arabii i innych krajów Bliskiego Wschodu, a. jako jeden z głównych akcjona­riuszy Banku Indochinskiego, Watykan popiera „brudna wojnę11 imperialistów francuskich przeciwko Vietnamskiej Republice Demokratycznej,

Jako udziałowiec „Francusko-Włoskiego Banku dla Amery­ki Południowej”, Watykan uczestniczy w kolonialnej grabieży państw południowo-amerykańskich, a jako udziałowiec portu­galskiego banku "Ultramarino" zgarnia miliony z kolonialne) eksploatacji Angoli i Mozambiku. Jak olbrzymi pająk oplata­jący swymi sieciami trzy czwarte świata, finansowe agentury Watykanu wysysają swoją porcja krwi i złota z krajów kolo­nialnych i zależnych.

Obecna polityka Watykanu jest najbardziej wymownym dowodem angażowania się papiestwa w rozpętywane przez imperialistów nowe awantury wojenne. Reakcyjni politycy watykańscy popierają szaleńczy i zbrodniczy program prze­kształcenia wolnych krajów i narodów w wyzyskiwaną kolonia imperializmu amerykańskiego.

Nieodłączna częścią tych zbrodniczych planów jest sojusz Watykanu z rewizjonistami z Bonn i podżeganie Niemiec Zachodnich do wojny agresywnej przeciwko Polsce. Poparcie Watykanu dla niemieckiego militaryzmu i błogosławieństwa dla hitlerowskich zbrodniarzy wojennych są kontynuacją dawnej polityki Watykanu z okresu międzywojennego, podporządkowanej dziś interesom i rozkazom amerykańskich pod­palaczy świata.

Politycznemu współdziałaniu Watykanu z hitleryzmem to­warzyszyły ożywione stosunki handlowe przedsiębiorstw wa­tykańskich z hitlerowskim Wehrmachtem. Jak wiadomo, Wa­tykan dzięki swym udziałom w fabrykach broni osiągnął olbrzymie zyski na dostawach narzędzi masowej zagłady dla niemieckiej Luftwaffe. Obecnie, za pośrednictwem tego samego Banco di Roma, o którym piszemy w niniejszej książce, Waty­kan spodziewa się czerpać jeszcze większe zyski z udziału w odbudowie Wehrmachtu. W tym celu właśnie została otwar­ta filia watykańskiego banku we Frankfurcie nad Menem. Watykan błogosławiąc uzbrajanie rewizjonistów niemieckich i biorąc jak najaktywniejszy udział w wojennej kampanii ame­rykańskich podżegaczy wojennych myśli jednocześnie o tym, żeby przy okazji zapewnić jeszcze większe zyski przedsiębior­stwom produkującym czołgi, bomby i gazy trujące.

W obliczu tych wszystkich przytoczonych wyżej faktów mogłoby się wydawać rzeczą nieistotną wyciąganie z zapo­mnienia starych grzechów Watykanu, jego działalność bowiem późniejsza, zwłaszcza w okresie drugiej wojny światowej, i dziś, w obozie amerykańskich podżegaczy wojennych, stała się jeszcze bardziej agresywna i zbrodnicza. Przypominamy jednak te dawne sprawy, gdyż właśnie dzięki zaangażowaniu swych kapi­tałów w wojnie o Trypolitanię i Cyrenaikę i innych podobnie zbrodniczych przedsięwzięciach Watykan wyrósł na wielką potęgę finansową. Dzięki olbrzymim zyskom z wojny trypolitańskiej wyrosła na wielkich potentatów finansowych bankierska rodzina Pacellich, której udało się osadzie na tronie papieskim bratanica prezesa wielkiego banku watykańskiego. Z pontyfikatem Piusa XII Pacellego kierująca od kil­kudziesięciu lat ruchem kapitałów watykańskich rodzina Pacellich zagarnęła dla siebie również najwyższe stanowisko w hierarchii kościelnej. A. N.


Rozdział 1

WATYKAN STAJE SIĘ POTĘGĄ FINANSOWĄ

Wraz z rozwojem stosunków kapitalistycznych na zachodzie Europy kapitalistyczna „gorączka złota" i nie przebierająca w środkach pogoń za zyskiem zawładnęły również feudalnym dworem papieskim.

Papieży absorbuje coraz bardziej zagadnienie korzystnej lokaty kapitałów. Interesują się oni żywo kursami giełdowy­mi, spekulacją, handlem obcymi walutami. W otoczeniu papieskim coraz większą rolę odgrywają teraz finansiści; papieże obsadzają bankierami kluczowe stanowiska w Waty­kanie i stale zasięgają ich rady. Z inicjatywy samych papieży (Grzegorza XVI, Leona XIII, Piusa X) zaczynają powstawać nowe banki. Kapitały watykańskie coraz częściej lokowane są w akcjach wielkich przedsiębiorstw. Papież Grzegorz XVI za­kłada Rzymską Kasę Oszczędności. Za Piusa IX całym Waty­kanem trzęsie rodzina bankierów — hrabiów Antonellich; jeden z nich jest kardynałem-sekretarzem stanu, drugi stoi na czele wielkiego Banku Państwa Kościelnego, dwaj inni bankierzy z tej rodziny zajmują kierownicze stanowiska w innych ban­kach i w administracji watykańskiej. Wpływowy kardynał Caterini ściąga w tym czasie do Rzymu rodzinę swojej siostry — niejakich Pacellich, i lokuje ich po urzędach watykańskich i radach watykańskich banków.

Za pontyfikatu Leona XIII proces ten ulega znacznemu przyspieszeniu. Leon XIII — z pochodzenia arystokrata i wielki obszarnik, a ze stylu życia typowy kapitalista — wytwarza na dworze papieskim prawdziwa „go-rączkę złota".

Wymowny obraz cnót papieża Leona XIII pozostawił nam w swoich wspomnieniach jeden z jego bratanków, który często odwiedzał swego stryja w pałacu watykańskim. Ilekroć przy­chodził do papieża — opowiada — tylekroć zastawał go za biurkiem, a na biurku leżały nie ewangelie, nie brewiarz, nie traktaty teologiczne, jakby się tego należało spodziewać po widzialnej głowie kościoła, lecz pakiety akcji oraz paczki ban­knotów różnych krajów; papież zajmował się nie modlitwą, lecz liczeniem. 1

„Posiadał przesadne wyobrażenie o wartości pieniądza — pisał o Leonie XIII we wspomnieniu pośmiertnym wtajemni­czony w wewnętrzne, zakulisowe życie Watykanu radca Banku Neapolitańskiego, Raffaele De Cesare — toteż gromadził pie­niądze. jak tylko potrafił” 2.

Gromadzenie pieniędzy było główną pasją papieża, szukają­cego wciąż nowych źródeł dochodów i nadzwyczajnych zysków. Jednym z takich źródeł było świętopietrze, które papież posta­nowił zreformować tak, aby przynosiło większe sumy.

Profesor seminarium duchownego w Sandomierzu, ksiądz Antoni Rewers, opisuje, jak to Leon XIII, wkrótce po wstąpieniu na tron papieski, wystosował list do biskupa orle­ańskiego dając mu zupełnie niedwuznacznie do zrozumienia, że potrzebuje dużo pieniędzy. Rozpoczęła się wówczas długa ko­respondencja między biskupami, francuskimi a kardynałem--sekretarzem stanu, który wyjaśniał, że propozycja reformy

 

1 Wspomniał o tym m.in. „Przegląd Katolicki" z 30 lipca 1903 r.: „Synowiec papieski, hr. Ludwik Pecci, opowiadał... że ostatni czynsz (z majątku papieskiego Carpineto) przyniósł osobiście, jak zwykle, dostojnemu stryjowi (tj. papieżowi Leonowi XIII — A. N.)... wszedłszy ujrzał na biurku papieskim ogromny stos papierów bankowych itd." str. 483.

2. Rafaelle De Cesare, Papa Leone XIII e il conclave, „Nuova Antologia", zeszyt 758 z lipca 1903 r., str. 354.

 

 

świętopietrza powinna — ze względu na opinię publiczną — posiadać wszelkie pozory projektu opracowanego samodzielnie przez episkopat francuski. Wierni nie powinni dowiedzieć się o tym, że inicjatorem zwiększenia daniny jest sam papież, albowiem

„nic nie może być bardziej niemiłego dla Ojca wszystkich wiernych, jak posądzenie z ich strony o to, że nie tylko nakłada na nich ofiary, ale co więcej, określa spo­sób i miarę, według jakiej winny być składane" 1.

Na zakończenie listu — pisze ksiądz Rewera — wyliczone były potrzeby papieża, uzasadniające konieczność zwiększenia świętopietrza.

„Dobrowolne" zwiększenie świętopietrza nie wzbudziło, rzecz zrozumiała, entuzjazmu wśród jego płatników — ogółu wiernych. Płacono je tak niechętnie, że, jak pisze ksiądz Re­wera,

„prasa katolicka widziała się zmuszoną tą sprawą zająć i świat katolicki do dawania grosza świętopietrza zachę­cać" 2.

W nieustannym dążeniu do zwiększenia własnych dochodów papież Leon XIII przejawił godną podziwu wynalazczość wy­myślając coraz to nowe sposoby wyłudzania pieniędzy od wier­nych. Świadczą o tym bardzo ciekawe przepisy zawarte -w we­zwaniach, które papież kazał ..spontanicznie" uchwalać organi­zacjom katolickim.

„Na każdym zebraniu powinna być urządzana zbiór­ka pieniężna na rzecz papieża. W każdej rodzinie powin-

 

 

1 Wyjątek z listu kardynała Niny, watykańskiego sekretarza stanu, do biskupów francuskich z roku 1878. Mgr de T’Serciaes, Le pape Leon XIII, Paryż 1894, tom I, str. 221.

2 Ksiądz Antoni Rewera, Pontyfikat Leona XIII, dokończenie „Hi­storii powszechnej kościoła katolickiego" kardynała Hergenröthera, tom XVIII. Warszawa 1905, str. 10.

 

 

na być specjalna skarbonka do odkładania pieniędzy dla papieża.

W żadnej uroczystej okoliczności, zarówno żałobnej jak radosnej, nie powinno się nigdy zapominać o spe­cjalnym dal-ku dla Ojca świętego.

Wszystkie pisma katolickie powinny mieć stale otwar­tą rubrykę zbiórki pieniędzy dla papieża i często a gorąco zachęcać czytelników do składania ofiar.

Po uchwaleniu tych przepisów papież Leon XIII wymyślił jeszcze kilka nowych sposobów wyciągania pieniędzy z kiesze­ni wiernych, toteż w rok później kongres katolików włoskich musiał uchwalić dodatkowe wezwanie,

„aby wykorzystywać wszelkie nadarzające się okazje do urządzania zbiórek pieniężnych i propagowania świę­topietrza;

aby nie tylko podczas uroczystości rodzinnych oraz ro­cznic wyboru, koronacji i imienin papieża, Bożego Na­rodzenia, Wielkanocy itd. urządzać zbiórki pieniężne, ale wprowadzić także zwyczaj, aby każdy te­stament katolika zawierał jakiś datek  dla papieża... aby dla lepszej orga­nizacji zbiórek pieniężnych zorganizować specjalne bra­ctwa popierania świętopietrza, za pośrednictwem któ­rych odbywałoby się systematyczne ściąganie pieniędzy dla Ojca świętego przy pomocy dziesiętników i setni­ków". 1

W przeciwieństwie do wielu poprzednich papieży Leono­wi XIII niesposób było zarzucić rozrzutności. Wręcz przeciw­nie, liczni współcześni, którzy go znali osobiście, przedstawiają go zgodnie jako podobnego do molierowskiego Harpagona, prze­sadnie skąpego, gdy chodziło o takie wydatki, jak zapłata rze-

 

1. Z uchwał X Kongresu Katolików Włoskich w październiku 1892 r. Carlo Marini, Rzym 1895, tom 1, str. 227.

 

 

mieślnikom czy budowa baraków dla robotników rolnych. — Ale jednocześnie ten sam skąpiec i sknera nie wahał się rzucać, wyłudzonych od wiernych, milionów lirów w wielkie afery finansowe.

Poważnym źródłem dochodów Watykanu była między inny­mi „Polonia semper fidelis".

Przysłowiowa była w tym czasie nędza chłopów galicyjskich-. Wyciągane — z bezwstydnym brakiem skrupułów — od głodują­cych chłopów polskich datki pęczniały w miliony lirów, które papież-spekulant rzucał na giełdę. Stały ich dopływ zapewniała wyjątkowa w tej dziedzinie pomysłowość dbałej o swoje inte­resy hierarchii kościelnej.

Nie zawsze zresztą papieżowi dopisywało szczęście. Należy pamiętać o tym, że w spekulacjach kapitalistycznych na tak wielką skalę Watykan był wówczas dopiero debiutantem.

„Żądza zysku — pisze cytowany już De Cesare — popchnęła Leona XIII do lokowania sum zebranych w pierwszych latach w imprezy przemysłowe . . . które doprowadziły (w roku 1890 — A. N.) do straty dwudzie­stu milionów lirów przez Stolicę Apostolską" 1.

Przekształcając Watykan w wielką potęgę finansową nie zapominał papież i o tym, by swojej rodzinie zapewnić mocną pozycję w świecie kapitalistycznym. Leon XIII nie był zresztą pod tym względem oryginalny. Jest już tradycją, że najlukratywniejsze synekury watykańskie zagarniają zawsze bliżsi i dalsi krewni papieża. Tak więc po wstąpieniu na tron papieski Leon XIII mianował kardynałem swego brata Józefa, „który nie posiadał — zdaniem współczesnych — żad­nej innej kwalifikacji na kardynała poza tym, że był bratem papieża" 2. Dwóch bratanków (Ludwika i Ryszarda) mianował Leon XIII tajnymi szambelanami, trzeciego, Kamila, pułkowni­kiem papieskiej gwardii szlacheckiej l komendantem straży Pa-

 

 

1 De Cesare, j. w., str. 356.

2 De Cesare, j. w., str. 356.

 

 

latynu. Czwartego bratanka, Michała, umieścił Leon XIII w kan­celarii watykańskiej, a piątego uczynił kanonikiem bazyliki Św. Piotra. 1 To ostatnie stanowisko jest jedną z najtłustszych syne­kur watykańskich, ponieważ do kanoników bazyliki Św. Piotra należą olbrzymie majątki w okolicach Rzymu. W ten sposób dzięki osobistym staraniom swego możnego protektora rodzina półfeudalnych obszarników Peccich przekształciła się w wiel­kich potentatów kapitalistycznych, powiązanych dziś ściśle z ka­pitałem międzynarodowym. I tak np. jeden z nepotów Leona XIII, hrabia Stanisław Pecci, właściciel wielkich majątków w Maenza i Rieti, a zarazem bankier, członek rady nadzorczej należącej do Watykanu Rzymskiej Kasy Oszczędności, związał się — już za czasów faszystowskich — iż wielkim nowojorskim koncernem „Oliver Brothers Corporation" otrzymując wyłącz­ne przedstawicielstwo interesów tego koncernu na Włochy. 2

Zresztą i sam papież Leon XIII interesował się bardzo żywo •nie tylko giełdą włoską, lecz także giełdą wiedeńską, paryską, brukselską, londyńską i nowojorską. Po stracie wspomnianych wyżej 20 milionów lirów na giełdzie włoskiej począł papież przez pewien czas „lokować pieniądze wpływające z całego świata jedynie w akcjach i na kontach bardzo pewnych. Wolał banki, zagraniczne"3. Niemniej jednak pewnemu bankierowi z rodziny Pacellich udało się pozyskać część kapitałów watykańskich również dla włoskich afer wielko­kapitalistycznych ...

Dla charakterystyki samego Leona XIII i atmosfery, jaka panowała już wówczas w Watykanie, warto przytoczyć następu­jące szczegóły z osobistego życia tego papieża. W pałacu waty­kańskim obok sypialni papieskiej znajduje się mały pokoik, w którym za poprzedników Leona XIII mieściła się kaplica. Pa­pież Leon XIII, któremu nie wystarczały szuflady biurka, wy­pełnione — według relacji jego bratanka — po brzegi akcjami

 

1 De Cesare, j. w., str. 356.

2 Chi è? Dizionario degli Italiani d'oggi, Rzym 1931, str. 580; Chi è? Rzym 1948. str. 695.

3. De Cesare, j. w., str, 356.

 

 

i banknotami, kazał wstawić do tej kaplicy ...kasę pan­cerną.

„W tej kasie pancernej trzymał papież ... złoto i pa­piery wartościowe na sumę kilku milionów (lirów), które uważał za swoją prywatną własność". 1

Pod koniec pontyfikatu Leona XIII jedna kasa pancerna już nie wystarczała i trzeba było wstawić drugą. Po śmierci papieża okazało się, że jego „prywatny majątek" przedstawia wartość około piętnastu milionów franków! 2 Znaczna część tego kapitału ulokowana była w zagranicznych papierach wartościowych. Według relacji rzymskiego korespondenta pary­skiego dziennika prawicowego „Le Temps"

„w dwóch kasach pancernych papież posiadał papiery wartościowe austriackie, bawarskie, fran­cuskie i belgijskie". 3

Jak już wspomnieliśmy, gromadzenie pieniędzy było nie tyl­ko osobistą namiętnością Leona XIII, lecz także polityką, którą zalecał on całemu duchowieństwu i organizacjom katolickim. Swą encyklikę „Rerum novarum" kazał papież komentować w sposób następujący: skoro powrót do czasów przedkapitalistycznych jest niemożliwy, trzeba „pogodzić się z istniejącym ustrojem" i dokonać „chrystianizacji kapitalizmu". Istotą tej „chrystianizacji kapitalizmu" miało być — według papieża Le­ona XIII i komentującego encyklikę ściśle według papieskich instrukcji hrabiego Medolago-Albani — zdobycie przez Waty" kań silnych pozycji ekonomicznych w świecie kapitalistycznym; skoro bowiem władzę faktyczną zdobyła w świecie współcze­snym oligarchia finansowa, Watykan sam musi się stać poten­tatem finansowym, a dzięki temu jednym z decydujących czynników w polityce światowej. Tak więc papieski postulat „chrystianizacji kapitalizmu" sprowadzał się do wyrażonej

 

 

l De Cesare, j. w., str. 356.

2 Joseph Galtier, Les Finances du Vatican, „Le Temps” z 8 sierpnia 1903 r.

3 Joseph Galtier, jw.

 

 

w ewangelicznej formie ambicji Watykanu do zajęcia przezeń poczesnego miejsca wśród innych wielkich wyzyskiwaczy ka­pitalistycznych.

Wniosek praktyczny z tych słów był następujący: działacze katoliccy winni przystąpić do zakładania banków. Pierwszy „bank katolicki'1 został założony przez papieża Grzegorza XVI w Rzymie, drugi przez kardynała Pecciego (Leona XIII) w Perugii, trzeci przez szambelana papieskiego, hrabiego Medolago-Albani w Bergamo -— bezpośrednio po ogłoszeniu encykliki „Rerum noyarum'1, tego ideologicznego wyrazu przejścia Waty­kanu na pozycje ustroju kapitalistycznego i obrony interesów całej klasy kapitalistów — czwarty przez kardynała Sarto (Piu­sa X). W roku 1902 było już przeszło 40 banków katolickich, a w roku 1911 — przeszło 70. Oprócz tych banków powstawały liczne katolickie „kasy ludowe", których zadaniem było wy­ciąganie drobnych oszczędności od chłopów i rzemieślników, aby powiększyć kapitały, którymi mogliby obracać spekulanci watykańscy. Jak dalej zobaczymy, właśnie wzrost tej sieci pro­wincjonalnych banków katolickich i kas ludowych dostarczył watykańskiemu bankowi rodziny Pacellich olbrzymich kapita­łów na ekspansję kolonialną.

W zakładaniu „banków katolickich" wzięło czynny udział duchowieństwo katolickie z kardynałem Sarto, późniejszym następcą Leona XIII (papieżem Piusem X) na czele.

Z życiorysu papieża Piusa X, napisanego przez księdza Krzeszkiewicza i wydanego, oczywiście za aprobatą władz ko­ścielnych, w Poznaniu w roku 1914, dowiadujemy się, że ak­tywność tego beatyfikowanego w czerwcu ub. roku przez Piusa XII męża — o którym dziś „Tygodnik Powszechny” pisze z głupia frant, że był „oddany jedynie pracy religijnej” - nie ograniczała się bynajmniej do nakreślonej mu przez or­gan kurii biskupiej sfery działalności.

„Tygodnik Powszechny", niewątpliwie dla celów „wyższej polityki”, przemilcza przed swymi czytelnikami fakt, że ów

 

 

1 „Tygodnik Powszechny" z 3 czerwca 1951 r.

 

 

papież — kiedy był jeszcze kardynałem Sarto — zajmował się nie tylko liturgią, teologią i muzyką kościelną, lecz także za­kładaniem banków. Mniej dyskretny był ksiądz Krzeszkiewicz, który trzydzieści kilka lat temu nie taił finansowych zaintere­sowań świeżo błogosławionego dziś papieża pisząc, że

„po parafiach powstają z jego inicjatywy liczne kasy, w Wenecji zaś wielki Bank Świętego Marka"1.

Bank ten istnieje zresztą do dziś dnia i nie licząc się z po­trzebami propagandowymi „Tygodnika Powszechnego" — jest jak najbardziej zainteresowany w przypominaniu tego faktu we

 

 

l Ksiądz St. Krzeszkiewicz, Ojciec święty Pius X i jego następca Be­nedykt XV, Poznań 1914, str. 62.

Dzięki uprzejmości moich włoskich przyjaciół udało mi się otrzy­mać wyciąg z rejestru notarialnego z roku 1895, w którym na siedem­nastu stronach opisane jest dokładnie założenie tego banku. Podaję w przekładzie początek tego wyciągu:

„Numer repertorium 5706. Numer rejestru 101. AKT ZAŁOŻENIA „BANKU ŚWIĘTEGO MARKA" (Anonimowej Spółki Akcyjnej). — Za panowania Jego Majestatu Humberta I z Bożej laski i woli narodu KRÓLA WŁOCH w roku 1895 (słownie: tysiąc osiemset dziewięćdziesiątym piątym) dnia dzisiejszego we wtorek 7 (słownie: siódmego) miesiąca maja W WENECJI w lokalu położo­nym w dzielnicy Zamkowej przy Campo S. Maria Formosa nr 5254 Wenecki Komitet Diecezjalny dzieła kongresowego w celu bez­piecznego i zyskownego (profittevole)  ulokowania kapitałów oraz popierania Dzieł Katolickich powziął decyzję założenia w tym mieście Instytucji kredytowej pod nazwą „BANCO SAN MARCO", anonimowa spółka akcyjna, z kapitałem 100 000 (słownie: sto tysięcy) lirów, reprezentowanych przez 100 akcyj po l 000 lirów każda".

Zaraz po tym wstępie następuje długi wykaz stu założycieli banku, którzy subskrybowali po l 000 lirów. Z wykazu tego warto przytoczyć kilka nazwisk dla zorientowania się w składzie akcjonariuszy:

„1) adw. Silvio Fumlani, obywatel ziemski, 2) Jego Eminencja pan kar­dynał Giuseppe Sarto, syn Jana Chrzciciela,  patriarcha wenecki, urodzony w Riese i tu zamieszkały ... 16) hrabia Anioł Trzeci Giustiniani-Recanati, syn Anioła Pierwszego,  obywatel ziemski . . . 19) ksiądz Giuseppe Resch, proboszcz. .34) ksiądz Luigi Cerutti . . . 40) ksiądz Giovanni Bertolini . . . 51) wielebny Francisco Paganuzzi ... 53) ksiądz Giovanni Ghedina, przeor Karmelitów Bosych ... 59) wielebny ksiądz Luigi Chiodin, proboszcz kościoła Św. Apostołów. .. 61) wielebny ksiądz Giuseppe Previtali, pro­boszcz kościoła Zbawiciela ... 74) ksiądz Carlo Menegazzi ... 91) prałat Gio Aurelio Lischiutta, itd."

Wśród 100 założycieli katolickiego Banku Św. Marka było: 76 oby­wateli ziemskich (possidente), 8 handlowców (negoziante), 3 urzędników, 3 z wolnych zawodów (lekarz, adwokat) oraz 10 duchownych na czele z kardynałem Sarto, późniejszym papieżem Piusem X. Jednym z pierw­szych aktów papieża Piusa X, 14 grudnia 1903 r., było mianowanie swego wspólnika, prezesa Banku Św. Marka, Fumianiego, szambelanem papies­kim.

Otrzymałem także statut Banku Św. Marka z roku 1895. W redakcji niektórych artykułów statutu widać rękę przyszłego papieża. Oto kilka z nich:

Artykuł l. Utworzona zostaje anonimowa spółka akcyjna pod nazwą: BANCO DI SAN MARCO.

Artykuł 2. Celem spółki Jest bezpieczne i zyskowne ulokowanie kapitałów oraz popieranie Dzieł Katolickich.

Arty­kuł 7. Akcjonariuszem może być tylko ten, kto wyznaje Religię Katolicką...

Artykuł 18. Czyste zyski (utili netti) dzielone będą w sposób następują­cy: przede wszystkim (dapprima) 5 procent dla akcjonariuszy tytułem dywi­dendy od włożonego kapitału; z tego zaś, co pozostanie: 4/10 zostanie przela­ne na fundusz rezerwowy, 1/10 będzie podzielona między akcjonariuszy i 5/10 zostanie przekazane na Dzieła Katolickie do uznania Weneckiego Komitetu Diecezjalnego Dziel Katolickich.

 

 

własnych celach reklamowych. Wkrótce po beatyfikacji Piusa X, w roku 1951, w weneckiej centrali Banku Św. Marka wmu­rowana została tablica pamiątkowa przypominająca, że założy­cielem banku był „błogosławiony" Pius X, jeszcze jako kardy­nał Sarto.

Przy okazji warto przypomnieć, że w rejestrze notarialnym Banku Św. Marka, w którym nazwisko kardynała Sarto wy­stępuje kilkakrotnie, spotykamy również wśród założycieli na­zwisko przeora Karmelitów Bosych 1. Świadczy to o poważnych przemianach, jakie nastąpiły również w życiu „ubogich" zakonników. Ze ślubu ubóstwa pozostał ślad jedynie w nazwie i stroju „bosych" braciszków; rzeczywistą treścią ży-

 

 

1 W wielkiej aferze walutowej sprzed kilku lat (spekulacja cukrem sprowadzanym z Kuby) uczestniczył zakon ślubujących dobrowolne ubó­stwo Franciszkanów, którzy włożyli do złodziejskiej spółki swój udział w wysokości 4 milionów 500 tysięcy dolarów w płynnej gotówce. Sale­zjanie są właścicielami licznych fabryk broni i osiągnęli m. in. olbrzymie zyski na dostawach części do V-2 dla armii hitlerowskiej. Podczas proce­su aferzystów watykańskich, prałatów Cippico i Guidettiego, okazało się, że nielegalnym handlem i przemytem walut zajmowali się również mi­sjonarze, ojcowie Somaskowie i Lazzaryści. Zakon Lazzarystów sprzeniewierzył m.in. 600 milionów lirów, a misjonarze 500 milionów lirów. (Luciano Barca, La bottega degli scandali, Rzym 1951; Gianluigi Bragantin, Crociata delta verità, Rzym 1950).

 

 

cia zakonnego stało się zakładanie banków kapitalistycznych i spekulowanie na giełdzie. Z biegiem czasu ujawniono więcej jeszcze afer finansowych, w których oskarżonymi o nadużycia, malwersacje, oszustwa były ..ubogie" zakony Salezjanów, Lazzarystów, Somasków, zajmujących się dziś nie postem i modlit­wą, lecz handlem walutami, finansowaniem fabryk broni, prze­mytem złota, drogich kamieni i dewiz.

Fridolin Segmüller z zakonu Benedyktynów w aprobowanej przez władze kościelne biografii papieża Piusa X wspomina, że nowopowstałemu Bankowi Św. Marka zostały podporządkowane wszystkie parafialne kasy oszczędnościowe diecezji weneckiej. Bank Św. Marka sprawował nad nimi kontrolę 1 i obracał ich kapitałami. W ten sposób wysokie stanowisko kościelne posłu­żyło kardynałowi Sarto do zawładnięcia kapitałami parafian własnej diecezji. Kardynał Sarto posiadał więc doskonałe kwali­fikacje na następcę Leona XIII, na papieża epoki imperializmu. Jeszcze kiedy był biskupem, zadawano sobie często pytanie: „S k ą d on ma tyle pienię d z y?"2

Niektóre źródła wpływów tego watykańskiego „świętego" 3 znamy. Biografie papieża, pisane przez autorów katolickich i wydawane za aprobatą władz kościelnych, nie tają, że na walkę z włoskim ruchem robotniczym biskup Sarto otrzymywał po­ważne dotacje od bankierów nie-katolików. Można by również wyrazić wątpliwość, czy ten obrotny finansista i zręczny poli-

 

 

l Fridolin Segmüller O. S. B., Pius X, Leben eines Dieners Gottes der Neuzeit, odbite w drukarni papieskiej, 1926, str. 90.

2 Segmüller, j. w., str. 47.

3. Jak podał „Tygodnik Powszechny", proces kanonizacyjny został już rozpoczęty.

 

 

tyk uprawiał niepopularną w narodzie włoskim politykę pro-austriacką wyłącznie ze szlachetnych pobudek ideologicznych .. .

Zapoznamy się teraz bliżej z szarą eminencją watykańską, stryjem obecnego papieża, bankierem Pacellim. Watykańska kariera Ernesta Pacellego rozpoczyna 'się w roku 1891, gdy po stracie owych sławnych 20 milionów dawny minister papieski Folchi popadł w niełaskę. Nowym doradcą finansowym Leona XIII został bankier Pacelli. Ujawnił to w roku 1903 watykański korespondent prawicowego dziennika paryskiego „Le Temps", Joseph Galtier:

„L e o n XIII był zawsze doskonale po­informowany o kursach giełdowych. Mogę stwierdzić, że papież wielokrotnie kon­sultował pana Ernesta Pacellego, zaj­mującego stanowisko radcy miejskiego miasta Rzymu oraz (później — A. N.) prezesa rady administra­cyjnej Ba n co di R o m a" 1.

Bliskie stosunki z bankierem Pacellim łączyły również — watykańskiego sekretarza stanu za czasów Leona XIII — kardy­nała Rampollę.

Kulisy tej zażyłości odsłonił dziennikarz włoski Pio Molajoni, pochodzący „ze starej rodziny prałatów i dygnitarzy papie­skiego dworu" 2, dziennikarz, którego specjalnością była przez kilkadziesiąt lat kronika watykańska w „Giornale d'Italia" i innych pismach włoskich. Opowiadał on m.in. bardzo intere­sujące rzeczy o niejakim Giuseppe Barluzzim, funkcjonariuszu watykańskiego sekretariatu .stanu, „znającym najdelikatniejsze sekrety dyplomacji papieskiej". Ilekroć mian owicie umierał jakiś kardynał albo inny wysoki dostojnik kościelny, Barluzzi pojawiał się natychmiast w domu zmarłego celem wydobycia

 

 

1 Joseph Galtier, Les finances du Vatican. „Le Temps" z 8 sierpnia 1903 r.

2. Chi è?, Rzym 1931, str. 502.

 

 

od rodziny wszystkich dokumentów „urzędowych". „Było to za­danie niezmiernie delikatne, a bardzo ważne dla Stolicy Apo­stolskiej, często trudne do wypełnienia, ponieważ trzeba było działać bardzo szybko, a moment wcale nie był najbardziej od­powiedni" 1. Watykański „archiwista" orientował się błyskawi­cznie, które dokumenty mają szczególną wagę i muszą być za wszelką cenę zabrane do tajnego archiwum papieskiego atbo natychmiast zniszczone. Do takich właśnie dokumentów nale­żała przede wszystkim korespondencja najwyż­szych dostojników kościelnych z bankierem Pacellim, a to ze względu na pewien bardzo szcze­gólny rodzaj usług wyświadczanych przez tego bankiera Waty­kanowi. Oto co pisze na ten temat m. in. Lancellotti:

„Typowy wypadek zdarzył się po śmierci kardynała Rampolli (w roku 1913 — A. N.). Po otwarciu testamentu powstał spór między spadkobiercami, ponieważ przy­puszczano, że istnieje jeszcze drugi testament, ukryty... Władze włoskie opieczętowały cały pałac. Przy sporzą­dzaniu inwentarza był oczywiście obecny Barluzzi, który nie spuszczał oka ze stosu nie uporządkowanych listów. W jednej z szufladek kasety znaleziono zamkniętą koper­tę. Barluzziemu wystarczyło jedno spojrzenie, aby roz­poznać staranny, wyraźny charakter pisma Ernesta Pacellego. Powiedział więc siląc się na pozorną obo­jętność, że mógłby ją osobiście zwrócić nadawcy zważyw­szy, że adresat nigdy jej nie otworzył.

Barluzzi nie znał treści, ale wywąchał przez kopertę coś bardzo ważnego. Istotnie, koperta zawierała dwa li­sty napisane przez kardynała Rampollę, a skierowane do nuncjusza papieskiego w Wiedniu w latach 1894—1896 i odnoszące się do najbardziej delikatnych spraw politycz­nych" 2

 

1 Arturo Lancellotti, Mondo Vaticano, Mediolan 1941, str. 252.

2 Arturo Lancellotti, j. w., str. 252—-253.

 

 

Barluzzi wiedział doskonale, że gdzie maczał pal­ce bankier Pacelli, tam wchodzą w grę najtajniejsze sprawy dyplomacji waty­kańskiej.

Pozostaje do wyjaśnienia, w jaki sposób listy kardynała Rampolli znalazły się w posiadaniu Ernesta Pacellego.

„Listy te zostały przechwycone (czytaj: wykradzione —A. N.) i trafiły do rąk pewnej osoby, która zwróciła się do Pacellego z propozycją odstąpienia mu ich za pienią­dze. Pacelli zawiadomił o tym natychmiast kardynała Rampollę, który go poprosił o wykupienie tych dokumen­tów bez względu na cenę. Pacelli, będąc człowiekiem zręcznym, umiał je kupić bardzo tanio, za 2 000 lirów" ł.

Epizod ten rzuca światło na uprawiany przez bankiera Pa­cellego proceder, który utorował jego rodzinie drogę do naj­wyższych stanowisk watykańskich. Jako łącznik między Waty­kanem a bandą szantażystów ..przechwytujących" pocztę dyplo­matyczną, bankier Pacelli kupował listy kompromitujące wysokich dostojników watykańskich . . . zapewne nie tylko przez uprzejmość. Posiadanie takich dokumentów — oddając w jego ręce kardynałów — ułatwiało mu niewątpliwie otrzymywanie kapitałów watykańskich na wielkie, planowane przez niego im­prezy Banku Rzymskiego, na penetrację do Afryki, na Bałkany i do Azji. Możliwość szantażowania kardynałów kompromitują­cymi dokumentami — w połączeniu z ogromnym, stale wzrasta­jącym bogactwem — nie mogła pozostać bez wpływu na szyb­kie posuwanie się jego bratanka, Eugeniusza Marii Pacellego, po szczeblach kariery kościelnej . . .

Obietnicami, łapówkami i szantażem wpływał na decyzje parlamentu włoskiego także prezes Banca Commerciale Italiana, wielkiego banku związanego z Watykanem za pośrednictwem niejakich N o garów, rodziny wysokich dostojników koś-

 

 

l Arturo Lancellotti, j. w.

 

 

cielnych l bankierów. Wygadał to kiedyś dyrektor oddziału tego banku w Wenecji:

„Mamy w naszej kieszeni — oświadczył — dwie trzecie parlamentu włoskiego" 1.

Było to gwarancją, że na terenie parlamentu nie zostanie postawiona sprawa afer tego banku.

Na usługach banku Pacellich (Banco di Roma) znajdowało się przeszło stu posłów. Obecny minister „chrześcijańsko-demokratyczny”, a niegdyś wiceminister rządu Mussoliniego, Giovanni Gronchi, opowiada, że kiedy posłowie ci chcieli przemawiać, przeciwnicy ich (zresztą w większości agenci innych banków) przerywali im, głośno skandując:

„Banco di Roma! Ban-co di Ro-ma!" 2

w celu zwrócenia uwagi na ujawnioną zależność przemawiają­cych od Banku Rzymskiego.

Znamy także wypadki „unieszkodliwiania" przeciwników przez bankiera Pacellego. Posłów-agentów banków konkuren­cyjnych bankier Pacelli zmuszał do milczenia swą niezawodną metodą — szantażem. Tak np. zależny od właścicieli sycylijskich kopalń siarki poseł De Felice Giuffrida zapowiedział, że opubli­kuje sensacyjne materiały na temat odpowiedzialności Banku Rzymskiego za wybuch wojny o Trypolitanię. W rzeczywistości chodziło o to, że właściciele włoskich kopalń siarki nie chcieli dopuścić do eksploatacji siarki trypolitańskiej i zanim się do­gadali z Pacellim, pozwolili swemu agentowi zdobywać popular­ność demaskowaniem afer groźnego konkurenta. Pacelli wyraził wówczas chęć odbycia z posłem De Felice rozmowy, podczas której pokazał mu kilka dokumentów. Zobaczywszy te doku­menty poseł De Felice umilkł i nie atakował już nigdy więcej Banku Rzymskiego 3.

 

 

l Filippo Tempera, La guerra e la pace d’Italia insidiate delia Banca Commerciale, Rzym 1920, str. 12.

2 Domenico Russo, Don Sturzo et le Parti Populaire Italien, „Le Correspondant", tom 256, zeszyt 1461 z 10 sierpnia 1923 r., str. 469.

3 „L’Economista italiano" z 29 marca 1913 r.

 

 

Wielkie banki włoskie, a wśród nich banki watykańskie, któ­re w okresie wkraczania Włoch w imperialistyczne stadium ka­pitalizmu stały się faktycznymi władcami kraju, miały na swych usługach nie tylko większość parlamentarną, ale także tak zwaną prasę „niezależną". Oczywiście fakty przekupstwa bardzo rzad­ko przedostawały się do wiadomości publicznej: ale i te fakty, które znamy, wystarczają do wytworzenia sobie pojęcia o jego rozmiarach.

Zorganizowana przez najwyższych dygnitarzy watykańskich wielka afera bankiera Tanlongo, która pociągnęła za sobą krach dawnego Banku Państwa Kościelnego (Banca Romana) i zruj­nowała tysiące drobnych ciułaczy, wzburzyła do tego stopnia opinię publiczną, że dla jej uspokojenia czynniki rządzące mu­siały powołać specjalną komisję parlamentarną do zbadania nadużyć.

23 listopada 1893 roku na posiedzeniu parlamentu włoskiego odczytany został raport komisji poselskiej w sprawie nadużyć dokonanych przez watykański Banca Romana i inne banki wło­skie. Z raportu tego dowiadujemy się m. in., że administracja dziennika .,Il Fanfulla" otrzymała z Banca Romana 36 813 li­rów, od Banku Neapolitańskiego 12 748 lirów i od Banku Na­rodowego 147 500 lirów. Od roku 1888 Bank Narodowy wpłacał administracji dziennika 15000 lirów rocznie, kontując tę sumę jako „udział w pokrywaniu kosztów dziennika «I1 Fanfułla»". Wymieniony dziennik był „niezależnym" pismem politycznym i otrzymywał pieniądze od banków za umieszczanie kroniki fi­nansowej, która miała na celu wprowadzanie w błąd drobnych ciułaczy, tak aby oddawali swoje oszczędności bankom emitu­jącym fałszywe banknoty (z powtarzaną numeracją).

Dziennikarz, który przez szereg lat prowadził kronikę finan­sową w dwutygodniku „Nuova Antologia", otrzymał od guber­natora watykańskiego Banca Romana, pana Bernarda Tanlongo, 190 384 liry. Dziennikarz ten występował rzekomo w obronie drobnych klientów wysuwając różne argumenty za tym, że dla kraju będzie lepiej, gdy banknoty emitowane będą przez wiele

24

prywatnych banków emisyjnych zamiast przez jeden bank pań­stwowy. Oprócz tego wspomniany dziennikarz otrzymał od „konsorcjum" administratorów kilku banków emisyjnych 148 tysięcy lirów za zorganizowanie całej sieci dziennikarzy w róż­nych miastach i pokierowanie ich kampanią na rzecz prywat­nych banków emisyjnych.

Z zeznań wspomnianego dziennikarza wiadomo, że w okresie, kiedy na porządku dziennym stanęła sprawa nacjonalizacji ban­ków emisyjnych i połączenia ich w jeden Bank Włoski, dla pro­wadzenia walki o zachowanie prywatnych banków emisyjnych kupione zostały — za jego pośrednictwem — następujące pisma: „Nuova Antologia" (Rzym), „La Nazione" (Florencja), „La Vedetta" (Florencja), „La Gazzetta Livornese" (Livorno), „Il Paese" (Neapol), „Il Pungolo" (Mediolan), ;,I1 Bollettino Finanziario" (Rzym), „I1 Commercio" (Genua).

Oddzielnie, bezpośrednio od gubernatora Banku Rzymskie­go, otrzymała na prowadzenie tej samej kampanii prasowej 72 000 lirów administracja dziennika rzymskiego „I1 Popolo Romano". Pewien dziennikarz otrzymywał na ten cel po półtora tysiąca lirów miesięcznie niezależnie od sum pobieranych z ty­tułu ogłoszeń, przedruku bilansów itd. Kilku innych dzien­nikarzy otrzymało od gubernatora Banku Rzymskiego 130 ty­sięcy lirów na analogiczną kampanię w piśmie „I1 Capitan Fracassa" 1,

Na watykańskim Banku Rzymskim (Banca Romana) zrobili najpierw wielki majątek hrabiowie-aferzyści, bracia Antonelli, po nich gubernator banku, Guerrini, który tak się obłowił pie­niędzmi, że założył własny bank, wreszcie ostatni gubernator banku, Tanlongo.

Ze sprawozdania komisji parlamentarnej wynika, że na przekupywanie prasy gubernator Banca Romana, pań Tanlongo, wydał około pół miliona lirów. Wydatek ten opłacił mu się sowicie, ponieważ plejada przekupionych przez niego dzienni­karzy wyrobiła mu przez systematyczną, zorganizowaną kam-

 

 

1 „L'Economista d'Italia", nr 47 z 25 listopada 1893 r.

 

 

panie prasową — opinię nieskazitelnie uczciwego bankiera, stawianego wszystkim za wzór sumienności, ostrożności, dokład­ności i uczciwości. Pod naciskiem "opinii publicznej" król włoski mianował go senatorem królestwa. A ów „wzór uczciwości" dokonywał tymczasem wielkiego oszustwa, polegającego na emisji fałszywych banknotów na sumę 64 962 544 lirów, przywłaszczając sobie przeszło 28 milionów lirów 1.

W tej bandzie aferzystów, których komisja rządowa musiała oddać w ręce prokuratora, znajdował się między innymi niejaki pan Antonio Monzilli, „wspólnik w sprzeniewierzaniu pie­niędzy publicznych, w fałszerstwie i przekupstwie" — jak cha­rakteryzował go komunikat komisji rządowej opublikowany przez agencję Stefani. 2

W kołach kapitalistycznych kradzież milionów nie jest jed­nak żadną hańbą. Przeciwnie, budzi ona podziw, szacunek i pod­nosi ogromnie autorytet złodzieja w oczach jego kolegów-finansistów. Nic można się więc dziwić, że w kilka lat później odnajdujemy Monzillego na stanowisku naczelnego redaktora aż dwóch pism ekonomicznych: „L'Economista dell'Italia moder­na" (m. in. w latach 1909—1914) i „L'Economista d'Italia", mi­mo że właśnie na łamach jednego z tych pism opisany był jego udział w kradzieży. Sytuacja się zmieniła. Ze wspólnika fałszerstw, kradzieży, przekupstwa i in­nych  brudnych afer bankiera Tanlongo, gubernatora watykańskiego Banca Romana, pań Monzilli stał się wspólnikiem jeszcze brudniejszych afer bankiera Pacellego, prezesa watykań­skiego Banco di R o m a .

W ustroju kapitalistycznym za pieniądze można kupić wszy­stko. Aferzysta Tanlongo kupił sobie dziennikarzy, zapłacił za setki artykułów, które mu wyrabiały opinię wzoru nieskazitel­nej uczciwości, i wytargował stanowisko senatora. Biskup Sarto wstydząc się swego plebejskiego pochodzenia kupił sobie tytuł

 

 

1. „L'Economista d’Italia", nr 18 z 7 maja 1893 r., str. 345.

2. Tamże.

 

 

hrabiego rzymskiego 1. Rodzina bankierów-aferzystów Pacellich kupiła sobie z biegiem czasu tytuł markizów, a następnie — już podczas drugiej wojny światowej — tytuł książąt. W ustroju kapitalistycznym wszystko jest na sprzedaż, każdy wielki spe­kulant (może sobie kupić tytuł arystokratyczny, order, stanowi­sko polityczne lub kościelne i — co najważniejsze — faktyczną bezkarność. Kupowano więc sobie urzędników skarbowych, sę­dziów, polityków, dziennikarzy, a także „ideologów”: filozofów i ekonomistów. W końcu ubiegłego stulecia powstała nawet filozofia gloryfikująca spekulację. Wtedy właśnie, w kwietniu 1899 roku, przyjmował święcenia kapłańskie i wstępował do służby w dyplomacji watykańskiej bratanek bankiera Pacellego a obecny papież Pius XII. Miał on wówczas 23 lata. Atmo­sfera gorączkowej spekulacji, w której żył, wywarła ogromny wpływ na formowanie się jego światopoglądu.

Dzisiejsze przemówienia papieża Piusa XII do bankierów — idealizujące spekulację, działalność banków kapitalistycznych i prywatny handel — zawierają niejeden element z tego, co wówczas, pięćdziesiąt lat temu, było dla burżuazji włoskiej „fi­lozoficzną" nowością.

„Spekulacja jest duszą i najpotężniejszą sprężyną na­szego społeczeństwa" 2,

czytamy w pierwszym z całej serii artykułów opublikowanych przez „poważny" tygodnik, „L’Economista d’Italia". w obronie spekulacji.

„Bez spekulacji, która rzuca się na wielkie masy akcji dopiero co wypuszczonych, która przy­ciąga kapitały publiczności... nie byłyby możliwe wielkie imprezy przemysłowe i finansowe; rozwój ekonomiczny ... nie czy-

 

 

1 Było to w roku 1892, a więc w tym samym czasie, kiedy aferzysta Tanlongo kupował sobie tytuł senatora. Patrz: René Bazin, Papież Pius X, Kraków 1935, wydawnictwo księży Jezuitów, str. 73.

2 „L’Economista d’Italia", nr 14 z 9 kwietnia 1899 r.

 

 

niłby cudów, które obecnie możemy podziwiać, ponieważ nie wspomagałaby go potężna dźwig­nia żądzy zysku, która stawia olbrzy­mie masy kapitałów do dyspozycji no­wym imprezom1.

W rezultacie procesu przystosowywania doktryny kościel­nej do potrzeb kapitalizmu wydana została przez Leona XIII encyklika „Rerum novarum" w 'roku 1891, a po niej kilka innych encyklik, które rozwijały papieski program obrony kapitalizmu przed ruchem robotniczym i rewolucją socjali­styczną. Istotnym punktem tego programu było stworzenie w masach pracujących dywersji w postaci ruchu „chrześcijańsko-demokratycznego". Rozwój tego ruchu i jego anty-robotnicze sojusze przedwyborcze ze skrajnie 'reakcyjnymi par­tiami burżuazyjnymi przypadają na pontyfikat Piusa X, inicja­tora, protektora i patrona tych reakcyjnych sojuszów.

Biograf Piusa X, szambelan papieski de Carli, pokazuje nam, jak Pius X przedstawiał sobie stosunki społeczne swego czasu:

„Nowe ideologie i nieokiełznana żądza zysku zaata­kowały odwieczny porządek oparty na klasie szlachec­kiej, panującej z mandatu Boga, na nielicznej, lecz in­teligentnej klasie mieszczańskiej oraz na ludzie zdyscy­plinowanym politycznie przez władzę absolutną, eko­nomicznie przez cechy i moralnie przez wiarę jedną i nie podlegającą dyskusji, na ludzie nie będącym wprawdzie szczęśliwym w sensie bezwzględnym, ale za to poczciwym i zrezygnowanym...

Obecnie równowaga społeczna została zachwiana. .. chłopi często nie kochają swych panów... klasy niższe nie są zadowolone .ze swego stanu . . . chcą więcej zara­biać, żyć wygodniej, używać życia. Cofnąć ludzi

 

 

1.„L’Economista d’Italia", nr 22 z 4 czerwca 1899 r. Artykuł pt. „Spe­kulacja a banki", str. 233.

 

 

z powrotem do bardziej prostego i chrześcijańskiego trybu życia: oto .zadania, jakie sobie obaj (tj. Pius X i sekretarz stanu, kardynał Merry del Val — A. N.) postawili" 1.

Było to całkowicie zgodne z duchem reakcyjnych encyklik „społecznych" papieża Leona XIII, które Pius X realizował już na wiele lat przedtem, zanim został papieżem. Jego katoliccy biografowie podkreślają z wielkim uznaniem fakt, że jako ksiądz „n i e żywił uprzedzeń względem bo­gatych"2.

Dowodem tego była m. in. mowa wygłoszona na nabożeń­stwie żałobnym za duszę pewnej wielkiej damy w roku 1863:

„Była to naprawdę piękna rzecz, ta mowa poświęco­na pamięci szlachetnej damy, szczególnie w tym, że mło­dy wikary, ubogi sam i syn ubogiej rodziny, sławił bogactwo używane po chrześcijańsku" 3

wypowiadając przy tym ..błyskotliwy aforyzm", że ubogimi nie są żebracy -żyjący z jałmużny, „ponieważ pod pozorami ubóstwa nieraz kryją bogactwo pożądań", lecz tacy bogacze, którzy zajmują się akcją filantropijną. I właśnie do tych bo­gaczy — twierdzi przyszły papież — odnoszą się słowa ewan­gelii: „Błogosławieni ubodzy . . ." 4

Poglądy społeczne kardynała Sarto, późniejszego Piusa X, nie ustępowały w reakcyjności poglądom Leona XIII. Oto na przykład fragment przemówienia kardynała Sarto z sierpnia 1896 roku:

„Skąd pochodzą błędy tych wszystkich utopii. . . o równości warunków itd. . . . Wszystkie te teorie nie uznają upadku człowieka i jego degradacji... Uznawać

 

 

l Ferruccio de Carli, Pio X e il suo tempo, str. 131 i 294.

2 René Bazin, Papież Pius X, str. 61.

3 René Bazin, j.w. str. 30 i 31.

4. René Bazin, j. w.

 

 

Jezusa Chrystusa — to znaczy uznawać grzech pierwo­rodny... przyrodzone prawo cierpienia i rezygnacji . . . Kto za fundament swych studiów przyjmuje Jezusa Chrystusa, zrozumie z łatwością tajemnice nierówności losów ludzi ,na ziemi, nierówności koniecz­nej i n i e u n i k n i o n e j ... bo jest (prawem tego świata — cokolwiek bądź się czyni, niemożli­we będzie zawsze zrównać ze sobą stojących na pierwszym miejscu w świecie i stojących na ostatnim, bogatych i biednych 1.

Przy okazji warto przypomnieć, że w tym samym roku 1896 kardynał Sarto założył — "wraz najbogatszymi obszarnikami z okolic Wenecji — Bank Świętego Marka. Nie zaniedbywał też żadnej okazji przychodzenia z pomocą fabrykantom, kiedy wy­buchały strajki. „Niejeden strajk zażegnało jego słowo pełne miłości" 2 pisze w poczciwości du­cha ksiądz Krzeszkiewicz, a benedyktyn dodaje, że działalność biskupa Sarto spotykała się z tak wielkim uznaniem fabrykantów, że nawet fabrykanci (nie-fatolicy dawali mu wy­sokie sumy na „działalność społeczną”3. Wcale im się zresztą nie dziwimy, skoro właśnie „dla utrzymania swo­ich diecezjan z dala od socjalizmu — jak pisze (cytowany) benedyktyn Segmüller w swej aprobo­wanej przez władze kościelne książce — Sarto zakła­dał związki robotnicze”4.

Po tym wszystkim, co było tu powiedziane, staje się jasny polityczny sens niedawnej beatyfikacji Piusa X przez jego imiennika. Sarto zakładał banki, wyciągał pieniądze od parafian i oddawał je do dyspozycji watykańskich spekulantów, poma­gał łamać strajki, zakładał rozbijackie, dywersyjne związki

 

 

1 René Bazin, j. w., str. 132 i 133.

2. Ksiądz St. Krzeszkiewicz, Ojciec św. Pius X, str. 62.

3. Segmüller, Pius X, str. 47.

4 Segmüller, j. w., str. 98.

 

 

robotnicze dla walki z socjalizmem. Cóż więc dziwnego, że pa­mięć tego wstecznika jest szczególnie miła Piusowi XII. który poszedł tą samą drogą jeszcze dalej. Beatyfikując Piusa X. uświęca tym samym Watykan całą swą reakcyjną, antyludową działalność polityczną.

Oczywiście organ kurii biskupiej, „Tygodnik Powszechny", ukrywa skrzętnie te fakty przed swymi czytelnikami i najspo­kojniej wypisuje ckliwe i kłamliwe bzdury o „niepolitycznym" Piusie X. Na nieszczęście jednak dla swych domorosłych apo­logetów Pius X, podobnie jak i obecny papież, ze szczególnym upodobaniem lubił wypowiadać się w sprawach politycznych i społecznych. Już w kilka miesięcy po wstąpieniu na tron papieski oświadczył zresztą zupełnie wyraźnie:

„Zgorszymy niejednego oświadczając, iż musimy z konieczności zajmować się polityką”1.

W kilka tygodni później Pius X ogłosił molu proprio, w którym potwierdził w całej rozciągłości encykliki „społeczne" Leona XIII, pisząc m. in.:

„Społeczeństwo ludzkie takie, jakim je Bóg stworzył, składa się z jednostek nierównych sobie ... Nierów­ności stanu i mienia w społeczeństwach ludzkich są konieczne ... Obowiązki sprawiedliwości dla robotnika i rzemieślnika są te: oddawać wiernie i całkowicie pracę, o którą się ugodzili; me szkodzić pracodawcom ani ich osobie, ani mieniu, nawet w obronie swych praw powstrzymywać się od aktów gwałtu i przemocy, swym wy­stąpieniom nie nadawać nigdy formy buntu ... Te właś­nie cele winna mieć na oku Chrześcijańska Akcja Ludowa lub tzw. Demokracja Chrześcijańska . . . Lecz pojęcie demokracji chrześcijańskiej

 

 

1 René Bazin, Papież Pius X, str. 213. Przemówienie na konsystorzu w dniu 9 listopada 1903 roku.

 

 

należy rozumieć w sensie ustalonym przez autorytet Kościoła, dalekim od pojęcia demokracji socjalnej, a mającym za pod­stawę zasady wiary i moralności katolickiej także i w tym, aby nie czynić zamachu, w żadnej formie, na prawo własności pry­watne j" 1.

W tym samym motu proprio była również mowa o „obo­wiązkach" pracodawców i „obronie ubogich" przez kościół. Obawiając się jednak, aby tych frazesów nie wziął ktoś na serio, papież dodał w zakończeniu następujące ostrzeżenie:

„Niech pisarze katoliccy broniąc sprawy ubogich ma­ją się na baczności, by nie używać wyrażeń, które w lu­dziach ubogich mogą wzbudzić odrazę lub nienawiść do wyższych klas. Niechże nie mówią o re­windykacji, sprawiedliwości — tam, gdzie chodzi wyraźnie o miłosier­dzie"2.

Walka z ruchem robotniczym nie ograniczała się do słów. Kardynał Sarto, zaniepokojony perspektywą zwycięstwa socja­listów w wyborach samorządowych, zmontował w Wenecji ko­alicję wyborczą katolików i liberałów3 pisząc w tej sprawie przeszło 200 listów.

Przyszedł rok 1905. Sarto był już papieżem, a wybuch rewo­lucji rosyjskiej 1905 roku — wpływając na wzrost nastrojów rewolucyjnych również we Włoszech — utwierdził go w prze­konaniu, że brak zainteresowania sprawą wyborów we Włoszech ze strony katolików może doprowadzić do poważnego wzrostu reprezentacji socjalistycznej w parlamencie. W encyklice wyda­nej w dniu 11 czerwca 1905 roku — jak pisze Schmidlin — „pod głębokim wrażeniem rosnącego niebezpieczeństwa socjalistycz-

 

 

1. René Bazin, Papież Pius X, str. 135—137.

2. René Bazin, j. w., str. 137.

3 Ferruccio de Carli, Pio X e il suo tempo, str. 62.

 

 

nego" 1 papież zezwala katolikom na „używanie wszelkich kon­stytucyjnych środków w celu wywierania wpływu na życie polityczne", w tych wypadkach zwłaszcza, kiedy zachodzi obawa, że w danym okręgu może zostać wybrany „wróg Kościoła albo porządku państwowego" 2.

Katolicy wzięli udział w wyborach 1906 i 1909 roku, a w ro­ku 1913 przywódca katolików, hrabia Ottorino Gentiloni, zawarł — zgodnie z v/yrażną dyrektywą Piusa X3 — pakt przedwyborczy z liberałami, skierowany przeciw kandydatom robotniczym. Patronując reakcyjnym sojuszom politycznym ka­tolików z liberałami przeciw socjalistom, papież Pius X — pod pretekstem walki z „modernizmem" wyklinał jednocześnie tych księży i działaczy katolickich, którzy, jak pisze historyk katolicki Jemolo,

„sądzili, że działalność praktyczna Kościoła nie powinna być oparta na sojuszu z klasami bogatymi" 4. Tak więc poglądy polityczne beatyfikowanego papieża usprawiedliwiają bez reszty entuzjazm i uwielbienie beatyfikujących" 5.

 

 

1. Josef Schmidlin, Papstgeschichte der neuesten Zeit, tom III, str. 65.

2 Josef Schmidlin, j. w.

3 Cesare Torricelli, Le organizzazioni dei cattolici in Italia, „Nuova Antologia", zeszyt 1009 z l stycznia 1914, str. 135.

4 Arturo Carlo Jemolo, Chiesa e Stato in Italia negli ultimi cento anni, Einaudi 1949, str. 515.

5. O patronowaniu przez Piusa X bandyckiej wyprawie imperialistów włoskich w celu podboju i eksterminacji ludu Trypolitanii będzie mowa w rozdziale IV niniejszej pracy. Przy okazji powrócimy tam raz jeszcze do „pobożnych" kłamstw „Tygodnika Powszechnego".

 

 

 

 

Rozdział II

EKSPANSJA WATYKAŃSKIEGO BANKU PACELLICH W AFRYCE

Za Piusa IX głównym bankiem watykańskim był Banca Romana, kierowany przez trzech braci-aferzystów, hrabiów Antonellich. Jeden z nich (Filippo) był gubernatorem tego banku, drugi (Giacomo) przez dwadzieścia sześć lat zajmował stanowi­sko kardynała-sekretarza stanu, a zarazem prezesa świętopietrza. Trzeci brat (Ludovico) był prefektem papieskiego urzędu apro­wizacji. Bracia tworzyli „konsorcjum", które przy pomocy ope­racji bankowych sztucznie obniżało cenę zboża, kiedy papieski urząd aprowizacji przeprowadzał skup, i sztucznie wywoływało drożyzno w czasie sprzedaży, zbywając spekulantom na giełdzie rzymskiej (1) znaczną ilość zezwoleń na wywóz zboża z Państwa Kościelnego.

Do zbrodniczych spekulacji na głodzie ludności rzymskiej kardynał Antonelli używał pieniędzy, które wpływały do Rzy­mu z całego świata tytułem świętopietrza. Toteż nawet „Prze­gląd Katolicki" musiał w końcu przyznać, że „ogromna fortuna pozostała po jego śmierci, wprawdzie wspólna z braćmi, którzy byli bankierami, nie odpowiadała dobrze jego prezesostwu świę­topietrza" 2. Innego zdania jednak był papież i kardynałowie,

 

 

1 W. Naudé, Die Getreidehandelspolitik der europäischen Staaten vom 13 bis zum 18 Jahrhundert, wyd. z r. 1896, str. 154, M. Brosch, Geschichte des Kirchenstaates, tom II.

2 „Przegląd Katolicki", nr 29 z 18 lipca 1878 r., str. 454.

 

których hrabiowie Antonelli dopuszczali do udziału w zyskach z kolejnych, coraz większych afer.

W latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia Watykan skompromitował się, jak już mówiliśmy poprzednio, jedną z głośniejszych afer tego okresu, polegającą na drukowaniu i puszczaniu w obieg fałszywych obligacji bez pokrycia. Hrabio­wie Antonelli ukryli się tym razem za tak zwaną „czarną ary­stokracją" z najbliższego otoczenia papieża, tj. za księciem Torlonią, księciem Massimo, markizem Capranica i bankierem Tanlongo. Watykańscy aferzyści postanowili zaasekurować sto­licę apostolską przed ewentualnymi stratami, jakie groziły jej z chwilą ujawnienia oszustwa i krachu Banca Romana. Toteż 9 marca 1880 roku powstał w Rzymie nowy bank watykański pod nazwą Banco di Roma, związany personalnie z Banca Romana. Wyznaczonymi przez Watykan „założycielami" banku byli ludzie z „ czarnej arystokracji": książę Borghese, 'książę Giustiniani i markiz Mereghi 1. Radę administracyjną •nowego banku obsiedli poza tym przedstawiciele wszystkich wielkich rodów papieskich stanowiący najbliższe otoczenie Leona XIII, a więc książę Boncompagni, książę Rospigliosi, książę Gabrieli! itd. W ten sposób rodziny papieży Pawła V, Grzegorza XIII i Klemensa IX zasiadły za wspólnym stołem głównych akcjonariuszy nowego banku watykańskiego obser­wując uważnie rozwój afery z fałszywymi obligacjami, aby w odpowiednim momencie dokonać przesunięcia kapitałów wa­tykańskich ze starego banku do nowego. Za tym samym stołem zasiadł także na krótko przed krachem Banca Romana pań Romolo Tittoni 2, brat wpływowego ministra, którego obdarzono pakietem akcji Banco di Roma 3 w nadziei, że ułatwi on pomyśl­ne zakończenie kryminalnej afery. W zarządzie Banco di Roma spotykamy także w końcu ubiegłego stulecia markiza Theodoli

1. Fondatori del Banco di Roma (maszynopis, który otrzymałem z wy­działu propagandy Banco di Roma w załączeniu do listu z dnia 4 marca 1952 r.).

2 „L'Economista d’Italia", nr 37 z 19 września 1891 r., str. 459.

3 Emilio Sereni, II capitalismo nelle campagne, Einaudi 1948, str. 204.

 

 

(brata kardynała) i markiza Sacchettiego 1. Obie rodziny od sześćdziesięciu lat należą do czołowej ekipy spekulantów watykańskich. Rodzinę aferzystów Antonellich zasiadających w za­rządzie Banca Romana reprezentował w Banco di Roma hrabia Paolo Antonelli 2. Drugą dynastię wielkich aferzystów — rodzi­nę Pacellich, reprezentuje w zarządzie Banco di Roma doradca finansowy poprzednich papieży i stryj obecnego papieża, zna­ny nam już Ernesto Pacelli 3.

Afera z fałszywymi obligacjami wychodzi na jaw w roku 1893. Akcje Banca Romana raptownie spadają. Bank zawiesza wypłaty. Krach banku powoduje ruinę tysięcy drobnych ciułaczy. Dla uspokojenia opinii publicznej bankier Tanlongo zo­staje aresztowany. W tym samym czasie Watykan, w którego ręku bankier Tanlongo był tylko narzędziem, realizuje od daw­na przygotowaną operację przelewu kapitałów z Banca Romana do nowego Banco di Roma. Wielki obszarnik, a zarazem jeden z głównych akcjonariuszy obu banków, książę Torlonia, udaje się wraz z senatorem De Dominicis z rady nadzorczej Banco di Roma na konferencję do dyrektora Banku Narodowego w sprawie likwidacji Banca Romana 4. Wyniki tej konferencji można streścić w trzech zdaniach: a) Watykan nie poniesie żadnych strat w związku z likwidacją Banca Romana, b) kosz­ta likwidacji Banca Romana poniosą masy pracujące Włoch, długi Banca Romana bowiem potraktowane zostaną jako dług państwowy, c) likwidatorem Banca Romana będzie mianowany pan Emesto Pacelli z rady nadzorczej Banco di Roma 5.

Bankier Pacelli przeprowadza od dawna ukartowaną lik­widację Banca Romana tak pomyślnie, że w ciągu kilku lat Banco di Roma podnosi kapitał zakładowy z 3 milionów do 10 milionów lirów w roku 1902 i do 30 milionów tirów w roku 1905.

 

 

1. „L'Economista d’Italia", nr 37 z 19 września 1891, str. 459.

2. „L'Economista d’Italia", nr 12 z 20 marca 1886, str. 192.

3. „L'Economista d’Italia", nr 37 z 19 września 1891, str. 459.

4. „L'Economista d’Italia", nr 32 z 12 sierpnia 1893, str. 396.

5. „Le Figaro” z dnia 9 listopada 1911 r.

 

 

Zręczny „likwidator" Banca Romana zostaje na okres kilkunastu lat prezesem Banco di Roma.

Objęcie tego stanowiska przez Pacellego następuje w okre­sie, gdy prawie cały świat jest już podzielony między wielkie mocarstwa imperialistyczne. Między imperialistami angielski­mi, francuskimi, niemieckimi i austriackimi rozpoczyna się zaciekła wałka o podział ostatnich ziem, w szczególności o tereny należące do Turcji. Na ziemie te patrzy łakomie spóźniona i słabsza od innych burżuazja włoska. Ale właśnie ostra rywalizacja między wielkimi mocarstwami imperialistycznymi stwarza dla imperialistów włoskich szansę wy­rwania dla siebie choć części łupu. Apetyty ich kierują się na Trypoiitanię i Cyrenaikę. Imperialiści austriaccy nie sprzeciwiają się temu kierunkowi ekspansji włoskiej, ponieważ liczą na to, że "uwikłanie się Włoch w awanturę afrykańską usunie je tym samym jako poważnego konkurenta z terenu interesujących Austrię Bałkanów.   Imperialiści angielscy i francuscy gotowi są pertraktować z imperialistami włoskimi w sprawie oddania im Trypolitanii i Cyrenaiki głównie dlatego, że nie chcą, aby tereny te dostały się imperialistom niemieckim. Li­czą na to, że burżuazję włoską—jako słabszą od niemieckiej — łatwiej będzie można zmusić do podzielenia się z nimi zyskami z kolonialnej eksploatacji Trypolitanii i Cyrenaiki. Jednocześ­nie imperialiści angielscy i francuscy mają na oku cele politycz­ne; mają oni nadzieję, że zagarnięcie Trypolitanii i Cyrenaiki doprowadzi do konfliktu między Włochami a Niemcami, a co za tym idzie, i do zerwania Trójprzymierza.

W takiej sytuacji politycznej Watykan postanawia zaanga­żować swoje kapitały w finansowanie włoskiej ekspansji kolo­nialnej.

Watykan, który tak chętnie i często przybiera uroczystą pozę nauczyciela moralności, w tym wypadku, jak i w wielu innych podobnych, nie czuł się ani trochę skrępowany głoszonymi przez siebie przepisami moralnymi. Liczne przykłady zresztą dowo­dzą, że głoszone przez Watykan przykazania „nie kradnij", „nie zabijaj" wcale nie obowiązują wysokich dostojników wa­tykańskich, jeśli tylko w grę wchodzi możliwość korzystnej lokaty kapitałów, choćby drogą do niej była zorganizowana grabież ziemi, surowców, choćby nawet dla zwiększenia i tak ogromnych zysków wypadło wymordować połowę ludności miejscowej, jak to miało miejsce w Trypolitanii. Łupieską wyprawę trypolitańską i zabór Trypolitanii zorganizował waty­kański Banco di Roma, a natchnieniem całej kampanii był prezes tego banku, Ernesto Pacelli.

Od lat dziewięćdziesiątych za stołem akcjonariuszy Banco di Roma zasiadają obok spokrewnionych z kardynałami ksią­żąt, hrabiów i markizów reprezentujących kapitały watykań­skie także przedstawiciele rządu włoskiego (Tittoni) i przedstawiciele francuskiego banku Crédit Société Financière 1, poprzez których burżuazja francuska pragnie sobie zagwarantować swo­ją część w przyszłych zyskach z włoskiej ekspansji kolonial­nej. Dla umocnienia tego związku zostaje otwarta już w roku 1902 filia Banco di Roma w Paryżu2. Część zysków gwarantują sobie również kapitaliści angielscy: w roku 1905 zostaje otwarta filia Banco di Roma w Egipcie, a w roku 1906 — na Malcie 3. Kiedy sprawa podziału zysków została uzgodniona przez burżuazję włoską z potężniejszymi partnerami, wyrażają oni zgodę na otwarcie w roku 1907 oddziału Banco di Roma w Trypolisie.

Jednocześnie zacieśniają się coraz bardziej stosunki finan­sowe między Watykanem a burżuazja włoską. Watykan — w za­mian za zaangażowanie swoich kapitałów w ekspansji kolonial­nej — otrzymuje od rządu włoskiego szereg przywilejów i gwarancji dla Banco di Roma. Tak więc państwowy Bank Włoski zobowiązuje się przyjmować papiery Banco di Roma do dyskonta. Podpisana zostaje umowa, że wszelkie dostawy dla włoskiego korpusu ekspedycyjnego będą dokonywane wyłącznie

 

1 ,.l'Economista d’Italia", nr 37 z 19 września 1891 r., str. 459.

2 Il Banco di Roma (maszynopis, który otrzymałem z wydziału pro­pagandy Banco di Roma w załączeniu do listu z 4 marca 1952 r.).

3 Il Banco di Roma, j. w

 

 

za pośrednictwem Banco di Roma, a wszelkie szkody, jakie bank watykański poniesie w wyniku działań wojennych, zostaną mu przez rząd włoski wynagrodzone. Co więcej, zawarte zostaje porozumienie, że po podboju Trypolitanii i Cyrenaiki wywłasz­czanie ludności miejscowej i sprzedaż ziemi kolonistom włos­kim odbywać się będzie za pośrednictwem watykańskiego Ban­co di Roma!

„«Pokojowa» penetracja Banco di Roma miała na celu przygotowanie zbrojnego podboju. Banco di Roma zobowiązał się do rozbudowania wielkiej sieci swoich od­działów i przedsiębiorstw, aby we właściwym momencie «dostarczyć pretekstu do interwencji zbrojnej” 1.

Wzrastająca ekspansja watykańskiego banku Pacellich, jak w tym czasie zaczęto nazywać Banco di Roma, wymagała coraz większych kapitałów, a więc dopuszczenia nowych kręgów wielkiej finansjery włoskiej do udziału w zyskach z imprezy kolonialnej. Rozwój banków dokonywał się w tym czasie we Włoszech — podobnie jak i w innych krajach — w atmosferze zaciekłej walki między kapitalistami. Watykan wziął w tej wal­ce czynny udział dążąc do pierwszeństwa wśród innych grabież­ców i wyzyskiwaczy.

Na początku XX wieku obserwujemy we Włoszech wzmo­żony proces koncentracji kapitału — wielkie banki pożerają mniejszych konkurentów. Bank Pacellich stawał się potęgą. Oto co pisał o nim w owym czasie organ wielkiej finansjery włoskiej:

„Dnia 5 września 1910 roku odbyło się nadzwyczajne zebranie (akcjonariuszy banku Pacellich), na którym uchwalono podniesienie kapitału z 80 do 150 milionów lirów. Część tego kapitału jest przeznaczona d o wchłonięcia (destinato all' assorbimento) Ban­ku Ligurii. Obserwujemy ten proces koncentracji

 

 

l René Pinon, L'Europe et la guerre italo-turque — „Revue des Deux Mondes" z l czerwca 1912 r., str. 609.

 

kapitału z żywą sympatią, uważając go za czynnik po­stępu w dziedzinie działalności finansowej.

Przykład Niemiec jest bardzo pouczający... Jest je­szcze jeden powód, dla którego jesteśmy zdecydowanymi zwolennikami koncentracji kapitału bankowego: Włochy nie mogą dłużej ograniczać swojej działalności gospodar­czej do wewnętrznego rynku państwowego. Obecnie najwyższą koniecznością dla Włoch jest ekspansja na zewnątrz... Doświad­czenie Niemiec uczy, że ekspansja bankowa za granicę jest jak najbardziej sku­tecznym czynnikiem  ekspansji  han­dlowej i przemysłowej, a Banco di Roma już wszedł na tę drogę" 1.

Rzeczywiście, w ciągu czterech lat (1907—1911) watykański bank Pacellich uruchomił na terenie Trypolitanii i Cyrenaiki wielką sieć oddziałów i agencji bankowych. W przeddzień wy­buchu wojny o Trypolitamię bank Pacellich posiadał oddziały i agencje w następujących miejscowościach Trypolitanii i Cyrenaiki: Trypolis, Misurata, Derna, Bengazi, Homs, Tabia, Misellata, Zuara, Zleiten, Tolometa, Tocra Cirene, Marsa Suza. Karkura, Mergh, Tusclum, Bomba, Zuitin itd. — razem około dwu­dziestu oddziałów bankowych.

Przestawienie działalności banku z kredytów hipotecznych w obrębie Lacjum na operacje finansowe na terenie Afryki pociągnęło za sobą zupełną zmianę starego programu działalności banku, mianowicie przestawienie się z działalności czysto kredy­towej na kilkadziesiąt innych rodzajów działalności. Na terenie Afryki bank Pacellich zajął się uprawą roli, hodowlą bydła, produkcją przemysłową, handlem, komunikacją i wieloma in­nymi sprawami. „Uprawa roli" polegała na zawieraniu wielkiej ilości „kontraktów” narzucających ludności miejscowej jarzmo kolonialnego wyzysku. Przedsiębiorstwom przemysłowym two-

 

 

l „L'Economista dell'Italia moderna" z 10 września 1910 r.


 

rzonym przez bank Pacellich nadawano efektowne szyldy, któ­re miały fascynować szarą masę włoskich ciułaczy i wyciągnąć od niej jak najwięcej oszczędności.

W roku 1911 przemawiając do akcjonariuszy Banku Rzym­skiego prezes Pacelli wymienił następujące przedsiębiorstwa na terenie Trypolitanii i Cyrenaiki stworzone i kierowane przez Bank Rzymski:

1) sześciopiętrowy młyn cylindrowy, zdolny do przemiału 500 kwintali zboża dziennie,

2) fabryka oliwy jadalnej w Homs,

3) fabryka oliwy jadalnej w Trypolisie,

4) fabryka smarów przemysłowych,

5) fabryka mydła,

6) kilka fabryk papieru,

7) warsztaty mechaniczne,

8) fabryka lodu,

9) fabryka gąbek,

10) fabryka strusich piór,

11) linia okrętowa Trypolis—Malta—Misurata—Eengazi—Dema—Solum—Aleksandria; okręt „Roma",

12) linia okrętowa Trypolis—Homs—Syria—Derna—Tobruk; okręt „Marco Aurelio".

 

„Oprócz tego — mówił prezes Pacelli — Bank Rzymski posiada kontrakty dzierżawne (a mezzadria, tzn. że tubylcy obowiązani są do oddawania połowy plonów Bankowi — A. N.) z różnymi plemionami w głębi Cyrenaiki i obej­muje swymi stosunkami cały rejon od Syrty do Derny". 1

Bank Rzymski zajmował się także skupem bydła, koni, ja­jek, drobiu, daktyli, nasion oleistych, wełny, skór i kości sło­niowej w celu eksportu do Włoch. Szeroką reklamę robił Pa­celli swoim „planom" zaprowadzenia w Trypolitanii różnych hodowli poczynając od jedwabników, a skończywszy na stru­siach.

 

 

l „.L’Economista dell’Italia moderna", nr 14 z 8 kwietnia 1911 r.

 

 

Pamiętając sukcesy swego przedsiębiorczego stryja jego bratanek, Pius XII, wygłosił w czterdzieści lat później taką oto pochwałę bankierskiej sztuki oszukańczego wyłudzania pienię­dzy:

,Ile kapitałów roztrwania się . . . ile kapitałów śpi bezużytecznie, nie przynosząc posiadaczom zysku! — Zawsze wprawdzie będą egoiści i utracjusze, zawsze bę­dą skąpi i tchórzliwi, krótkowzroczni, ale ich licz­ba może zostać poważnie zmniejszona, jeżeli będzie się umiało zainteresować tych, którzy po­siadają pieniądze,   ulokowaniem ka­pitałów w sposób rozsądny i przyno­szący zysk...

Wiele złego mówiono o radach administracyjnych (stojących na czele banków) . . . Ale jeżeli na sercu leży im (tj. bankierom) rozumne i zdrowe orientowanie kapi­tałów, to praca ich jest służbą społeczną o pierwszo­rzędnym znaczeniu . . . Żadna maszyna, żaden wy­myślny system nie zastąpi nigdy ban­kiera" 1.

Oto jak sielankowo przedstawił Pius XII rolę bankiera w ży­ciu społecznym. O wiele jednak bliższy prawdy jest znany eko­nomista, obecny prezydent republiki włoskiej, prof. Luigi Einaudi, stwierdzając, że w owym okresie drobni ciułacze prowadzeni byli przez wielkich finansistów jak bydło na rzeź 2.

Bank Pacellich zajmował się wreszcie na terenie Afryki kon­kretnymi przygotowaniami do mającej wkrótce rozpocząć się wojny kolonialnej. Działalność ta była oczywiście, jak zwykle

 

 

1 Przemówienie papieża Piusa XII do przedstawicieli międzynarodo­wej konferencji w sprawie kredytu, „Osservatore Romano" nr 27795 z 26 października 1951 r.

2 Luigi Einaudi, La condotta economica e gli effetti sociali della guerra italiana, Bari Laterza 1933, str. 18.

 

 

w podobnych wypadkach, maskowana celami „naukowymi” i „religijnymi". Agenci włoskiego wywiadu przybywali do Trypolitanii i Cyrenaiki jako urzędnicy Banco di Roma, jako „ucze­ni" i jako „misjonarze" katoliccy.

„Nie zaniedbaliśmy — mówił bankier Pacelli — po­pierania przemysłu mineralnego organizując specjalną, wieloosobową misję geologiczną w celu zbadania bo­gactw naturalnych w głębi kraju" 1.

Z wydatną pomocą przyszedł bank Pacellich również misji „archeologicznej" i wszelkim innym misjom jawnym i tajnym, które zbierały informacje i sporządzały szczegółowe mapy Trypolitanii.

„Okazuje się — pisała „Nuova Antologia" w listopa­dzie 1911 roku — że nasi oficerowie sztabowi bywali od kilku lat w przebraniu w Trypolitanii, sporządzając plany topograficzne i zbierając informacje o charakterze woj­skowym" 2.

Jak z tego widać, bank Pacellich — posiadając monopol kre­dytu, handlu 3, spekulacji i pośrednictwa na terenie Trypolitanii i Cyrenaiki—pośredniczył także w akcji szpiegowskiej, mają­cej na celu przygotowanie planu zbrojnej wyprawy i zaboru. Jedną z takich ekspedycji „geologów", zorganizowaną i sfinan­sowaną przez bank Pacellich 4, władze tureckie uwięziły.

l „L'Economista dell'Italia moderna", dodatek do numeru 13 z 30 mar­ca 1912 r., Sprawozdanie z działalności Banku Rzymskiego w roku 1911.

2 Guido Cora, II valore delia Tripolitania, „Nuova Antologia", zeszyt 957 z l listopada 1911 r., str. 149.

3 O tym faktycznym monopolu banku Pacellich pisze wielu korespon­dentów włoskich i zagranicznych. „Cały tamtejszy handel skoncentrowany jest w rękach Banco di Roma" — pisze np. dr Fruziński-bej w „Tygodni­ku Ilustrowanym", nr 41 z 14 października 1911 r., str. 815.

4 O tym, że misję tę zorganizował i sfinansował Banco di Roma, po­wiedział sam prezes Pacelli 31 marca 1913 r. „L'Economista italiano" z 19 kwietnia 1913 r.

 

 

Bank Pacellich udzielał także aktywnej pomocy misjom ka­tolickim, które odegrały poważną rolę w przygotowaniach do wojny, czyniąc wszystko, co było w ich mocy, aby przyśpieszyć moment, w którym nad terenem ich misjonarskiej działalności załopocze sztandar zwiastujący okupację włoską. „Zakonnice franciszkańskie w Dernie oddałyby życie za to, żeby zobaczyć ten dzień" — pisali włoscy korespondenci z Afryki. 1

W lecie 1911 roku bankierzy watykańscy doszli do przeko­nania, że sytuacja dojrzała do sprowokowania wybuchu wojny. W związku z tym bank Pacellich uruchomił potężny aparat pro­pagandowy, który rozpoczął podżeganie włoskiej opinii publicz­nej do wojny przeciw Turcji. W prasie włoskiej raz po raz pojawiają się artykuły zapewniające, że włoskie kapitały ulokowane w przedsiębiorstwach afrykańskich przyniosłyby fantastyczne zyski, gdyby nie trudności czynione przez Turków; że władze tureckie stosują wobec Włochów dyskrymi­nację i jeżeli rząd włoski nie zmusi Turków do respektowania interesów włoskich w Trypolitanii i Cyrenaice. Banco di Roma będzie zmuszony do sprzedania swoich przedsiębiorstw afrykań­skich za bezcen kapitalistom austriackim i niemieckim, których z rządem tureckim łączą dobre stosunki. A kiedy kapitał austriacko-niemiecki przejmie w Trypolitanii dziesięć włoskich przedsiębiorstw i dwadzieścia włoskich oddziałów bankowych, wówczas dla ochrony ulokowanego tam kapitału niemieckiego przybędą do portów trypolitańskich niemieckie okręty wojenne i dokonany zostanie zabór Trypolitanii i Cyrenaiki przez Niemcy.

Gdy inspirowana w ten sposób przez Banco di Roma propa­ganda przygotowała już w odpowiedni sposób opinię publiczną, Pacelli zdecydował się na rzucenie „bomby": Banco di Roma rozpoczął pertraktacje z grupą kapitalistów niemieckich i au­striackich w sprawie odstąpienia im swoich terenów, nierucho­mości, przedsiębiorstw i koncesji na terenie Trypolitanii i Cy-

 

 

1 „Nuova Antologia", zeszyt 956 z 16 października 1911 r., str. 669

 

 

renaiki 1. Wiadomość o rozpoczęciu rokowań prezesa Banco di Roma z finansistami niemieckimi „wywołała jak najżywszy alarm we Włoszech; w artykułach, przemówieniach, książkach, na wiecach i w parlamencie dyskutowano wciąż na temat Try­politanii" 2. Nie trzeba dodawać, że na tym właśnie zależało prezesowi Pacellemu i że znaczna część artykułów i przemówień była przez niego inspirowana i opłacana.

1. The Encyclopaedia Americana, wyd. 1946. Artykuł: Turco-Italian War. The Economist, nr 3605 z dnia 28 września 1912 r., str. 568. Giovanni Giolitti, Denkwürdigkeiten meines Lebens, wyd. 1923, str. 142. René Pinon, „Revue des Deux Mondes" z l czerwca 1912 r., str. 609.

2 Raffaele Ciasca, Storia coloniale dell’Italia contemporanea, Medio­lan 1938, str. 321.

 


Rozdział III

KŁAMSTWA PROPAGANDY WOJENNEJ INSPIROWANEJ PRZEZ WATYKAŃSKI BANK PACELLICH

Kłamstwa propagandowe lansowane przez bank Pacellich miały na celu rozbudzenie nastrojów wojennych w społeczeń­stwie włoskim, wywołanie przekonania, że warto się bić i że wojna będzie bardzo korzystnym interesem.

W przesadny sposób odmalowano samą Trypolitanię: rajski klimat, niezwykle urodzajna ziemia, olbrzymie bogactwa natu­ralne, jednym słowem, prawdziwy raj dla kolonistów włoskich. Czołowy ideolog nacjonalistów włoskich finansowanych przez watykański bank Pacellich i przemysłowców północno-włoskich, Enrico Corradini, powoływał się przy tym na świadectwo ... starożytnego Greka, Herodota:

„W Cyrenaice ziemia jest tak bardzo żyzna, że przez osiem miesięcy bez przerwy zbiera się tam plony” 1

i przypominał, że nazywano ją niegdyś „edenem" (rajem). Sławił on zabór kolonialny uderzając jednocześnie w najbardziej bolesną strunę: emigrację setek tysięcy i miliomów chłopów włoskich za ocean.

 

1 Enrico Corradini, Discorsi politici, 2 wyd., Florencja 1925, przemó­wienie z maja 1911 roku pt. „Proletariat, emigracja, Trypolitania", str. 122.

 

 

Wśród haseł propagandowych, lansowanych przez watykań­ski bank Pacellich jedno było szczególnie odrażające:

„W Trypolitanii i Cyrenaice — pisano — żyje prze­szło milion muzułmanów, to znaczy, że jest tam miejsce przynajmniej na milion Włochów" 1,

którzy będą mogli osiedlić się zaraz po wymordowaniu „zajmujących miejsce" Trypolitańczyków. Do masowego mor­dowania ludności kolonizatorzy włoscy przystąpili natychmiast po wylądowaniu w Trypolitanii i w krótkim czasie wytępili przeszło połowę jej mieszkańców. Tej akcji systematycznego unicestwiania całych plemion patronował Watykan rozgrzesza­jąc sumienia żołnierzy katolików—morderców kobiet i dzieci — propagandą, że akcja ta jest wypieraniem islamu i oczyszcza­niem terenów dla katolicyzmu. W rzeczywistości chodziło o to, że na przyszłych katolickich kolonistach bank watykański za­mierzał się sowicie obłowić, sprzedając im po paskarskich ce­nach ziemie „oczyszczone" z tubylców. Fakt, że ci tubylcy byli muzułmanami, ułatwiał Watykanowi podżeganie do masowego mordowania kobiet i dzieci w imię triumfu Krzyża, którym spekulanci watykańscy bez żadnych skrupułów posługiwali się dla zwiększenia swych zysków.

Echa tej propagandy przedostały się i do prasy polskiej. Charakterystycznym jej przykładem jest artykuł pt. „Włoska ziemia obiecana", wydrukowany w miesiąc po wybuchu wojny o Trypolitanię w endeckim „Słowie Polskim". Autor podpisany inicjałami E. S. N. powtarza kłamstwa zawarte w książkach Corradiniego „L'Ora di Tripoli" i Giuseppe Piazzy „La nostra terra promessa":

„Opis Cyrenaiki — czytamy w wymienionym arty­kule — podany z zapałem rozmiłowanego artysty, a piórem poety, daje wrażenie krainy mlekiem i mio-

 

 

1 Filipo Lo Bello, „Rivista Coloniale" ze stycznia 1925 r. Paolo d’Agostino Orsini di Camerota, L’Italia nella politica africana, Bolonia 1926, str. 132.

 

 

dem płynącej, lasów niebotycznej drzewiny oliwnej, winogradowych wzgórzy, bujnej roślinności, oleandro­wych gajów, tajemnych wód podziemnych i przecudnych widoków. I obraz to chyba nie fantastyczny, skoro na­szkicowało go już w podobny, choć mniej udolny sposób tylu i włoskich, i innych pisarzy. Więc doprawdy ide­alny to kraj kolonizacyjny dla włoskiego ludu wychodźczego” 1.

Dalszy ciąg recenzji informuje mimo woli, na czyje zamó­wienie i za czyje pieniądze ów „rozmiłowany artysta" tak wy­chwala Cyrenaikę:

„Giuseppe Piazza ... wykazuje, iż jedynie ożywczym pierwiastkiem w beznadziejnej nędzy Trypolitanii 'pod rządem tureckim był i jest wpływ włoski. Włosi pobu­dowali tam jedyne szkoły;  jedyny uczciwy bank — włoski (Banco di Roma) rozprowa­dził po kraju handlowe agencje, wystawił młyn mączny, zakrzątnął się koło przemysłu oliwnego, urządził linię pobrzeżnych parowców i rozpoczął organizację nowocze­sną rolnictwa. Włosi są tam pierwszymi kupcami" 2.

Tak pisało się w większości artykułów inspirowanych i opła­canych przez Bank Rzymski. Do hymnów pochwalnych na cześć bogactw Trypolitanii i Cyrenaiki autorzy dodawali jeszcze hymn pochwalny na cześć Banku Rzymskiego wyrażając w ten sposób wdzięczność za otrzymane pieniądze.

I tak poseł Perrone zapewniał, że w Trypolitanii może osiedlić się wiele milionów Włochów 3, ale za kulisami jego zapewnień krył się fakt, że najwięksi we Włoszech fabry-

 

 

1 „Słowo Polskie", nr 513 z 3 listopada 1911 r.

2 Tamże.

3. Paolo d'Agostino Orsini di Camerota, L’talia nella politica africana, str. 131.

 

 

kanci broni, bracia Perrone, mieli nadzieja zarobić na tej wojnie wiele milionów lirów 1.

Finansowana przez Bank Rzymski i braci Perrone prasa wło­ska traciła miarę w zakłamaniu i po kilku latach sami nacjona­liści włoscy przyznawali, że to, co pisali o bogactwach Trypoli­tanii, było mocno przesadzone.

„Okupacja Libii (tj. Trypolitanii i Cyrenaiki) kosztu­je nas wiele bólu i rozczarowań, ponieważ problem nie został postawiony, jak należało... mówiliśmy, że tam jest eden, raj, a potem oka­zało się, że go tam nie ma 2.

Tak pisał członek Włoskiego Instytutu Kolonialnego, d'Agostino Orsini. To samo stwierdził w „Historii kolonialnej Włoch współczesnych" prof. Ciasca pisząc m. in., że

„iluzoryczną okazała się możliwość szybkiego wchłonięcia naszej  emi­gracji" 3.

Wśród ludu rzymskiego zaczął wówczas kursować smutny wierszyk, wyrażający gorycz i rozczarowanie oszukanego ludu:

La stampa mentisce — il re non capisce —

II popolo languisce — Pacelli s’arricchisce 4.

(Prasa łże — król jest idiotą;

Lud cierpi nędzę — Pacelli się bogaci).

Nędzę ludności trypolitańskiej propaganda włoska objaśnia­ła zbrodniczą tępotą i zacofaniem okupantów tureckich. Ta

 

 

1 Bracia Perrone sprzedali podczas I wojny światowej przeszło 10 ty­sięcy armat, 10 milionów pocisków, 3800 samolotów, 95 okrętów wojen­nych itd., itd. „Chi è?", wyd. 1931, str. 589, wyd. z r. 1948, str. 705.

2 Paolo d'Agostino Orsini, j. w., str. 128.

3. Raffaele Ciasca, j. w., str. 323.

4. Wierszyk ten kursował w różnych wariantach. Za dyktatury fa­szystowskiej najbardziej rozpowszechniony był wariant: Mussolini mentisce — il re non capisce — Volpi s’arricchisce — ii popolo languisce.

 

 

charakterystyka okupacji tureckiej była na ogół biorąc trafna i słuszna. Imperium tureckie miało charakter feudalny. Tępe, zacofane, barbarzyńskie władze tureckie istotnie tyranizowa­ły ludność i hamowały rozwój gospodarczy Trypolitanii i Cyrenaiki. Kłamstwo propagandy włoskiej zaczynało się dopiero od tego momentu, kiedy przeczernionemu obrazowi okupacji tureckiej przeciwstawiano rzekome dobrodziejstwa, jakie przyniesie miejscowej ludności „nawrócenie na religię miłości bliźniego", którą okupanci włoscy mieli wkrótce zacząć szerzyć przy pomocy bagnetów, szubienic i gwałcenia kobiet.

Wspaniałe, zachwycające obrazy rozkwitu Trypolitanii i Cyrenaiki po zaprowadzeniu na ich terenach „cywilizacji chrześcijańskiej" okazały się chwytem propagandowym dostoj­ników watykańskich, zainteresowanych w wysokich procentach od kapitałów zaangażowanych w przygotowania do wojny ko­lonialnej. Na użytek oszukiwanych mas włoskich snuto pro­pagandowe miraże cudownego przemienienia zaniedbanej pro­wincji tureckiej — pod wpływem Krzyża — w raj na ziemi.

W następnym rozdziale omawiamy obszerniej wypowiedzi kardynałów i biskupów włoskich aprobujących i wychwalają­cych okupację Trypolitanii przez wojska włoskie. W tej propa­gandzie uprawianej przez kler na rozkaz Watykanu szczególnie doniosłą rolę odgrywała kwestia niewolnictwa. Wprawdzie za czasów Lincolna kościół katolicki — pod wodzą wielkiego ob­szarnika i właściciela niewolników, arcybiskupa Milwaukee — walczył zaciekle o utrzymanie niewolnictwa Murzynów w Sta­nach Zjednoczonych, „przecząc, jakoby niewolnictwo było w istocie swej złem" 1. W tym wypadku jednak nacjonalistyczne duchowieństwo włoskie rozpętało prawdziwą burzę świętego oburzenia na tę hańbę XX wieku, jaką jest protegowany przez władze tureckie handel niewolnikami w Afryce. Zabór włoski

 

 

1. „Denying that slavery was intrinsically evil”. Madeleine Hooke Rice, American Catholic Opinion in the Slavery Controversy, „Catholic Historical Review", lipiec 1944 r., str. 181.

 

 

— mówili — niesie z sobą postęp, cywilizację, chrześcijaństwo i wolność; okupanci włoscy położą kres niewolnictwu!

Okazuje się jednak, że nawet pod tym względem zabór wło­ski stanowił w dziejach ludów Afryki brudną i krwawą kartę. Przeczytajmy, co za prasą włoską pisał na ten temat „Przegląd Katolicki":

„Dzięki ankiecie zrobionej przez redakcję mediolań­skiego pisma «Secolo» wyszły na jaw potworne fak­ty urzędowego popierania niewolnic­twa przez zarząd kolonii  włoskich w Afryce (mowa o Erytrei i Somali), kontrak­tów sprzedaży niewolników sporządza­nych przed notariuszami włoskimi, rozkazów ścigania i dostawiania właścicielom    przez    władze    włoskie i wojsko zbiegłych niewolników" 1.

Tak było i zresztą nie mogło być inaczej. Utrzymywanie nie­wolnictwa w koloniach jako źródła dodatkowych dochodów wy­nikających z wykorzystywania przymusowej a darmowej pracy niewolników leżało w interesie włoskich kolonizatorów.

Propaganda rządowa, nacjonalistyczna i klerykalna głosiła, że celem zbrojnej wyprawy jest ucywilizowanie zaniedbanych terenów, doprowadzenie do rozkwitu gospodarczego kraju umyślnie zaniedbanego przez okupację turecką. Ale już po kil­kunastu miesiącach wojny okazało się, że burżuazja włoska •wcale nie życzyła sobie rozwoju gospodarczego kolonii. Ujaw­niła to m.in. głośna sprawa siarki.

Puszczona przez Pacellego w obieg wiadomość o odkryciu złóż siarki w Trypolitanii wywołała popłoch wśród sycylijskich właścicieli kopalń . . . eksploatacja trypolitańskiej siarki spo­wodowałaby ich ruinę 2. Wiadomość tę wkrótce potem potwierdziło czasopismo „La

 

 

1 „Przegląd Katolicki", nr 21 z 21 maja 1903 roku, str. 325.

2 Corradini, Discorsi politici, str. 133.

 

 

Riforma Sociale" w specjalnym artykule poświęconym Trypolitanii. Jak wynika z tego artykułu, pewnym kołom włoskiej finansjery nie na rękę jest eksploatacja trypolitańskich bogactw naturalnych — i to nie tylko przez kapitalistów (zagranicznych, ale -nawet przez swoich własnych rodaków.

„Odkrycie złóż siarki — czytamy — byłoby wielką katastrofą, ponieważ Włochy mają dość własnej siarki. Ist­nieje jednak sposób złagodzenia skut­ków tej katastrofy — ten jedyny sposób pole­ga na tym, żebyśmy — kiedy będziemy panami kraju — poprowadzili linie kolejowe i szosy jak najdalej od kopalń utrzymu­jąc należyty dystans aż do tego odległego dnia, w którym sycylijskie kopalnie siarki zostaną wyczerpane" 1.

Przez pierwsze piętnaście lat (1911—1926) „cywilizowanie" ludności Trypolitanii i Cyrenaiki polegało na wysiedlaniu, wy­właszczaniu, gwałceniu i mordowaniu. Przyjrzyjmy się teraz „zasługom cywilizacyjnym" kolonizatorów włoskich w następ­nym okresie, kiedy na znacznych obszarach kolonii zapanował względny spokój. Otóż według sprawozdania komisji, wysłanej do Libii przez UNESCO, „ między rokiem 1924 a 1946 nie za­łożono w Libii ani jednej nowej szkoły" 2.

W rezultacie dwudziestu kilku lat „cywilizowania" ludności przez okupantów włoskich (i ośmiu ostatnich lat „cywilizowa­nia" jej przez okupantów brytyjskich) analfabeci stano­wią 98 procent ludności, a śmiertelność wśród dzieci wynosiła 33 procent 3.

Głoszone oszukańczo przez propagandę wojenną hasła „po­stępu" i „cywilizacji" wyrażały się w stosowaniu „nowoczes­nych" środków mordowania ludności cywilnej. Już w pierw-

 

 

1 „The Eeonomist", nr 3569 z 20 stycznia 1912 r., str. 110.

2 „Osservatore Romano", nr 27816 z 21 listopada 1951 r.

3 „Trybuna Ludu" z 27 grudnia 1951 r.

 

szym dniu wojny, l października 1911 r. — zostało przeprowadzone po raz pierwszy w historii świata bombar­dowanie z samolotu 1.

Pierwszą bombę zrzucił porucznik Gavotti na oddział złożo­ny z l 500 Arabów, znajdujący się w oazie Ain Zara. Bomby by­ły okrągłe, wielkości pomarańczy; były one wynalazkiem po­rucznika Cipellego.

Poza najbardziej nowoczesnymi narzędziami mordu, poza gwałtami, rabunkiem i przywleczoną z Włoch epidemią cholery — innych dobrodziejstw „postępu" od zaborców włoskich „wy­zwolona" ludność Trypolitanii nie zaznała. Natomiast propa­ganda perspektyw cywilizacyjnych włoskiego zaboru rozbrzmie­wała nawet poza granicami Włoch, przy czym niejednokrotnie źródła jej inspiracji były zupełnie wyraźne. W listopadzie 1911 roku ukazał się w dzienniku paryskim „Figaro" artykuł C. Duhamela pod tytułem „ Inicjatywa włoska w Trypo­litanii", w którym czytamy, że zabór włoski

„uczyni z pustyni prawdziwy raj na ziemi... Emigranci włoscy będą tu napływać tysią­cami, a Banco di Roma, którego kapitał wynosi obecnie 150 milionów... dostarczy im szczodrze środków do eksploatacji (mise en valeur) kraju ... Będzie to wielkie dzieło cywilizacyjne i umoralniające. .. Człowiek o wyż­szej inteligencji, który z zawodu badał kwestię prze­ludnienia Włoch i emigracji, znalazł sposób rozwiązania problemu emigracji przez zorganizowanie jej i popiera­nie w warunkach korzystnych dla wszystkich stron. Człowiekiem tym jest pań Ernesto Pacelli, wybitny ekonomista, mający dziś około 50 lat... zręcz­ny i sumienny finansista, a zarazem wybitny literat . .. który powołany na stanowisko prezesa rady administra­cyjnej Banku Rzymskiego znalazł okazję zastosowania swych teorii" 2.

 

 

l „Kurier Polski", nr 311 z 10 listopada 1911 r.

2 „Figaro" z dnia 9 listopada 1911 roku.

 

W ten sposób Duhamel wskazał w listopadzie 1911 roku na prezesa Pacellego jako na inspiratora włoskiej nacjonalistycz­nej kampanii na rzecz wojny o Trypolitanię.

„Figaro" — wyrażając tym interesy pewnych kół francu­skich — odniósł się pozytywnie do włoskiej kampanii propa­gandowej. Nie przypadkiem Duhamel wspomniał o tym, że ka­pitał Banku Rzymskiego zamierzającego finansować eksploatację Trypolitanii i Cyrenaiki wynosi 150 milionów tirów. Była to suma ogromna, ale przecież niewystarczająca do tak olbrzy­miej imprezy. Finansjerze francuskiej od razu nasuwał się wnio­sek, że Włosi będą potrzebowali francuskich kapitałów, a ban­kierzy francuscy będą mogli również na włoskiej wojnie kolo­nialnej zrobić doskonały interes. Wniosek taki został istotnie wyciągnięty, i to już w trzy dni po artykule Duhamela, który najwyraźniej rozmawiał osobiście z prezesem Pacellim i w jego imieniu zakomunikował francuskim kołom finansowym zgodę watykańskiego banku na dalsze rozszerzenie współudziału ka­pitałów francuskich w realizacji podboju kolonialnego Trypolitanii i Cyrenaiki.

Skutek był natychmiastowy. Z dnia na dzień zmieniał się ton prasy francuskiej. Najpierw postawa prasy była nieprzyjazna. Obliczano, ile miliardów franków ulokowali kapitaliści francu­scy w Turcji, i wściekano się, że klęska Turcji może doprowadzić do spadku akcji spółek francuskich zaangażowanych czterema miliardami franków w gospodarce tureckiej. W związku z tym nawet „Figaro" opisywał zbrodnie i okrucieństwa włoskiego korpusu okupacyjnego w Trypolitanii. Tak było do dnia 9 listo­pada, do wzmiankowanego artykułu Duhamela.

Zaraz na drugi dzień, 10 listopada 1911 roku, ton widocznie się zmienia. „Figaro" pisze, że represje wobec Arabów były ko­nieczne, ponieważ na „dobrodziejstwa" okupantów ludność arab­ska odpowiedziała niewdzięcznością itd., itd., a 12 listopada 1911 roku rzucone zostało cyniczne hasło:

„Włochy potrzebują naszych kapita­łów, aby móc eksploatować swoją nową zdobycz... cieszmy się zwycięstwa włoskiego" 1.

Jeszcze bardziej rewelacyjne były następne artykuły, in­formujące, w jaki sposób finansjera francuska wyobraża sobie zaproponowany jej przez Pacellego udział w zyskach z wojny trypolitańskiej. W artykule opublikowanym 16 listopada 1911 roku czytamy, że armia włoska zdobywała Trypolitanię przy pomocy armat produkcji niemieckiej „Krupp 1906". (Nawia­sem mówiąc, Krupp dostarczał jednocześnie takich samych armat walczącej z Włochami Turcji). Otóż burżuazja francuska wy­raziła również ze swej strony gotowość współdziałania z Wło­chami w wielkiej misji „cywilizowania" Trypolitanii, składa­jąc ofertę na dostawę francuskich armat nowego typu.

„Miejmy nadzieję — czytamy w «Figaro» — że rząd włoski potrzebując jeszcze 90 baterii potrafi uwzględnić prawdziwe interesy swojej armii i uczyni zamówienie u konstruktorów francuskich" 2.

Jak więc widać, cały „międzynarodowy" problem ekspansji włoskiej sprowadza się do tego, czy Trypolitania ma być prze­kształcona w kupę gruzów przy pomocy armat niemieckich czy też przy pomocy armat francuskich. Od tego również za­leżała taka lub inna ocena włoskich działań wojennych przez europejską prasę burżuazyjną.

Trzeba przyznać, że kłamstwa propagandy wojennej inspi­rowanej przez Bank Rzymski stanowiły piękną, logiczną kon­strukcję: z jednej strony wspaniałe, urocze, zachwycające per­spektywy fantastycznych bogactw, możliwości i zysków z eksploatacji Trypolitanii, z drugiej — obecna rzeczywistość — nędza i zastój jako wynik zahamowania rozwoju przez tępe,

 

 

1 „Figaro" z 12 listopada 1911 r. Artykuł podpisany trzema iksami.

2 „Figaro" z 16 listopada i 17 grudnia 1911 r. Artykuły podpinane nazwiskiem Marc Landry.

 

 

zacofane władze tureckie. Trzeba tylko drobnostki, wypę­dzenia Turków z Trypolitanii i wkładu włoskich kapitałów, a Trypolitania zostanie przekształcona w „prawdziwy raj na ziemi" przynoszący astronomiczne zyski akcjonariuszom Ban­ku Rzymskiego. Propaganda Banku Rzymskiego starała się przy tym wmówić, że do tego raju tęskni nie tylko prezes Pacelli, lecz także gnębiona przez Turków „tubylcza ludność" Trypolitanii, że nie może się ona doczekać tego błogosławione­go dnia, w którym wkroczą na jej ziemię okupanci włoscy.

Brzmiało to istotnie pięknie, zwłaszcza w ustach takiego kaznodziei, jak biskup Bonomelli, który w liście pa­sterskim z okazji wybuchu wojny pisał m.in., że

„a rabska ludność Trypolitanii wycze­kuje zwycięskich Włochów z upragnie­niem" 1.

Było to bezwstydnym kłamstwem.

„Zapewniano kraj—przyznawała «Nuova Antologia» w listopadzie 1911 roku, a więc w kilka tygodni po wy­buchu wojny — że nasi żołnierze udają się do kraju, w którym zostaną przyjęci jak oswobodziciele przez lud­ność przyjazną i wiwatującą, a tymczasem okazało się coś wręcz przeciwnego. Pierwsze zorientowało się w tym nasze dowództwo korpusu afrykańskiego, jak o tym można sądzić z wielkiej ilości egzekucji i deportacji"2.

To samo potwierdził w „Historii kolonialnej Włoch współ­czesnych" prof. Ciasca pisząc, że:

„iluzorycznym okazało się (spodziewane) serdeczne

 

1 „Słowo Polskie", nr 468 z 7 października 1911 r.

2 „Nuova Antologia", zeszyt 958 z 16 listopada 1911 r., str. 322. Victor, Restiamo alla costa! (Pozostańmy na wybrzeżu!).

 

 

przyjęcie, jakie nam miała tam zgotować ludność arab­ska" 1.

Z oszukańczych zapewnień, że ludność arabska czeka z utę­sknieniem na włoskich „oswobodzicieli", wypływało dalsze kłamstwo lansowane przez bank Pacellich, a mianowicie, że wojna będzie krótkotrwała i tania. Wicedyrektor trypolitańskiego oddziału Banco di Roma, pan Cotugno, przybywszy do Rzymu rozpowiadał wszystkim, że „za kilka dni zamierza po­wrócić" do Trypolisu 2, dając do zrozumienia tym samym, że wojna będzie fraszką. Najzabawniejsze, że na propagandę Banku Rzymskiego dał się nabrać również sztab włoski. Pisze o tym w swych pamiętnikach ówczesny premier Włoch. „Szef sztabu generalnego, Alberto Pollio, uważał, że wystarczy kor­pus ekspedycyjny w sile 22 tysięcy ludzi. Poprosiłem go, aby podwoił tę liczbę. W rzeczywistości podczas wojny przekro­czył nasz korpus liczbę 80 tysięcy ludzi" 3.

„Nuova Antologia" podała w roku 1912 jeszcze wyższą liczbę, mianowicie 93 tysiące żołnierzy i 3 tysiące oficerów. Wojna miała być „błyskawiczna", a trwała dwadzieścia lat — jeżeli za jej koniec przyjąć ogłoszony już w czasach faszystow­skich komunikat o ostatecznej pacyfikacji wymordowanej do połowy ludności miejscowej.

Rząd ukrywał przed społeczeństwem rzeczywiste koszty wojny; wydatki na wojnę zostały wyłączone z budżetu przed­stawianego parlamentowi. Przez wiele miesięcy rząd twierdził uporczywie, że wojna kosztuje jeden milion lirów dziennie; w rzeczywistości kosztowała przeszło sześć milio­nów lirów dziennie4. Jej koszty oczywiście spadły brzemieniem podatków na ludność pracującą. W roku 1924

 

 

1 Ciasca, j. w., str. 332.

2 „Słowo Polskie", nr 468 z dnia 7 października 1911 r.

3 Giolitti, j. w., str. 153.

4 „Kurier Warszawski" z 27 października 1911 r.

 

 

Nitti obliczył, że „ta Trypolitania kosztuje już naród włoski 3 miliardy lirów" 1.

Również d'Agostino Orsini, członek Włoskiego Instytutu Kolonialnego. musiał przyznać, że bilans wojny o Trypolitanię przedstawia się fatalnie:

„Długa wojna... wiele miliardów i wiele istnień ludzkich" 2.

Dla narodu włoskiego Trypolitania była nic zapowiedzianą ,.kopalnia złota", lecz ciężkim brzemieniem. Klasa robotnicza wystąpiła do czynnej walki, do strajków i demonstracji prze­ciw wojnie; wśród chłopów wyprawa trypolitańska była też niepopularna. Nawet w pewnych kołach burżuazji włoskiej istniała opozycja przeciw wojnie:

„Na próżno byśmy szukali przyczyny tej projektowa­nej ekspedycji — pisał burżuazyjny «Secolo» na kilka­naście dni przed wybuchem wojny. — Trudno nawet o pretekst dla jej umotywowania . . . Czy naprawdę pój­dziemy na podbój tego kraju jak barbarzyńcy, bez żad­nego powodu? . . . Przy tym ekspedycja ta zrujnuje Włochy” 3.

Rujnując naród włoski wojna o Trypolitanię miała jednak przynieść fantastyczne zyski watykańskim udziałowcom Ban­ku Rzymskiego i dlatego Watykan nie zawahał się dla rozpę­tania tej wojny rzucić na szalę autorytetu kościoła katolickie­go i jego głowy — papieża.

Było to zresztą zgodne z wielowiekowymi tradycjami po­lityki papiestwa. Ileż to razy angażując się materialnie w intry­gę polityczną lub awanturę wojenną powoływało się papiestwo na wszelkie świętości kryjąc za nimi własny egoistyczny in­teres. Jaskrawym przykładem cynicznego wykorzystywania

wierzeń ludu była właśnie propaganda uprawiana przez włoską hierarchię kościelną w związku z wojną o Trypolitanię i Cyrenaikę.

W następnym rozdziale opowiemy, jak najwyżsi dostojnicy kościelni — papież, kardynałowie i biskupi — udzielili swego poparcia i błogosławieństwa „brudnej wojnie", którą przygo­tował ich własny bank.

 

 

1 These eyentful years, Londyn 1924, tom I, str. 637.

2 "Paolo d’Agostino Orsini, L'Italia nella politica africana, str. 27.

3 „Secolo" z 19 września 1911 r. René Pinon, L'Europe et la guerre italo-torque, str. 621.

 


Rozdział IV

BŁOGOSŁAWIEŃSTWA PAPIEŻA I KARDYNAŁÓW DLA WOJNY AGRESYWNEJ I OKUPACJI

Pierwszego października 1911 roku prasa warszawska po­dała wiadomość, że

„Papież (Pius X) wezwał duchowieństwo włoskie do modłów za pomyślność oręża włoskiego" 1.

Wiadomość ta nie została zdementowana. W tydzień później „Gazeta Warszawska" pisała w artykule wstępnym, jako o fak­cie powszechnie znanym, że

..wyprawie wojennej błogosławił pa­pież" 2.

Imperialiści włoscy rozpoczęli wojnę. Wojna ta miała cele jawnie grabieżcze. Papież Pius X nie uczynił wówczas nic, że­by powstrzymać napastników. Przeciwnie, wezwał on ducho­wieństwo do modłów za „pomyślność oręża włoskiego", za zwy­cięstwo napastnika, za powodzenie w bandyckiej wyprawie. Najwyższy w hierarchii kościelnej nauczyciel moralności nie tylko nie potępił wojny grabieżczej, ale ją pobłogosławił.

 

 

1 „Kurier Warszawski", nr 271 z l października 1911 r.

2 „Gazeta Warszawska", nr 276 z 7 października 1911 r.

 

 

Bratanek bankiera watykańskiego zasiadający dziś na tronie papieskim, jak już mówiliśmy, wzniósł Piusa X na ołtarze — bo jakże nie miał beatyfikować tego papieża, który zbrodniom jego stryja udzielił „apostolskiego" błogosławieństwa? A „Ty­godnik Powszechny", organ krakowskiej kurii biskupiej, na­zwał przy tej okazji „błogosławionego" papieża Piusa X — „PAPIEŻEM — OBROŃCĄ POKOJU" 1. Szczególny to zaiste „obrońca pokoju", który błogosławił wojnę napastniczą, agresję, morderstwa, okupację, grabież! Dla biskupiego „Tygodnika Powszechnego" słowo „ obrońca pokoju" posiada najwidoczniej inny sens niż dla całego naszego narodu. W tym innym prawdo­podobnie, znanym jedynie „Tygodnikowi" sensie jest również i obecny papież „obrońcą pokoju", jako że „broni" on pokoju jeszcze gorliwiej niż jego beatyfikowany imiennik ... podżegając do nowej wojny światowej i błogosławiąc agresywne pakty imperialistów.

Wiadomość o gorącym poparciu przez Piusa X wyprawy wojennej podał w owym czasie redagowany przez księży i uka­zujący się za aprobatą władz kościelnych „Przegląd Katolicki".

„Ojciec św. nakazał   modły  pu­bliczne we Włoszech   na intencję wojsk    włoskich,    wysłanych    na wojnę. W Rzymie bawił ostatnimi czasy, a obecnie wraca do Trypolisu tameczny prefekt apostolski (Rossetti), który miał audiencję u Papieża i przedstawił stan kościoła w powierzonym mu kraju oraz plany reform i nowych prac w razie dojścia do skutku okupacji. Pius X  żywo interesuje się sprawami trypolitańskimi przewidując, że (dzięki oku­pacji włoskiej — A. N.) otwiera się tam dla katolicyzmu obszerny teren apostolskiej działalności" 2.

Katolicko-konserwatywny dziennik paryski, „Figaro", pisał w połowie września 1911 r., że prasa katolicka „ze zdumiewa­jącym zapałem" prowadzi kampanię podżegania do wojny.

 

 

1 „Tygodnik Powszechny" z 3 czerwca 1951 r.

2 „Przegląd Katolicki", nr 40 z 7 października 1911 r„ str. 786.

 

 

To samo podkreśliło w trzy tygodnie później endeckie „Słowo Polskie'' pisząc m. in.:

„Faktem jest, że cała niemal prasa katolicka omawia z życzliwością i sympatią działania wojenne w prze­konaniu, że katolicyzm może tylko zyskać na zmianie sy­stemu politycznego w Trypolisie” 1.

Również endecki „Kurier Warszawski" objaśniał nacjonali­styczną kampanię włoskiej prasy katolickiej inspiracją ze stro­ny kardynałów:

„Arcybiskup mediolański (Ferrari), kardynał Vannutelli, kardynał Gotti, kardynał Maffi, kardynał Capecelatro podzielają wojowniczy patriotyzm. . . i w tym duchu inspirują wcale poczytne organy prasy   "watykańskiej", jak «Corriere d'Italia», «Unione», «Perseveranza», «Momento», któ­rych artykułów wojowniczość nie mo­że ulec zakwestionowaniu"2.

Oddziały żołnierzy wyruszających na front trypolitański były w całych Włoszech żegnane i błogosławione przez naj­wyższych dostojników kościelnych, którzy przy tej okazji wygłaszali wojownicze przemówienia polityczne. W Pizie wy­głosił takie przemówienie kardynał Piętro Maffi wzy­wając kler i lud do modłów o zwycięstwo włoskiego korpusu okupacyjnego. Kardynał Maffi życzył sukcesów okrętowi wo­jennemu  ..Piza"  (opancerzony krążownik o pojemności 10118 ton) błogosławiąc jego banderę 3. Wkrótce potem wło­skie okręty wojenne zbombardowały Trypolis wyrządzając

 

 

1 „Słowo Polskie" z 7 października 1911 r.

2 „Kurier Warszawski", artykuł wstępny pt. „Nastroje watykańskie" w numerze z 27 października 19.11 r.

3 „Tägliche Rundschau" z 9 października 1911 r. „Le Temps" z 10 paź­dziernika 1911 r. „Kurier Warszawski" z 13 października 1911 r.

 

 

ogromne szkody również i kościołom katolickim 1. Wśród okrę­tów włoskich, które bombardowały Trypolis, „znajdowała się również pobłogosławiona przez kardynała Maffiego „Piza” 2.

Podobnej treści przemówienia, dyszące brutalnym szowi­nizmem, wygłaszali w październiku kardynałowie Ca­pecelatro 3,  Gotti 4,   Agliardi 5, Ferrari 6, Vannutelli 7 i wielu innych.

Jaką postawę wobec tych wystąpień zajął papież Pius X? Zajrzyjmy do obszernych „Dziejów papieży" historyka kato­lickiego Schmidlina, posiadających imprimatur władz kościel­nych:

„Papież Pius X zezwolił biskupom na odprawianie modłów za zwycięstwo nad Turcją" 8.

Na czoło kampanii błogosławieństw dla agresora wysunął się cytowany już poprzednio biskup Cremony, Geremia Bonomelli, którego list pasterski opublikowała prawie cała prasa włoska podkreślając, że „jakkolwiek wszelką wojnę uważa on za dopust Boży, któremu ulec przychodzi z rezygnacją, to jednak uznaje, że bywają wojny podjęte i prowadzone nie dla podłego łupu i zaspokojenia zaborczej chciwości, ale jedynie w imię triumfu sprawiedliwości i światła cywilizacji" 9.

1 „Kurier Warszawski" z 27 i 28 października 1911 r.

2 „Kurier Polski" z 7 października 1911 r.

3 „Le Temps" z 20 i 25 października 1911 r.

4 „Kurier Warszawski" z 27 października 1911 r.

5 „Revue des Deux Mondes" z l czerwca 1912 r., str. 610.

6 „Le Temps" z 25 października 1911 r.

7 „Figaro" z 4 listopada 1911 r. „Tägliche Rundschau" z 19 paździer­nika 1911 r.

8 Josef Schmidlin, „Papstgeschichte der neuesten Zeit", Monachium 1936, tom III, str. 66. Przyznała to także jezuicka „Civittà Cattolica" z gru­dnia 1911 r. Arturo Carlo Jemolo, Chiesa e Stato in Italia negli ultimi cento anni, str. 514.

9 „Słowo Polskie", nr 470 z 9 października 1911 r.

 

 

„Nie ślepa też samowola — pisał biskup Bonomelli — nie marna chęć zdobyczy, ale konieczność obro­ny i opieki naszych interesów ekono­micznych i handlowych 1, naszej godności na­rodowej aż nazbyt często upokarzanej w krajach tureckich są powodem tej wojny” 2.

Biskup Bonomelli „znajduje usprawiedliwienie dla decyzji rządu włoskiego" w tym, że sama

„Opatrzność powołuje dziś Włochy na ziemię afrykańską... Jeżeli jako obywatel włoski — pisze dalej ów biskup — cieszę się go­rąco z tych korzyści, jakie przynieść może okupacja Trypolisu, powinienem jako biskup radować się jeszcze z innego, najszlachetniej­szego powodu: obok trójbarwnej chorągwi włoskiej wi­dzę wznoszący się krzyż" 3.

Duży rozgłos zdobył także list pasterski biskupa Casale, markiza Gavottiego, odczytany w setkach kościołów piemonckich i opublikowany w dzienniku katolickim „Momento" 3 października 1911 r. List ten — według streszczenia zamie­szczonego w „Słowie Polskim" — zawierał

„gorące wezwanie do modłów za pomyślność oręża włoskiego" 4.

Cóż za wzruszający obraz! Jeden Gavotti, lotnik, zrzuca na ludność arabską bomby (po raz pierw­szy w dziejach wojen), a drugi Gavotti, biskup, wzy­wa do modłów, aby te bomby celnie trafiały!

 

 

1 „Naszych interesów" to znaczy „kapitałów watykańskich umieszczonych w Banku Rzymskim".

2 „Słowo Polskie", nr 470 z 9 października 1911 r.

3 Tamże, nr 470 z 9 października 1911 r.

4 Tamże, nr 468 z 7 października 1911 r.

 

 

Nie był to fakt odosobniony. Przecież wysocy dostojnicy kościelni i oficerowie armii włoskiej pochodzili z tych samych rodzin szlacheckich. A więc na przykład jeden hrabia Nasalli  Rocca był biskupem (później kardynałem), a drugi jako generał dowodził brygadą w wojnie trypolitańskiej 1. Albo jeszcze .lepszy przykład: markiz Della Chiesa miał trzech synów. Dwóch starszych służyło w mary­narce wojennej (jeden w stopniu kontradmirała), trzeci zaś był podczas wojny trypolitańskiej arcybiskupem bolońskim, a w kil­ka lat później awansował na papieża jako Benedykt XV 2.

W październiku 1911 roku odbyło się w Rzymie huczne we­sele księżniczki Zofii Odescalchi i markiza Patrizi-Montoro. Wesele to było wielkim wydarzeniem we włoskim życiu towa­rzyskim, kościelnym, finansowym i politycznym.

Panna młoda, księżniczka Odescalchi, była nepotką kardy­nała księcia Karola Odescalchiego, a pan młody, markiz Patrizi-Montoro, nepotem kardynała markiza Konstantego Patriziego-Montoro. Dodajmy, że byli to kardynałowie nie pierwsi lepsi, lecz istotnie pierwsi wśród kardynałów, piastowali bo­wiem kolejno najwyższy — po papieżu — urząd w kościele katolickim, mianowicie "urząd wikariusza papieskiego, czyli za­stępcy papieża. Co więcej, rodzina panny młodej była rodziną nepotów papieża Innocentego XI Odescalchiego, a rodzina pana młodego — jak o tym czytamy w „Przeglądzie Katolickim” z roku 1877 — „rodzina Patrizich, celująca pomiędzy rzymskim szlachectwem i bogactwami, miała przywilej dziedzicz­ny nadany jej od papieży, iż najstarszy w tej rodzinie był cho­rążym świętego Kościoła" 3. Małżeństwo to było jednocześnie wielkim wydarzeniem finansowym: łączyły się dwie wielkie fortuny, półfeudalna fortuna wielkich latyfundystów Odescal-

 

 

1 „Le Temps" z dnia 5 października 1911 r.

2 Schmidlin, Papstgeschichte der neuesten Zeit, tom III.

3 „Przegląd Katolicki", nr 5 z l lutego 1877 r., str. 76.

 

 

chich z kapitalistyczną fortuną markizów Patrizich, ulokowaną w spółkach akcyjnych.

Ślubu nepotce kardynała z nepotem drugiego kardynała udzielił trzeci kardynał, Vincenzo Vannutelli. Z obfitych wypo­wiedzi dostojników kościelnych aprobujących i gloryfikujących wojnę zaborczą największe wrażenie wywołała właśnie jego mowa, wypowiedziana na tym weselu. Dzięki tej mowie wesele to stało się wielkim wydarzeniem politycznym.

Nawiązując do tego, że pochodzący z rodziny panny młodej papież Innocenty XI Odescalchi wciągnął Sobieskiego w wojnę z Turkami, kardynał Vannutelli powiedział:

,,Włochy spełniają wielkie dzieło 'cywilizacyjne za­stępując w Trypolisie półksiężyc przez krzyż" 1.

Przy okazji warto może przypomnieć inne, późniejsze wy­stąpienie polityczne kardynała Vannutellego, również podczas uroczystości weselnej . . . Było to w niecałe cztery miesiące po faszystowskim ,,marszu na Rzym". Faszystowski wiceminister spraw wewnętrznych, Finzi, brał ślub z panną Clementi. Wśród gości znajdował się Mussolini. Kardynał Vannutelli zabrał głos i wygłosił pochwałę Mussoliniego mówiąc m. in:

,,To jest człowiek, który dzięki swoim zaletom ce­chującym męża stanu oraz niezłomnej energii został wybrany, aby znów wprowadzić Włochy na drogę wiel­kości odpowiadającej ich tradycjom religijnym i poli­tycznym" 2,

Słowa te wywołały wielkie wrażenie i spowodowały wiele komentarzy. Zwrócono się wówczas do Watykanu, aby zdeza-wuował wystąpienie kardynała Vannutełlego, ale watykański sekretarz stanu, kardynał Gasparri, oświadczył:

 

 

1 „Le Temps" z 20 października 1911 r. i wiele innych pism europej­skich z października i listopada 1911 r.

2 ,,Le Correspondant", tom 254, zeszyt z 25 marca 1923 r. Kardynał Vannutelli wygłosił przemówienie dnia 22 lutego 1923 r.

 

 

,,Słowa kardynała Vannutellego są wiernym odzwier­ciedleniem poglądów Stolicy Apostolskiej" 1.

W ''tym samym duchu wypowiadał się również często kar­dynał Pacelli — obecny papież Pius XII — mówiąc m.in. w ro­ku 1936: ,,Mussolini jest nie tylko godnym naśladowania sze­fem rządu, lecz przede wszystkim światłym odnowicielem Rzymu itd." Szczególną wymowę ma fakt, że wypowiedź ta pochodzi iż okresu napaści faszystowskiej na Abisynię, napaści przygotowanej i finansowanej przez bank Pacellich.

Kiedy wojska włoskie wyruszały na podbój Trypolitanii, papież Pius X udzielił błogosławieństwa agresji. Po zajęciu Trypolisu papież Pius X udzielił swego błogosławieństwa roz­poczynającej się okupacji pisząc w jednym z listów:

,,B ł o g o s ł a w i ę włoski T r y p o l i s" 2.

Włoska opinia publiczna zaczęła już wówczas domyślać się prawdziwych przyczyn gorliwości dostojników watykańskich w sankcjonowaniu włoskiej agresji i ,,Osservatore Romano" był zmuszony do opublikowania głośnego dementi: Nieprawdą jest, jakoby Watykan był zainteresowany w konflikcie włosko-tureckim, a w szczególności, jakoby w grę wchodziły finan­sowe interesy Watykanu 3.

W rzeczywistości Watykan nie tylko był .zainteresowany finansowo w wojnie o Trypolitanię, ale dokładał starań, żeby rozszerzyć konflikt włosko-turecki również na azjatyckie po­siadłości Turcji.

Wysocy dostojnicy watykańscy nie tylko udzielali całko­witego poparcia grabieżczej wyprawie imperialistów włoskich do Afryki, ale co więcej, wywierali nacisk na rząd włoski, aby

 

 

1 „Le Correspondant", j. w.

2 De Carli, Pio X e il suo tempo, str. 196.

3 ... dass finanzielle Interessen dabei in Frage kämen. „Tägliche Rundschau" z 2  listopada 1911 r.

 

 

nie ograniczając się do walki z armią turecką w Afryce wysłał okręty wojenne do Turcji, a także do Palestyny. Koła waty­kańskie miały już opracowane plany rozbioru Turcji, przy czym liczyły na to, że przy podziale posiadłości tureckich uda im się zagarnąć dla siebie ... Palestynę. Plany te dzięki niedy­skrecji jednego z kardynałów przedostały się na łamy niemiec­kiej prasy katolickiej, która przytoczyła następującą wypo­wiedź owego kardynała:

"Jeżeli Turcja się obecnie rozpadnie,  Papież zażąda dla siebie ziemi świętej z tytułem Króla Jerozolimy. Jeżeli osiągnie ten cel, to w kształcie kompensaty gotów zrzec się pretensji do władzy świeckiej nad Rzymem" 1.

Niezwykły ten projekt niezwykłą też wywołał sensację i szereg wywiadów w prasie zagranicznej. Najbardziej intere­sująca była wypowiedź znanego przywódcy niemieckiego „cen­trum", posła Erzbergera:

„Wola Papieża jest naszą wolą. Jeśli uzna za sto­sowne przenieść się do Palestyny, na pewno nie będziemy mieli nic przeciwko temu. Papież nie może być poddanym jakiegokolwiek mocarstwa. Z tego powodu projekt przeniesienia kurii do Jerozolimy zasługuje na poparcie. Myśl ta nie jest tak dziwna, jak się na pozór wydaje. .. Wszystko zależy od Papieża, który musi zostać władcą niezależnym . . . Palestyna — państwem chrześcijańskim pod władzą Papieża! Musiałbym kłamać, gdybym prze­czył, że cieszyłbym się z tego, a sądzę, że ze mną i wszy­scy katolicy" 2.

 

 

1 Tygodnik „Prawda" (Świętochowskiego), nr 43 z 28 października 1911 r.

2 „Prawda" (Świętochowskiego) z 28 października 1911 r. 68

 

A prałat katolicki, ówczesny kanonik katedry wrocław­skiej, Karl Kleinedam (znany jako zacięty wróg Polaków), oświadczył:

„Nie widzę żadnego powodu, dla któ­rego papież nie miałby przenieść rezy­dencji swojej do Jerozolimy... Rezydowali przecież papieże w Awinionie" 1.

Redakcja „Vossische Zeitung" zapytała także prałata Kleinedama, co sądzi on o nacjonalistycznych, podżegających do wojny wystąpieniach kardynałów, biskupów i działaczy katolickich.

„Czyż to tak trudno zrozumieć? — oświadczył pra­łat Kleinedam. — Czyżby klerykami niemieccy postąpili inaczej, gdyby Niemcy toczyły wojnę, choćby nawet z państwem katolickim?" 2

Prałat Kleinedam współdziałał z imperialistyczną polityką rządu pruskiego na terenie polskim, czyniąc z kościoła kato­lickiego narzędzie niemieckiego parcia na wschód, narzędzie prześladowania i germanizowania Polaków. Dlatego uważał za najzupełniej naturalne współdziałanie wyższego duchowieństwa z imperialistyczną polityką burżuazji włoskiej wyrażające się między innymi w aprobowaniu, błogosławieniu i gloryfikowaniu bandyckiej wyprawy do Trypolitanii.

Sympatia szowinistów niemieckich dla „mocarstwowych" roszczeń Watykanu nie może nas zresztą dziwić. Wiadomo przecież, że poparcie okazywane Watykanowi przez imperia­listów niemieckich rozkwitło na glebie jak najdalej idącej usłużności okazywanej tym ostatnim przez papieży.

 

1 „Goniec Poranny", nr 483 z 21 października 1911 r.

2 Tamże.

Rozdział V

POPARCIE KLERYKAŁÓW POLSKICH DLA WŁOSKIEJ WOJNY KOLONIALNEJ

Do końca września 1911 roku biskupi polscy nie zdawali sobie sprawy z faktu finansowania ekspansji kolonialnej im­perializmu włoskiego przez bank watykański. Przybierające niekiedy formę gwałtownej polemiki targi między Watyka­nem a rządem włoskim, tymi dwoma wspólnikami w wyzysku mas pracujących Włoch i rozpętywaniu wojen kolonialnych, wydawały się „spóźnionym w rozwoju" klerykałom polskim wciąż jeszcze zasadniczym konfliktem, toteż w braku wy­raźnych instrukcji 'z Watykanu prasa klerykalna dokonywała oceny włoskich przygotowań wojennych na własną rękę, na podstawie własnych, nieaktualnych już przesłanek. Jedną z nich było założenie, że między Watykanem a burżuazyjnym rządem włoskim panują w dalszym ciągu stosunki nieprzyjazne, wyklu­czające współpracę. Drugą—pogląd, że przygotowywana wojna jest wyłączną imprezą rządu włoskiego, z którą .papież nie ma nic wspólnego. Z przesłanek tych wyprowadzili klerykałowie polscy „prosty" wniosek, że należy kontynuować inspirowaną od kilkudziesięciu lat przez feudalny Watykan kampanię pra­sową przeciw „masońskiemu" rządowi włoskiemu wykorzystu­jąc antywłoskie materiały prasowe innych imperialistyczaiych konkurentów burżuazji włoskiej.

Czytamy więc w polskiej prasie klerykalnej artykuły ośmie­szające dążenie burżuazji włoskiej do „zrobienia porządku" w Trypolisie. Niech najpierw rząd włoski zrobi porządek u siebie. Ma przecież na 33 miliony ludności około 20 milionów analfabetów 1; całe prowincje ogarnięte są epidemiami malarii, tyfusu i cholery; nędza wsi włoskiej zmusza pół miliona chło­pów rocznie do emigracji. I oto te same Włochy — ironizuje polska prasa klerykalna — odczuwają nagle potrzebę „robie­nia porządku w innym kraju".

„Bezczelność bandytyzmu włoskiego gotowego na wszystko — pisali nasi jezuici w swoim «Przeglądzie Powszechnym» — oświetla obecna wojna przeciw Turcji o Trypolis. Niby to w imię kultury wzniecają Włochy wojnę, która pociągnąć może za sobą nieobliczalne skutki dla całej Europy. Tymczasem cały świat wie, jak fatalna gospodarka pa­nuje w samych Włoszech itd." 2

Wszystko to było prawdą; wojna o Trypolitanię była istotnie imprezą bandycką; Włochy były istotnie krajem nędzy, analfabetyzmu, malarii, tyfusu i cholery; ojcowie jezuici nie wiedzieli tylko, że w tej bandyckiej imprezie zaangażowane są kapitały watykańskie, „ojciec święty" nie 'uważał bowiem za stosowne poinformować ich o tym, nie pierwszy i nie ostatni raz dając w ten sposób wyraz swemu znanemu lekceważeniu duchowieństwa polskiego; toteż jak grom z jasnego nieba spadła na nich wiadomość, że papież — który jeszcze 20 września miał zatarg z burmistrzem Rzymu z powodu obchodu rocznicy przyłączenia Rzymu do Włoch jako święta narodo­wego — w dziesięć dni później, w saim dzień wybuchu wojny, pobłogosławił włoski imperializm i kazał odprawić publiczne modły za pomyślność bandyckiej wyprawy.

 

 

1 „Przegląd Katolicki", nr 39 z 30 września 1911 r., str. 775.

2 „Przegląd Powszechny", październik 1911 r., str. 115.

 

 



 

 

Udział kapitałów watykańskich w imperialistycznej wojnie kolonialnej dokonał „cudu". Od złota, które szerokim strumie­niem zaczęło płynąć z dniem wybuchu wojny do kas watykań­skich, wyprawa bandycka przemieniła się od razu w „świętą wojnę", a „włoscy bandyci” w błogosławionych krzyżowców. Dlatego też ten sam jezuicki „Przegląd Powszechny", który jeszcze w numerze październikowym z 1911 r. potępiał w naj­ostrzejszy sposób wojnę o Trypolitanię, w grudniu tego same­go roku przedstawił ją czytelnikom jako świętą wojnę przeciw muzułmanom:

„Obecna walka o Trypolis coraz więcej przy­biera formę wojny religijnej chrześcijań­stwa z islamem. Zapewne nie religijne pobudki kiero­wały rządem włoskim, gdy wnosił żagiew wojny na wybrzeże afrykańskie, ale... zanadto głęboko wryły się w pamięć Europy wiekowe krwawe walki z nacie­rającym zewsząd na chrześcijańską kulturę islamem, aby moment religijny kiedykolwiek we wzno­wionej walce z półksiężycem mógł ustąpić na drugi plan albo zupełnie z niej być usunięty... Z tego względu wojna obecna szerszego nabiera znaczenia i tłumaczy się fakt, że z ust dygnitarzy koś­cielnych padły słowa przychylne dla akcji rządu włoskiego, słowa, które w prasie katolickiej bynajmniej nie znalazły uznania" 1.

Ta wstawka o prasie katolickiej była — jak wiemy — od a do zet kłamstwem, gdyż właśnie prasa katolicka we Włoszech przodowała w akcji podżegania do wojny. Francuska prasa katolicka również aprobowała wystąpienia papieża i kar­dynałów tym chętniej, że burżuazji francuskiej, jak już pisa­liśmy, zagwarantowany został pewien udział w zyskach z gra­bieży. Pamiętamy także wypowiedzi niemieckiej prasy

 

 

l „Przegląd Powszechny", grudzień 1911 r., str. 426—427. Artykuł pod tytułem „Święta wojna".

 

 

katolickiej, która szła jeszcze dalej, wyrażając swoją aprobatę także dla ewentualnego zagarnięcia Palestyny przez Watykan. Jeśli chodzi o polską prasę katolicką, to jej pierwotne święte oburzenie i gromy przeciw „bandytyzmowi" wynikały jedynie z nieświadomości, nie wiedziała ona bowiem i nie domyślała się. że potępianą przez nią wyprawę finansuje Watykan.

Gdy sytuacja się wyjaśniła, polska prasa klerykalna sta­nęła natychmiast na wysokości zadania. Uświęcony patrona­tem Watykanu bandytyzm przestał być bandytyzmem. Cała prasa katolicka w Polsce zmieniła ton, udzielając poparcia ekspansji kolonialnej włoskiego imperializmu.

Oto co zaczął pisać wówczas wydawany przez księży "Prze­gląd Katolicki":

„Nie dotykając sposobu, w jaki wojna Włoch z Turcją o Trypolis została rozpoczęta, trudno nie przyznać, że podbój Trypolisu musi być uważany za zwycięstwo   kultury   nad   barbarzyństwem" 1.

C) rezultatach tych paru dziesiątków lat włoskiej okupacji polegającej na mordowaniu ludności i dewastowaniu kraju piszemy w jednym z następnych rozdziałów. A oto co wy­myślił jeszcze „Przegląd Katolicki", aby umożliwić swym czytelnikom przełknięcie — bez zgorszenia — kompromitują­cej wiadomości o błogosławieństwie papieża dla zbrodniczej wyprawy kolonialnej:

„Ojciec św. nakazał modły publiczne we Włoszech na intencję wojsk włoskich, wysłanych na wojnę. Pius X żywo in­teresuje się sprawami trypolitańskim i, przewidując, że (dzięki okupacji włoskiej — A. N.)

 

 

1 „Przegląd Katolicki", nr 40 z 7 października 1911 roku, rubryka „Przegląd spraw kościelnych". Sprawa wojny kolonialnej zaliczona została przez redakcję do „spraw kościelnych".

 

 

otwiera się tam dla katolicyzmu obszerny teren apo­stolskiej działalności" 1.

Wkrótce „Przegląd Katolicki" wrócił do tego tematu sta­rając się raz jeszcze usprawiedliwić papieża:

„Papież obecny jest Włochem, nie dziw więc, że miłuje swoich rodaków, że ich błogosławi i modli się za nich, gdy idą na nieprzyjacielski ogień... A napaść Włoch... może w swych następstwach być wielce pożyteczną dla chrystianizmu i cywilizacji" 2.

Zresztą poparcie klerykałów polskich dla imperialistycznej polityki kolonialnej nie kończyło się na kampanii prasowej. W interesie imperialistów episkopat polski organizował kwesty na „misje katolickie", które bądź umacniały imperialistyczną eksploatację kolonialną narodów Afryki i Azji, bądź torowały imperialistom drogę do ujarzmienia tych narodów.

Jeszcze w 1937 roku obliczano, że na zbożny cel pomocy obcym imperialistom w ujarzmianiu narodów kolonialnych Watykan za pośrednictwem swoich licznych agentur wyłudzał od narodu polskiego do stu milionów przedwojennych złotych rocznie.

 

 

1 „Przegląd Katolicki", nr 40 z 7 października 1911 r., str. 786.

2 Tamże, nr 44 z 4 listopada 1911 r., str. 873.

 

 


Rozdział VI

ZBRODNIE IMPERIALISTÓW WŁOSKICH W AFRYCE I OLBRZYMIE ZYSKI BANKIERÓW WATYKAŃSKICH

Zbrodnie w Trypolitanii i Cyrenaice dokonane zostały przez imperialistów włoskich z całą premedytacją i według przemyślanych zbrodniczych planów.

„Czym wywołana była wojna? — pisał Lenin w arty­kule o wojnie trypolitańskiej. — Chciwością włoskich asów i kapitalistów, którym potrzebny był nowy rynek i nowe sukcesy włoskiego imperializmu. .. Włochy oczywiście nie są ani lepsze, ani gorsze od innych krajów kapitalistycznych. Wszystkie one rządzone są przez burżuazję, która nie cofa się przed żadną rzezią dla zdobycia nowego źródła zysków" 1.

Kłamstwem i oszustwem propagandy wojennej — "w której pierwsze skrzypce dzierżył watykański bank Pacellich — było demagogiczne twierdzenie, że wojna przyniesie rozwiązanie „bolesnego programu emigracji". Niedola setek tysięcy emi­grantów zacofanego — zahamowanego w rozwoju przez wiel­kich obszarników — Południa była dla burżuazji włoskiej okolicznością wygodną. Na włoskie masy ludowe patrzyli bezojczyźniani finansiści — spekulanci, aferzyści, gangsterzy

 

 

1 W. I. Lenin, „Zakończenie wojny Włoch z Turcją", Dzieła, wyd. IV ros., t. 18, str. 309—310.

 

 

włoskiego życia gospodarczego — wyłącznie jak na siłę roboczą. Nędza i bezrobocie były z punktu widzenia kapitalistów czyn­nikiem korzystnie wpływającym na kształtowanie się ceny kupna tej siły. Najlepszym dowodem, że problem emigracji został wysunięty w propagandzie wojennej jedynie w celach demagogicznych, jest fakt, że .przez wiele lat po zdobyciu Trypolitanii sprawa zaludnienia jej kolonistami włoskimi nie po­sunęła się wcale naprzód.

Celem wojny nie było także „cywilizowanie" Trypolitanii. Burżuazja włoska, która do dzisiejszego dnia utrzymuje połu­dniowe prowincje Włoch w stanie straszliwego zaniedbania, nie myślała wcale o tym, aby rozwijać przemysł w Trypolitanii. Od samego początku nastawiona była ona na grabież, na eksploatację rabunkową, na wydarcie Trypolitanii wszystkiego, aż do jej całkowitego zde­wastowania, zrujnowania, ogołocenia, zniszczenia. Tam gdzie w grę wchodził zagrożony interes monopolistów włoskich, byli oni gotowi nawet sztucznie zahamować gospodarkę, aby nie dopuścić do obniżki cen związanej ze zwiększeniem produkcji, jak to było np. w omawianej już uprzednio w niniejszej pracy sprawie kopalni siarki.

Celem wojny nie było — nawet w najmniejszym stopniu — dobro miejscowej ludności, wyzwolenie jej z jarzma turec­kiego i podniesienie jej na wyższy szczebel kulturalny, chociaż cel ten obłudnie podkreślano w propagandzie wojennej. Ge­nerał Caneva mówił w odezwie do Trypolitańczyków, że wojska włoskie przynoszą im wolność; biskup Bonomelli wygłaszał „wzniosłą" sentencję, że „kto podbija narody, ma obowiązek dbać o ich dobro", dając do zrozumienia, że w przeciwieństwie do Turków Włosi będą dbali o dobro Trypolitańczyków, że podniosą ich stopę życiową i „ucywilizują" ich. To samo mó­wili inni dostojnicy watykańscy, wyspecjalizowani w wynajdy­waniu świętych celów dla bandyckich przedsięwzięć. Również agentury Watykanu w innych krajach, jak na przykład polski „Przegląd Katolicki", zapewniały, że Włosi przyniosą Trypolitańczykom „pracę, prawo, ład społeczny" i że „okupacja włoska położy kres tej ohydzie i plamie ciążącej na ludzkości", jaką jest niewolnictwo l. Wszystko to było od początku do końca kłamstwem.

Mówiono przed wojną, że armia włoska przynosi Trypolitańczykom wyzwolenie od okupantów tureckich i że ludność miejscowa zyska na zmianie rządów. W rzeczywistości cho­dziło o zastąpienie okupacji tureckiej okupacją włoską i dla­tego ostrze wojny trypolitańskiej było wymierzone przede wszystkim przeciw ludności Trypolitanii, którą zamierzano wywłaszczyć, ograbić, zamknąć w rezerwatach i wytopić.

W pierwszych dniach października 1911 r. wiceadmirał włoski, Luigi Faravelli, ogłosił odezwę gwarantującą m. in. uszanowanie prawa własności Trypolitańczyków:

„W imieniu rządu Jego Królewskiej Mości króla włoskiego zapewniamy was, że uszanujemy nie tylko waszą wolność i religię, ale także wasze dobra, żony i obyczaje” 2.

Złożenie takiego zapewnienia nic nie kosztowało, więc też i nikt nie protestował, ale chcieć go dotrzymać — cóż za nonsens! „Po co w takim razie okupować?" 3 — zacytował poseł Ernesto Artom słowa francuskiego marszałka Bugeaud.

Należy stworzyć rezerwaty (zone a cultura indigena) — mówił inny specjalista od ekspansji kolonialnej — a całą pozostałą ziemię odebrać tubylcom.

„Czy to ma być dokonane w postaci wykupu za od­szkodowaniem — (notabene za jedną piętnastą faktycz­nej wartości — A. N.) czy w postaci (nowej) rewizji

 

 

1 „Przegląd Katolicki", nr 40 z 7 października 1911 r., str. 786.

2 „Goniec Poranny", nr 467 z dnia 12 października 1911 r.

3 Ernesto Artom, La pacificazione della Libia, „Nuova Antologia", zeszyt 987 z l lutego 1913 r., str. 495.

 

 

tytułów własności, czy też w postaci specjalnych kon­traktów, tym się na tym miejscu zajmować nie będzie­my, trzeba natomiast powtórzyć jeszcze raz, że tereny najbardziej urodzajne. .. muszą zostać oddane Wło­chom" 1.

Odebranie ziemi ludności autochtonicznej było istotnym celem przeprowadzonej ..pacyfikacji". Dopóki nie zostanie przeprowadzona pacyfikacja, to znaczy dopóki „tubylców" nie przepędzi się z najlepszych, najbardziej urodzajnych terenów, dopóty kolonizacja jest niemożliwa — dowodził poseł Artom 2. Oczywiście kolonizację tę zamierzał przeprowadzić bank Pacellich.

„Bank Rzymski — pisał «Kurier Polski» — zakłada specjalny bank rolniczy w celu sprzedaży ziemi w Trypolisie kolonistom włoskim na raty. Nowy bank rozpo­rządzać będzie kapitałem zakładowym w sumie 10 mi­lionów lirów. Ażeby jednak móc sprzedawać ziemię, trzeba ją najpierw posiadać. Bank Rzymski ziem tych oczywiście nie posiada, postanowił więc zlikwidować własność prywatną w Trypolisie w następujący «sprytny» sposób . .

Obecni właściciele gruntów w Trypolitanii i Cyrenaice nie mają formalnych dowodów stwierdzających prawo własności, transakcje bowiem kupna i sprzedaży gruntów dokonywane były .przez tubylców «'na słowo» poparte uroczystą przysięgą na Koran. Inna część grun­tów przeszła w posiadanie poszczególnych plemion i ro­dzin jako własność wspólna... Są tam grunty upra­wiane przez rodziny zbiorowo, po czym plon dzielony jest pomiędzy poszczególnych członków rodzin. Patriarchalne zwyczaje poparte religijnym obrzędem

 

 

l Paolo d’Agostino Orsini di Camerota, L'Italia nella politica africana, str. 132-133.

2 Ernesto Artom, j. w., str, 490.

 

 

przysięgi stanowiły więc owe normy prawne, którymi rządzili się dotąd tubylcy. Ściąganie podatków przez władze tureckie dokonywane było również bądź według plemion, bądź według rodów, zależnie od tego, czy dany grunt był własnością plemienia czy też rodu. Rząd włoski w proklamacji do ludności tubylczej przyrzekł. jak wiadomo, natychmiastowe i zupełne uwolnienie jej od podatków.

Spekulanci z Banku Rzymskiego zro­zumieli to jako zupełne zniesienie własności prywatnej tubylców i przejście wszystkich gruntów na własność państwa, któremu wolno z nimi robić, co mu się po­doba . . . Wszystkie grunty, które bezspornie przejść mają na własność państwa, powinny być, (zdaniem Banku Rzymskiego, przeznaczone niezwłocznie po podbiciu Trypolisu na sprzedaż . . .

Tak więc Bank Rzymski zamierza nabyć olbrzymie przestrzenie za bezcen, ażeby je potem sprzedawać po wysokich ce­nach przybywającym do Trypolisu ko­lonistom włoskim” 1.

Widać z tego wyraźnie, że inicjatorem wywła­szczania Trypolitańczyków był Bank Rzymski.

Bankier Pacelli w imieniu watykańskiego banku, którego był prezesem, domagał się bardziej energicznego przeprowa­dzenia pacyfikacji i — w wyniku interwencji — oświadczył akcjonariuszom:

„Mamy nadzieję, że wkrótce nastąpi generalna pacyfikacja niespokojnych plemion, które zwlekają z podporządkowaniem się nowemu reżymowi" 2.

 

 

1 „Kurier Polski", nr 294 z 24 października 1911 r.

2 „L'Economista italiano" z 19 kwietnia 1913 r.

 

 

Zacytowane słowa bankiera Pacellego — stryja obecnego papieża Piusa XII — stanowią jeszcze jedną doskonałą ilustra­cję słuszności twierdzenia Lenina, że burżuazja nie cofa się przed żadną zbrodnią dla zdobycia nowego źródła zysków.

To samo można powiedzieć o Watykanie. W pogoni za zyskami Watykan również nie cofa się przed żadną zbrodnią, a watykańscy bankierzy przyznają się do tego 'z całym cynizmem. Zęby zarobić setki milionów na spekulacji ziemią trypolitańską, Watykan zaczął domagać się wymordowania setek tysięcy prawowitych właścicieli tej ziemi. O tych zbrodniczych dążeniach mówi wyraźnie jeden z inspi­rowanych przez Pacellego artykułów we włoskim piśmie eko­nomicznym, które było w tym okresie jego tubą. Artykuł ten ukazał się 4 listopada 1911 roku, a więc zaledwie w miesiąc po rozpoczęciu działań wojennych w Trypolitanii. Do tego czasu bank Pacellich kazał mówić o szlachetnej misji niesie­nia postępu i cywilizacji Trypolitańczykom — to było po­trzebne do rozpętania wojny. Kiedy wojna wybuchła, bank Pacellich cynicznie wyśmiał tę szlachetną misję:

„Misja cywilizowania ludności tubyl­czej to — w świetle socjologii pozytywnej 1 — coś jak najbardziej komicznego — pisał pod dyktando Pacellego niejaki Naselli. — Ludy cywi­lizowane nigdy nie cywilizowały ludów barbarzyńskich, lecz je tępiły... Tak było z mieszkańcami Ameryki i Australii. . . Tak będzie nieuchronnie w całej Afryce i w Azji. Tak powinniś­my czynić od samego początku w Trypo­litanii i Cyrenaice" 2.

Organ banków żądał zerwania z humanitarną, „łagodną polityką kolonialną" (colonialismo morbido). Istotą burżuazyj-

 

 

1 Oto do czego burżuazyjna socjologia służy bankierom.

2 „L'Economista dell' Italia moderna", nr 44 z 4 listopada 1911 r.

 

 

nej "demokracji" jest bankokracja: bankierzy wydają rozkazy, a rząd je posłusznie wypełnia. Powtarzające się raz po raz masakry ludności cywilnej w Trypolitanii nie były przy­padkowymi wybrykami żołnierzy i oficerów, ale odbywały się ściśle według rozkazów płynących z góry — od bankiera Pacellego i jego wspólników.

Zaangażowany finansowo w tej akcji ludobójczej, która była przygotowywaniem gruntu pod spekulacyjne plany jego banku, Watykan nie tylko nie potępił ani słowem okrucieństw włoskich, ale błogosławił je i dostarczał im religijnego uzasad­nienia nazywając je wypieraniem islamu przez Krzyż.

Dlaczego, mimo to, wymordowano „tylko" połowę ludności? Po prostu dlatego, że część -bej ludności miała pracować w wa­runkach niewolniczych na swoich włosko-watykańskich panów.

Oto autentyczne uzasadnienie dla pozostawienia części Trypolitańczyków przy życiu, wypowiedziane po 18 latach akcji eksterminacyjnej przez włoskiego wiceministra kolonii:

„Od czasu do czasu — pisał Cantalupo — kiedy re­belia przybiera na sile, słyszy się głosy, że «A rabów trzeba całkowicie wytępić». To największa herezja, jeśli chodzi o sprawy kolonialne.

Przecież bogactwem obszarów afrykańskich jest w znacznej mierze właśnie ich ludność. Kolonie pozba­wione tubylczej siły roboczej stanowią właśnie naj­cięższy problem współczesnej Afryki. Uważać Afrykę za teren eksploatacji, a jednocześnie chcieć ją pozbawić mieszkańców zdolnych do pracy, to po prostu dziecinna sprzeczność” 1.

A wysoki urzędnik włoskiego ministerstwa kolonii (w latach 1913—1920), markiz Aldobrandino Malvezzi de'Medici, w taki

 

1. Roberto Cantalupo (był wiceministrem kolonii w latach 1924—1926, w latach trzydziestych faszystowskim ambasadorem w Egipcie, a na­stępnie w Brazylii), „L'Italia musulmana'', Rzym 1929, str. 91.

 

 

sposób wyjaśniał konieczność zachowania pewnej ilości Trypolitańczyków przy życiu:

„Włosi muszą znaleźć we współpracy (ładna współ­praca! — A. N.) z tubylcami możliwość odciążenia od pracy, przynoszącej mały zysk" 1, tudzież od takiej pracy, która „hańbi".

„Nie wolno zapominać o tym, że na terenie kolonii muszą być wykonywane pewne niezbędne roboty, któ­rych Europejczyk nie może... i nie powinien wykonywać, a więc wszystkie prace fizyczne, zbytnio męczące, upokarzające i służebne, od których powinien powstrzymywać się z szacunku dla własnej godności: jest bowiem rzeczą bardzo ważną, aby Europejczyk miał wysoki prestiż w oczach tubylców" 2.

Markiz Malvezzi de’Medici (z papieskiej rodziny Medyceuszów) był oczywiście gorliwym katolikiem i jednym z czo­łowych polityków włoskiego obozu katolickiego. Wśród wielu książek, które napisał — przeważnie na temat „prawa" kolo­nialnego i zasad polityki wobec islamu — znajdujemy również książkę o mistycyzmie chrześcijańskim. To połączenie rasizmu z mistycyzmem nie jest żadnym przypadkiem. Jak wiadomo, Hitler czerpał natchnienie do „Mein Kampf" obiema rękami z pism jezuitów-rasistów, Pächtlera i Muckermanna, a współautorem tego „dzieła" był trzeci jezuita-rasista, Stämpfler 3.

Nie mniej zbrodnicze plany mieli imperialiści włoscy wobec ludności Włoch.

 

 

1 Aldobrandino Malvezzi, La Tripolitania e le sue condizioni agrarie, „Nuova Antologia", zeszyt 1010 z 16 stycznia 1914, str. 338.

2 Aldobrandino Malvezzi, L’indirizzo della politica indigena in Libia, „Nuova Antologia", zeszyt 676 z 16 kwietnia 1912 r., str. 680.

3 Muckermann, S. J. Rassenforschung und Volkszukunft, Berlin 1932. Lehmann, Behind the dictators, Nowy Jork 1946, str. 7. Lehmann, Vatican policy in the Second World War, Nowy Jork 1946, str. 38.

 

 

Dla kontynuowania zbrodniczej polityki zagranicznej — w interesie bankierów watykańskich, fabrykantów broni i ca­łej włoskiej finansjery — konieczna była faszyzacja kraju, przekształcenie Włoch w koszary najemników posłusznie wy­pełniających zbrodnicze rozkazy imperialistów. Bankier Pacelli nie miał żadnych skrupułów nie tylko wtedy, gdy chodziło o wymordowanie setek tysięcy Trypolitańczyków. Z zimną krwią spowodował on także wysłanie tysięcy Włochów do Afryki, aby umierali tam za interesy Banku Rzymskiego. Opła­cani przez niego politycy i dziennikarze starali się oszukać mobilizowaną na wojnę młodzież włoską wmawiając jej, że spełnia ona szczytny obowiązek wobec ojczyzny i chrześci­jaństwa.

Wojna trypolitańska miała być dopiero początkiem całej serii wojen planowanych przez imperialistów włoskich.

„Libia nie może być dla nas celem — zapowiadali inspirowani przez banki publicyści — to dopiero nasz start, a nie meta. Nowa kolo­nia to start do dalszej ekspansji" 1.

Jeszcze kiedy toczyła się wojna w Trypolitanii, Pacelli roz­glądał się już za nowym terenem do następnej .awantury wo­jennej. Od dłuższego czasu czynione już były przygotowania do zbrojnej napaści na Albanię. Jak na terenie Trypolitanii, tak i w Albanii robotę wstępną — polegającą na zebraniu informacji szpiegowskich i przygotowaniu pretekstu dla zbroj­nej interwencji — rozpoczęły misje katolickie i włoskie agencje bankowe. Jest rzeczą niezmiernie interesującą, że nawet w okresie największych tarć między Watykanem a rządem Crispiego rząd włoski nie szczędził funduszów na subsydiowa-

 

 

1 Corriere delia Sera" z 24 lutego 1912 r. Cyt. wg „Tnę Economist" z 10 sierpnia 1912 r.

 

 

nie włoskich misji katolickich na Bałkanach, a w szczególności na terenie Albanii 1.

Rząd włoski nie wydawał pieniędzy na darmo! Zakonnice włoskie czyniły wszystko, co było w ich mocy, aby przygoto­wać ten moment, w którym nad terenem ich misjonarskiej działalności załopoce sztandar zwiastujący okupację włoską 2.

W kraju natomiast rósł opór mas ludowych przeciw zbrodni­czym planom wciągania narodu w krwawy kołowrót wojen imperialistycznych.

W miarę przedłużania się wojny coraz szersze kręgi włoskiej opinii publicznej zaczęły zdawać sobie sprawę z tego, że padły ofiarą kłamstw rozsiewanych przed wojną przez agentów Banku Rzymskiego.

„Mijają miesiące, a wojna wciąż trwa — pisał z Me­diolanu włoski korespondent brytyjskiego burżuazyjnego tygodnika «The Economist». — Naród włoski za­czyna dochodzić do przekonania, że został wystrychnięty na dudka i oszukany dając się wciągnąć w bardzo długą i kosztowną awanturę kolonialną ... w spekula­cyjnych interesach Banku Rzymskiego, klerykalnej instytucji finansowej, któ­rej działalność była dominującym czyn­nikiem wśród tych, które popchnęły rząd do wojny 3.

W walce ludu włoskiego przeciw wojennej polityce burżuazji kierowniczą rolę odegrała klasa 'robotnicza.

„Cała partia — pisał Lenin o włoskiej partii socjalistycznej — zdecydowanie potępiła tę wojnę jako bezwstydną burżuazyjna grabież i plugawe dzieło mordowania afrykańskich tubyl-

 

 

1 J. Ellis Barker, Italy's policy and her position in Europe, str. 18.

2 „Nuova Antologia", zeszyt 956 z 16 października 1911 r., str. 669.

3 „The Economist", nr 3601 z 31 sierpnia 1912 r., str. 409.

 

 

ców w Trypolitanii przy pomocy udoskonalonych narzędzi śmierci" 1.

Prawicowych reformistycznych przywódców, którzy wypo­wiedzieli się za wojną, usunięto pod naporem dołów z partii. Wielka ilość strajków i demonstracji przeciw wojnie zatrwo­żyła burżuazję włoską. O niepopularności wojny świadczyły mnożące się wypadki dezercji i strzelanie żołnierzy do oficerów w dniu wyjazdu na front. Żołnierze, którzy wracali z frontu, opowiadali z odrazą, że młodzież włoska zmuszona jest do mordowania bezbronnych kobiet i dzieci; że wojna toczy się jedynie w tym celu, aby akcjonariusze Banku Rzymskiego otrzymali wyższe dywidendy. W tej sytuacji burżuazja wkra­cza na drogę krwawej rozprawy z ruchem robotniczym dążąc do rozbicia partii, związków zawodowych i wszelkich organi­zacji robotniczych, jako głównej przeszkody w realizacji zbro­dniczego programu imperialistycznej ekspansji.

Interesujące jest to, co na ten temat pisał organ wielkich banków. W numerze, który wyszedł w dzień wybuchu wojny trypolitańskiej, ukazał się artykuł wstępny pod tytułem: „Zbrodnicze próby". „Zbrodniarzami" nazywał ten artykuł oczywiście nie tych, którzy wywołali wojnę, lecz tych, którzy próbowali do niej nie dopuścić. Artykuł ten oburzał się na „zbrodnicze" próby niedopuszczenia do wybuchu wojny kolonialnej, która Bankowi Rzymskiemu miała przynieść ogromne zyski.

„Tak zwany proletariat... dał już wiele dowodów swojej wulgarności i podłości — pisał inspirowany przez bankiera Pacellego «L'Economista dell'Italia moderna» — obecny strajk (proklamowany na znak protestu prze­ciw wojnie — A. N.) to podła i kryminalna forma pro­testu . . . przeciw okupacji Trypolisu ... Zdarzyły się smutne i haniebne próby niedopuszczenia do odjazdu pułków na front ... Te szaleńcze i kryminalne zamiary

 

 

1 V. I. Lenin, „Zjazd socjalistów włoskich", Dzieła, wyd. IV ros., t. 18, str. 152.

 

 

zmuszają rząd do zastosowania środków wyjątkowych ... Tę ohydną kartę zapisaną przez część socjalistów włos­kich należy zapamiętać... aby w pewnym momencie zdobyć się na energię i raz wreszcie wziąć ostatecznie w cugle tę bandę... wrogów społeczeństwa i wrogów ojczyzny itd." 1

W tym samym numerze pochwalono za „sprzyjanie okupa­cji Trypolisu" Bissolatiego, Ferriego i innych prawicowych przywódców — zdrajców socjalizmu, agentów imperialistycz­nej burżuazji w ruchu robotniczym.

W drugim artykule rozwijano myśl, że skoro wojną o Trypolitanię rozpoczęta została nowa faza w dziejach Włoch, ko­nieczna jest zmiana rządu i reżymu polegająca na oddaniu władzy „nowym elementom" (tzn. elementom nacjonalistycz­nym) i na zaprowadzeniu większej „dyscypliny" w życiu społecznym 2.

Bank Pacellich, który inspirował tego rodzaju artykuły, poszedł konsekwentnie po tej drodze, finansując w kilka lat później bojówki faszystowskie i faszystowski „marsz na Rzym". Zaprowadzenie „dyscypliny" potrzebne było burżuazji włoskiej przede wszystkim w tym celu, aby bez przeszkód można było uprawiać politykę wojenną. Doświadczenie wykazywało, że dla spekulantów, aferzystów, gangsterów gospodarki najlepszym interesem jest wojna, zorganizowana grabież na wielką skalę, fantastyczne zyski na dostawach dla wojska i wojenny reżym w kraju.

„Wojna opłaca się ludzkości — twierdzi jeden z czołowych ideologów włoskiej finansjery, prof. Epicarmo Corbino — ... ponieważ podczas wojny przemysł uwalnia się od więzów, w jakich znajduje się na skutek działalności związków zawodowych. Podczas

 

 

l „L'Economista dell’ltalia moderna", nr 39 z 30 września 1911 r., str. l.

2 Tamże, str. |2.

 

 

wojny nie wolno robotnikom strajkować, a fabrykanci mogą powiększać długość dnia pracy, zaprowadzać pra­cę nocną bez ograniczeń, zatrudniać nowe, tańsze ka­tegorie robotników (kobiety i młodzież) i wreszcie utrzymywać w zakładzie pracy dyscyplinę" 1.

Pierwszy etap wojny trypolitańskiej zakończył się trakta­tem pokojowym Włoch z Turcją. Lenin w następujący sposób ocenił ten pierwszy etap wojny:

„Rok temu (Włochy) rzuciły się ... na grabież ziem tureckich w Afryce i odtąd Trypolitania należeć będzie do Włoch. Warto rzucić okiem na tę typową wojnę ko­lonialną «cywilizowanego» państwa XX wieku . . .

Czym była ta wojna? Udoskonaloną, cywilizowaną rzezią ludności, mordowaniem Arabów przy pomocy «najnowszych» rodzajów broni.

Arabowie stawiali rozpaczliwy opór. Kiedy na po­czątku wojny admirałowie włoscy nieostrożnie wysadzili na ląd l 200 marynarzy, Arabowie napadli na nich i za­bili około 600 ludzi. «Za karę» zabito około 3 000 Ara­bów, ograbiono, wyrżnięto całe rodziny, mordowano ko­biety i dzieci. . . Około l 000 Arabów powieszono" 2.

Cała prasa europejska z wyjątkiem tych pism, które były subsydiowane przez koła zaangażowane finansowo w wypra­wie trypolitańskiej, pełna była opisów włoskich okrucieństw dokonywanych z premedytacją na Trypolitańczykach:

„Korespondenci — pisało «Słowo Polskie» — donoszą nie tylko o tłumnym rozstrzeliwaniu Arabów ujętych z bronią w ręku lub podejrzanych o szpiegostwo, lecz

 

 

1 L'Economista" z czerwca 1946 r. Epicarmo Corbino, ur. w r. 1890, jest młodszym bratem faszystowskiego ministra o tym samym nazwisku; sam również został ministrem (skarbu) w rządzie De Gasperiego.

2 W. l. Lenin, „Zakończenie wojny Włoch z Turcją", Dzieła, wyd. IV ros., tom 18, str. 309.

 

 

przesyłają także długie listy imienne pomordowanych przez żołnierzy kobiet i dzieci z wyszczególnieniem oko­liczności. Według tych zapewnień, zabijano w Trypolisie bez pardonu i bez sądu każdego Murzyna i Araba, który z jakichkolwiek przyczyn naraził się lub po pro­stu wszedł w drogę żołnierzom... Strzelano jak do dzi­kich zwierząt... do dzieci szukających rodziców po ulicy, do kobiet uciekających na wielbłądach przed okropnościami bitwy... Faktem stwierdzonym pozosta­je, że odbywały się egzekucje bez sądów i wyroków, że rozstrzeliwano nie tylko mężczyzn, ale i obnażone po­przednio do naga kobiet y" 1.

Opisując te okrucieństwa inne pismo zamieściło następują­cą uwagę:

„Wobec tych obrazów (m. in. w meczecie 300 do 400 trupów kobiet i dzieci do niepoznania pokaleczonych) warto sobie przypomnieć deklamacje włoskie na począt­ku wojny, w których zapewniano, że Włochy idą do Trypolisu szerzyć kulturę ..." 2

Pominiemy resztę opisów barbarzyńskich okrucieństw agre­sorów włoskich z pierwszego okresu wojny. Poważniejsze zna­czenie ma jej drugi etap. Sprawdziło się bowiem w całej roz­ciągłości przewidywanie Lenina, że

„mimo zawarcia «pokoju» wojna będzie w rzeczywisto­ści trwać jeszcze długo, ponieważ plemiona arabskie w głębi afrykańskiego lądu, daleko od wybrzeża, nie poddadzą się. Będą je długo jeszcze «cywilizować» ba­gnetem, kulą, powrotem, ogniem, gwałceniem kobiet" 3.

 

 

1 „Słowo Polskie", nr 514 z 4 listopada 1911 r.

2 „Goniec Wieczorny" z 6 listopada 1911 r.

3 W. I. Lenin, Zakończenie wojny Włoch z Turcją, Dzieła, wyd. IV ros., t. 18, str. 309—310.

 

 



 

Podkreślaliśmy już wielokrotnie, że istotą tej trwającej około 20 lat „pacyfikacji" podbitego kraju była świado­ma akcja eksterminacyjna oparta na rasi­stowskich założeniach światopoglądowych i na dokładnie wy­pracowanym, zbrodniczym programie wymordowania ludności.

Straszliwe rezultaty realizacji tego programu ukazują nam suche, oficjalne liczby.

Przed okupacją włoską ludność Trypolitanii i Cyrenaiki liczyła około półtora miliona. W ciągu piętnastu lat przyrost naturalny powinien wynieść przeszło 300 tysięcy, a więc w ro­ku 1926 ludność włoskiej kolonii powinna wynosić około mi­liona ośmiuset tysięcy. W rzeczywistości, według oficjalnych statystyk włoskich, w roku 1926 Trypolitania liczyła 550 ty­sięcy, a Cyrenaika 225 tysięcy mieszkańców. Wynika z tego, że okupanci włoscy wymordowali prze­szło połowę ludności.

Przeczytajmy zresztą komentarz jednego z kolonizatorów włoskich:

„To zmniejszenie się ilości ludności — pisał członek zarządu Włoskiego Instytutu Kolonialnego, Paolo d’Agostino Orsini di Camerota — ma swoje logiczne wytłuma­czenie w tym, że całe to terytorium było przez kilka­naście lat terenem nieustannej walki partyzanckiej przeciw naszemu panowaniu. Konsekwencjami tego stanu rzeczy były: wysoka śmiertelność na polu walki oraz epidemie, wynikające z prawie absolutnego braku opieki lekarskiej i z braku środków żywności, a także z całko­witego braku warunków higienicznych w obozach, gdzie szukały schronienia całe rodziny dla uniknięcia naszych sankcji karnych... Ale w tym wszystkim nie ma nic alarmującego dla nas" 1.

 

 

l Paolo d’Agostino Orsini di Camerota, L’Italia nella politica africana, str. 130—132. Autor, który uważał, że w tym wymordowaniu lud­ności trypolitańskiej nie ma nic alarmującego, napisał jeszcze kilka­naście książek propagujących ekspansję kolonialną. Dwunasta z rzędu ukazała się w roku 1942 i nosiła zapożyczony od hitlerowców tytuł: ,.Afryka jako Lebensraum dla Europy".

 

 

 

W parze z mordowaniem szła zorganizowana grabież. 2 września 1912 r. ukazał się dekret o wywłaszczeniu tubyl­ców Trypolitanii i Cyrenaiki „za odszkodowaniem". Reakcyj­ny publicysta włoski, Amati, uspokoił jednak czytelników, że „odszkodowanie" nie przedstawia się tak groźnie, ponieważ tu­bylcy otrzymają  zaledwie jedną dziesiątą albo nawet jedną piętnastą wartości ziemi 1.

Faszyści wymordowali nowe setki tysięcy Trypolitańczyków i zdewastowali kolonię. O bandyckiej gospodarce faszy­stów włoskich w Trypolitanii i Cyrenaice najlepiej mówią sta­tystyki pogłowia zwierzęcego: liczba owiec spadła z 800 tysię­cy w roku 1926 do 98 tysięcy w roku 1933; kóz było w roku 1910, przed wybuchem wojny, 546 tysięcy, a w roku 1933 po­zostało mniej niż jedna dwudziesta tej liczby, bo zaledwie 25 ty­sięcy. Z 27 tysięcy koni pozostał w roku 1933 zaledwie jeden tysiąc; liczba bydła spadła blisko trzykrotnie, a liczba wielbłądów spadła przeszło   trzydziestokrotnie 2. Okupacja włoska wyludniła i zrujnowała Trypolitanię.

W rezultacie ostrego kryzysu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych, którego skutki dały się odczuć na wszystkich rynkach europejskich, lata 1907 i 1908 były latami depresji w gospodarce włoskiej. Pod koniec roku 1908 Włochy zaczy­nają wydobywać się z kryzysu i lata 1909, 1910 i 1911 są latami ożywienia gospodarczego. Na wszystkich polach gospodarki obserwowało się wzrastające ożywienie.

„Ten proces rozwoju gospodarczego — stwierdza ekonomista francuski Lemonon — został zahamowany

 

 

1 Amato P. Amati, I primi passi della nostra colonizzazione in Libia, „Nuova Antologia", tom 162, zeszyt 983 z l grudnia 1912 r.. str. 471

2 Jean Despois, La colonisation italienne en Lybie (praca doktor­ska), Paryż 1935, str. 44.

 

 

przez nową politykę ekspansji kolonialnej włoskiego rządu ... Włochy rzuciły się na Trypolitanię, a teraz same zaczynają sobie zdawać sprawę z trudności tej im­prezy ... Stopniowo pochłonęła ona oszczędności gro­madzone przez wiele lat. Handel, którego rozwój zapo­wiadał się tak wspaniale, skurczył się... a sytuacja finansowa kraju wcale nie przedstawia się tak dobrze, jak podają czynniki oficjalne .. . Wojna poważnie zakłó­ciła życie gospodarcze półwyspu" 1.

Już nazajutrz po rozpoczęciu działań wojennych przez Wło­chy ukazał się w „Słowie Polskim" artykuł słusznie przewidu­jący, że wojna o Trypolitanię zakończy się dla Włoch ciężkim kryzysem gospodarczym.

„W rozwoju gospodarczym Włoch — pisało «Słowo Polskie» — bardzo ważną rolę odgrywają stosunki han­dlowe ze wschodem tureckim. Handel w Turcji, zwłasz­cza w większych miastach portowych, spoczywa w zna­cznej części w rękach włoskich. Blisko połowa okrętów przewozowych włoskich służy komunikacji handlowej ze wschodem, dowóz i wywóz włoski do portów turec­kich przedstawia wartość dziesiątków milionów rocznie; przeszło 50 000 Włochów trudni się w Turcji handlem i zajmuje wybitne po części stanowiska w tamtejszym świecie przemysłowym ...

Wyprawa zbrojna do Trypolisu położy tym stosun­kom kres ostateczny. Turcja może . . . pięćdziesięciotysięczną armię kupców, bankierów, przemysłowców i nauczycieli włoskich zmusić każdej chwili do opusz­czenia kraju bez możności uregulowania swoich intere­sów ... i zrujnować ich zupełnie; może zamknąć wszyst­kie swoje porty dla okrętów i dla wyrobów włoskich

 

 

l Ernest Lémonon, L’Italie économique et sociale 1861—1912, Pa­ryż 1913, str. 179, 180, 185, 186 i 205.

 

 

i jednym zamachem zniweczyć owo­ce wieloletnich zabiegów handlo­wych, zamknąć jedno z najobfitszych źródeł włoskie­go dorobku gospodarczego . . .

Połączone z niemałym niebezpieczeństwem i olbrzy­mimi kosztami otwarcie sobie terenu kolonizacyjnego i targu zbytu w Afryce opłacą (Włochy) utratą wyrobio­nych już stosunków ze wschodem tureckim i rynku, którego Trypolis przenigdy nie zastąpi” 1.

W kilka dni później „ Słowo Polskie" podało, że „Włochy wywożą do Turcji towary za 50 milionów lirów rocznie1' i że w szczególności „dla włoskiego przemysłu bawełnianego utrata rynku tureckiego będzie ciężką klęską" 2.

Przewidywania te sprawdziły się. Już na jesieni 1912 roku Lenin mógł stwierdzić, że rezultatem wojny trypolitańskiej było „straszliwe bezrobocie i zastój w przemyśle". W miarę przedłużania się wojny sytuacja gospodarcza Włoch pogarszała się coraz bardziej. W połowie stycznia 1914 roku senator Ugo Ancona stwierdzał melancholijnie:

„Nikt nie może zaprzeczyć, że wojna libijska za­mknęła złoty okres naszych finansów (1899—1911)... okres rzeczywistego i poważnego postępu gospodarczego kraju ... W końcu tego okresu mieliśmy kasy pełne pie­niędzy . . . Przyszła wojna i rozwój został raptownie za­hamowany, a równowaga budżetu rozbita" 3.

W dwa tygodnie później inny prawicowy polityk włoski, Maggiorino Ferraris, pisał:

 

 

1 „Słowo Polskie", nr 456 z 30 września 1911 r.

2 Tamże, nr 460 z 3 października 1911 r. To samo w warszawskim „Gońcu” i innych gazetach.

3 Ugo Ancona; La nuova situazione finanziaria dell’Italia, „Nuova Antologia", zeszyt 1010 z 16 stycznia 1914 r., str. 310.

 

 

 

„Bolesne zjawisko bezrobocia uległo w ostatnich cza­sach pogorszeniu. . . Przyczyny tego pogorszenia są wszystkim znane: wojna libijska i wojna bałkańska... Wojna libijska wyczerpała wielkie zasoby skarbu" 1.

Emigracja do Ameryki po wybuchu wojny trypolitańskiej wzrosła o sto kilkadziesiąt tysięcy.

Bezrobocie, nędza, ruina gospodarcza Włoch — oto rezultat grabieżczej wojny kolonialnej.

Pisząc o oburzeniu włoskiego społeczeństwa na spekulantów watykańskich z banku Pacellich, którzy — pod pretekstem braku formalnych dowodów własności — zamierzają wywłasz­czyć tubylców, następnie zaś nabyć od rządu olbrzymie prze­strzenie za bezcen, ażeby je potem sprzedać po wysokich cenach przybywającym do Trypolisu kolonistom włoskim, „Kurier Polski" trafnie przewidywał, że rząd bynajmniej nie sprzeciwi się tym spekulanckim machinacjom, ponieważ w swo­im czasie

„Bank Rzymski dostarczył rządowi poważnych środków na prowadzenie wojny, w zamian za co otrzymał obietnicę rozmaitych «kompensat».

A że Bank Rzymski wymyślił kompensaty dla siebie najkorzystniejsze, dziwić się temu nie można. Rząd wie­dział chyba przecie, że mu Bank daje milio­ny nie dla pięknych oczu" 2. Do wywołania wojny przyznał się zresztą cynicznie sam główny winowajca, prezes Banku Rzymskiego, signor Ernesto Pacelli, przemawiając do 170 akcjonariuszy na Walnym Zebraniu w dniu 31 marca 1913 roku:

„Powinno to być dla was powodem do słusznej dumy dowiedzieć się jeszcze raz, że jeżeli Włochy usadowiły

 

 

l Maggiorino Ferraris, Politica di lavoro. Disoccupazione e politica agraria, „Nuova Antologia", zeszyt 1011 z l lutego 1914, str. 491—493.

2 „Kurier Polski", nr 294 z 24 października 1911 r.

 

 

się w Afryce Północnej, to zawdzięczają to przede wszystkim akcji kapitałów waszego Banku... Tę wielką zdobycz przygotowała Wło­chom cicha penetracja waszego Banku” 1.

W tym samym piśmie — organie banków włoskich — wśród licznych płatnych reklam i pochwał pod adresem banku Pacellich czytamy:

„Banco di Roma — któż temu zaprzeczy — był cho­rążym naszej wyprawy do Libii, co więcej, bez jego śmiałej inicjatywy nie mielibyśmy jeszcze tej kolonii. To fakt, któremu nie mogą zaprzeczyć nawet jego najzaciętsi wrogowie . .. Wszyscy wiemy, że nie dalej jak osiem lat temu (to jest w roku 1905 — A. N.) signor Ernesto Pacelli — dusza i duch aktywny i faktyczny Banku Rzymskiego — był pierwszym i jedynym, który skierował bank na pole zdecydowanej działalności, aby przybliżyć przyszłość Trypolitanii, przepowiadaną przez wyższe umysły. W ten sposób Bankowi Rzymskiemu zawdzięczamy pierwsze kroki ba­dawcze, penetrację, a następnie afirmację naszych inte­resów" 2.

Zyski z bandyckiej wojny zgarnął bank watykański, kosz­ty wojny musiał zapłacić lud włoski. Oto co na ten temat pisał w trzynaście lat po wojnie o Trypolitanię były premier, Nitti:

„Libia jest kolonią, która kosztowała Włochy naj­więcej poświęceń, lecz mimo długich wojen i ciężkich wydatków wydaje się, że pozostanie na zawsze wielkim

 

 

1 „L'Economista italiano" z 19 kwietnia 1913 r.

2. Tamże, z 29 marca 1913 r.

 

 

ciężarem budżetu państwa i przyczyną stałych trosk .. . Na tę olbrzymią i bezużyteczną kolonię Włochy wydały dotąd przeszło 3 000 000 000 tirów w złocie" 1.

Dodajmy do tej sumy bezużyteczną śmierć tysięcy żołnie­rzy włoskich, których wysłano do Afryki, aby mordowali i umierali za interesy ... Za czyje interesy? Odpowiedź na to pytanie dają nam liczby wyjęte z przemówień prezesa Banco di Roma na walnych zebraniach akcjonariuszy. W roku 1902 kapitał banku Pacellich wynosił 10 milionów lirów. Ekspansja banku na terenie Trypolitanii umożliwiła podniesienie kapitału w roku 1910 do 100 milionów lirów. W roku 1911 — dzięki wojnie o Trypolitanię — kapitał został podniesiony do 150 mi­lionów lirów, a w następnym roku do 200 milionów 2.

Spójrzmy także na tablicę obrotów watykańskiego banku Pacellich:

1904 (przed otwarciem oddziału w Trypolisie) 4 252 583 833 78

1910 (przed wojną o Trypolitanię)            21 753 021 812 94

1911 (w roku rozpoczęcia wojny)            27 651 060 277 17

1912 (podczas wojny o Trypolitanię)          35 201 502 895 82

Wojna przyniosła Watykanowi dziesiątki milionów lirów nie tyle „czystego", co brudnego zysku.

Na stronie następnej podajemy tabelę ilustrującą wzrost kapitału watykańskiego banku Pacellich w okresie wojny trypolitańskiej.

Oprócz znacznego wzrostu kapitału i zysków Banku Rzym­skiego warto podkreślić także poważny wzrost pry­watnego majątku rodziny Pacellich.

Po wojnie trypolitańskiej Ernesto Pacelli przystąpił do roz­szerzenia zakresu swej działalności. Znajdujemy go w tym

 

 

l These eventful years, London & New York 1924, tom I, str. 636-637.

2 „L'Economista dell’Italia moderna", suplement nr 13 z 30 marca 1912 r.


 


samym czasie na wielu niebankowych prezesurach. Jest jedno­cześnie prezesem wytwórni sztucznego jedwa­biu „Cines" (kapitał — 4.1/2 miliona lirów), prezesem wytwórni filmów „ Celio Film”, prezesem spółki eksploatacji teatrzyków rewiowych „Teatri Cines" 1, członkiem zarządu wielkiego koncernu młynów i fabryk sztucznego ma­karonu „Pantanella” (kapitał — 10 milionów) itd. 2 Zdo­byte wówczas pozycje rodzina Pacellich utrzymała po dziś dzień, skupiając nadto w swym ręku wiele nowych stanowisk kierowniczych w bankach i koncernach kapitalistycznych. M. in. w wymienionym koncernie młynów i fabryk makaronu „Pantanella", prezesem jest książę Marcantonio Pacelli zajmujący prócz tego stanowisko prezesa Włoskich Linii Lot­niczych i członka zarządu spółek akcyjnych dla handlu nieru­chomościami i prowadzenia robót publicznych, „Sgilpu" i „So-

 

 

1 „L'Economista dell'Italia moderna" z 14 marca 1914 r.

2 „L’Economista dell’Italia moderna" z 6 kwietnia 1912 r.

 

 


gene" 1 a także wielkiego koncernu ubezpieczeniowego „Assicurazioni Generali" 2. W zarządzie Banku Rzymskiego i Sp. Akcyjnej Gazowni jest książę Giulio Pacelli, prezes Sp. Akc. Włoskich Kolei Południowo-Wschodnich 3 itd.

 

 

W średniowieczu, kiedy kościół potępiał lichwę, bankierzy włoscy zakupywali specjalne msze celem uzyskania odpustu. Bankier, który spowodował wojnę, zabór i wymordowanie kilkuset tysięcy mieszkańców Trypolitanii, dla podniesienia reputacji swej firmy zmienił siedzibę centrali banku. Po gra­bieżczej wyprawie do Afryki biura centrali Banku Rzymskiego — w styczniu 1912 roku — zaczęły funkcjonować w pałacu wciśniętym między cztery kościoły.

Było to potrzebne tym bardziej, że po udanej imprezie trypolitańskiej bank Pacellich zamierzał w podobny sposób, po­przez penetrację finansową, przygotować zbrojną napaść na Albanię i Abisynię. Banco di Roma finansował faszystowski

 

 

1. Chi è?, wyd. z r. 1948, str. 667.

2 „Osservatore Romano" z 28 czerwca 1951 r.

3 Chi è?, wyd. z r. 1948, str. 667.

 

 

marsz na Rzym 1. Faszystom było potrzeba wiele pieniędzy. Doszedłszy do władzy Mussolini odwdzięczył się Bankowi Rzymskiemu pieniędzmi z kasy państwowej. Prezes banku Pacellich złożył wówczas (29 września 1923 r.) na walnym zebraniu akcjonariuszy następujące oświadczenie:

„Działalność administracji Banku Rzymskiego będzie odtąd inspirowana poczuciem jeszcze większej odpowie­dzialności i obowiązku wdzięczności względem faszystowskiego rządu" 2.

Giacomo Matteotti, który ujawnił fakt finansowania fa­szyzmu przez bank Pacellich, został zamordowany. Z wy­dawnictw faszystowskich dowiadujemy się, że agenci tego banku towarzyszyli wojskom faszystowskim podczas napaści na Abisynię w 1935 r. organizując tzw. „lotne usługi" 2.

Jak w wyprawie trypolitańskiej, tak i w wojnie abisyńskiej Watykan był zaangażowany finansowo. Toteż papież Pius XI i jego sekretarz stanu, kardynał Pacelli (obecnie Pius XII), pozwolili duchowieństwu włoskiemu czynnie angażować się po stronie napastników. Biskup San Miniato oświadczył, że kler gotów jest przetopić dzwony na bomby i armaty, „aby przyczynić się do zwycięstwa faszystowskich Włoch". Biskup Nocery napisał list pasterski, w którym oświadczył, że „jako obywatel wioski, uważa tę wojnę za sprawiedliwą i świętą" Arcybiskup Mediolanu, kardynał Schuster, mówił, że wojsko faszystowskie walczy „o triumf krzyża Chrystusa w Abisynii otwierając wrota naszej propagandzie misyjnej". Arcybiskup Taranto Bernardi odprawił mszę na łodzi podwodnej (!) i na­zwał faszystowską napaść na Abisynię „krucjatą i świętą wojną''. Aktywnej pomocy faszystowskiej agresji udzieliło 7 kardynałów, 29 arcybiskupów i 61 biskupów.

 

 

1 „The Nineteenth Century and after" z lutego 1943 r.

2 Giacomo Matteotti, Un anno di dorninazione fascista, str. 13.

3 La Rivista Ilustrata del Popolo d’Italia, 1939.

 

 

W niecały rok później Watykan nie miał żadnych skrupu­łów w użyciu Maurów do mordowania katolików hiszpańskich” oczywiście również pod hasłem „świętej wojny" w imię Krzyża i Chrystusa. Podczas drugiej wojny światowej biskupi niemieccy, włoscy, francuscy i inni usiłowali nadać charakter świętej krucjaty napaści hitlerowskiej na Związek Radziecki pomagając organizować „legiony ochotnicze do walki z bolszewizmem"; za czołgami hitlerowskimi szli jezuici z modlitewni­kami w języku rosyjskim, wydrukowanymi specjalnie w Rzy­mie dla ludności, którą zamierzali ujarzmić hitlerowcy. Watykan liczył na to, że opieka Gestapo pozwoli mu przepro­wadzić akcję masowego „nawracania" na katolicyzm, a za utwierdzanie wśród ludności terenów okupowanych posłuszeń­stwa dla okupantów otrzyma część łupów z hitlerowskiej gra­bieży. To, że wielu księży krajów okupowanych, patriotów i demokratów, hitlerowcy rozstrzeliwali lub zamykali do obo­zów koncentracyjnych, nie przeszkadzało bynajmniej hierarchii kościelnej w wysługiwaniu się Hitlerowi, w biciu w dzwony i uroczystych modłach na intencję jego zwycięstw. Dziś równie bezwstydnie Watykan wysługuje się następcom Hitlera — im­perialistom amerykańskim — w czym nie przeszkadza mu zu­pełnie fakt, że Truman jest „heretykiem”, masonem i baptystą. Papież błogosławi jego przygotowania do nowej wojny świa­towej starając się nadać jej charakter „wojny świętej prze­ciwko ateizmowi". Zbrodnicze plany imperialistów amerykańskich usiłuje Watykan opromienić aureolą świętych celów — wierny swej stałej praktyce uświęcania agresywnych wojen, błogosławienia największych zbrodniarzy ludzkości, wykorzy­stywania religii dla maskowania i upiększania wyzysku, gra­bieży, niewoli, morderstw.


Rozdział VII

PAPIEŻ PIUS XII

PACELLI GLORYFIKUJE DZIAŁALNOŚĆ BANKU PACELLICH

 

Teraz, kiedy już tak wiele wiemy o Banco di Roma, prze­czytajmy sobie uważnie przemówienie papieża Piusa XII do władz i urzędników tego banku, wygłoszone 18 czerwca 1950 roku — w siedemdziesiątą rocznicę istnienia banku. Bank ten, którym przez kilkanaście lat kierował jego stryj, a obecnie kie­rują jego bratankowie, bank dysponujący setkami milionów tirów, odegrał, jak już pisaliśmy — ogromną rolę w karierze kościelnej Piusa XII. Nic więc dziwnego, że papież skorzysta! z okazji dla zrobienia reklamy bankowi swoich bratanków. bankowi, w którego imprezach sam jest zresztą również oso­biście zainteresowany finansowo. Wykorzystywanie papieża w celach reklamowych przez banki i inne przedsiębiorstwa kapitalistyczne nie jest żadną nowością. Bank w Perudżii sze­roko reklamuje fakt, że jego założycielem był papież Leon XIII. Rzymska Kasa Oszczędności szczyci się, że założył ją papież Grzegorz XVI. Wenecki Bank Świętego Marka -— jak wiadomo — wmurował niedawno tablicę pamiątkową wykorzystując w celach reklamowych fakt, że jego założyciel, papież Pius X, został uznany za błogosławionego. Firma „Fiuggi" stale publikuje w „Osservatore Romano" podobiznę papieża Boni­facego VIII z butelką w ręku, przypominając, że już ów papież korzystał z jej usług.

„Wasz synowski pietyzm, który chciał zakończyć i uwieńczyć waszą jubileuszową pielgrzymkę wizytą do wspólnego Ojca — rozpoczął papież — wizytą równie miłą dla nas, jak odpowiadającą waszym intymnym pragnieniem, skłania nas do odpowiedzenia Naszym ojcowskim słowem na uczucia, które was tu przywiodły. Przede wszystkim pragnę podkreślić uczucia przy­wiązania (devozione) do Stolicy Apostol­skiej, przywiązania, które zrodziło się w tym samym momencie, co i wasz bank, i nie osłabło w ciągu długiego już okresu jego życia . . .

Następnie — uczucia wierności prawym zasadom,  które towarzyszyły założeniu waszego banku i utrzymywały stale tych, co nim kierowali, na drodze prostolinijnej pośród zmiennych losów i wzra­stającej a różnorakiej działalności" 1.

Te „prawe zasady" i „prostolinijność" obserwowaliśmy na przykładach wciągnięcia Włoch w zbrodniczą, krwawą, długą i kosztowną wojnę, która zrujnowała Trypolitanię, a ludowi włoskiemu wyrządziła dotkliwe szkody; brutalnego domagania się wywłaszczenia i pacyfikacji Trypolitańczyków i entuzjastycznego wysługiwania się przez dwadzieścia lat faszyzmowi.

„Wreszcie — mówił papież dalej — uczucia oględne­go i przezornego administrowania (kapitałami waty­kańskimi — A. N.) nastawionego całkowicie na wspólny pożytek i jak najlepsze lokowanie publicznych oszczę­dności" 2.

Bank Pacellich — jak wiadomo z poprzednich rozdziałów — wyróżniał się istotnie spośród innych banków niezwykłą przezornością; lokował mianowicie kapitały na terenach pro-

 

 

1 Discorsi e radiomessaggi di Sua Santità Pio XII, Rzym, Tipografia Poligiotta Vaticana, t. XII, str. 113.

2 Discorsi e radiomessaggi, j. w., str. 113.

 

 

jektowanych wojen i zaborów (Trypolitania, Cyrenaika, Alba­nia, Abisynia itd.). Przy pomocy kontraktów z naczelnikami plemion Bank na warunkach półniewolniczych uprawiał kolo­nialną eksploatację autochtonicznej ludności w koloniach. Fi­nansując włoskie misje „naukowe" zajmujące się zbieraniem informacji szpiegowskich i sporządzaniem planów dla przygo­towywanej wyprawy wojennej oraz ogarniając rozległe tereny siecią własnych agentur Bank lokował pieniądze w przygoto­wania wojenne. Istotą programu ekspansji kolonialnej, wypra­cowanego przez prezesa Banco di Roma — stryja obecnego papieża — bankiera Pacellego, było stawianie na woj­nę, na olbrzymie zyski z wojny kolonialnej. Finansowaniu ruchu nacjonalistycznego, a następnie faszystowskiego prze­wrotu towarzyszyło lokowanie kapitałów w reżym programowo „cynicznej, podstępnej i agresywnej polityki zagranicz­nej" i wewnętrznej, najbardziej pożądanej przez wielką finansjerę. To wszystko papież Pius XII nazwał „najlepszym lokowaniem oszczędności" watykańskich, ponieważ taki pro­gram banku przynosił kapitałom watykańskim najwyższe dy­widendy.

„Kiedy zwracamy się do was z tą zasłużoną pochwałą — mówił dalej papież — precyzujemy tym samym jasno Naszą postawę wobec koncepcji niezdrowej i nie odpo­wiadającej tej wolności, którą nas Chrystus wolnymi uczynił. To znaczy koncepcji, jakoby system barkowy był z natury swej splamiony grzechem" 1.

Przez wiele stuleci nie tylko papieże, sobory, synody, ojco­wie kościoła i teologowie potępiali pobieranie procentów od kapitału, ale nawet bankierzy uprawiali swą działalność z nie­czystym sumieniem i zakupywali msze i odpusty „pro perdono usurarum” (dla uzyskania rozgrzeszenia za uprawianie lichwy). Dziś, gdy Watykan stał się sam wielkim przedsiębiorstwem kapitalistycznym, Pius XII przekreśla dawne stanowisko koś-

 

 

1 Discorsi e radiomessaggi, j.w., str. 113

 

 

cioła usiłując interpretować samą doktrynę chrześcijaństwa tak, by stała się ona ideologicznym uzasadnieniem wyzysku kapitalistycznego.

W okresie imperializmu działalność wielkiego kapitału ban­kowego nie ogranicza się do operacji ściśle bankowych, ale wkracza szeroko na teren wielkiej polityki inspirując prasę, partie polityczne, politykę wewnętrzną i politykę zagraniczną. Inspirowana przez wielkich kapitalistów polityka wewnętrzna prowadzi do krwa­wych rozpraw policji z ruchem robotniczym i chłopskim. Z ich inspiracji likwidowane są swobody i prawa demokratyczne — dokonywana jest faszyzacja ustroju. Do strajkujących robotników, do chłopów domagających się ziemi, do bezrobotnych domagających się pracy, do obrońców pokoju manifestujących przeciw agresywnej, wojennej polityce zagranicznej rządów strzela błogosławiona przez Watykan policja państwa burżuazyjnego.

Inspirowana przez banki polityka zagra­niczna ma charakter drapieżny, napastniczy, nastawiona jest na grabież i zabór. Wielka finansjera jest najbardziej agresywną grupą między kapitalista­mi. Osiągając na wojnach i na przygotowaniach do wojen miliardowe zyski wielka finansjera pragnie rozpalić wielki po­żar nowej wojny światowej, bogacić się na zbrojeniach, do­stawach dla wojska i zaborach.

Toteż działalność wszystkich wielkich ban­ków kapitalistycznych splamiona jest krwią ogromnych zbrodni. Bank Pacellich nie tylko nie sta­nowi pod tym względem wyjątku, ale — jak pokajaliśmy w po­przednich rozdziałach — może posłużyć za przykład słuszności leninowskiej tezy, że burżuazja — w swej pogoni za nowymi źródłami zysków — nie cofa się przed żadną zbrodnią.

Działalność banków splamiona jest świadomym wywoływa­niem wojen, świadomym kierowaniem milionów ludzi na śmierć w interesach garstki finansistów. Papież Pius XII, który jako bratanek i stryj wielkich bankierów wie o tym lepiej niż ktokolwiek, uspokaja chrześcijańskie sumienia ban­kierów mówiąc, że nie jest prawdą,

Jakoby wykonywanie waszego zawodu i sam przed­miot waszej pracy stawiały was nieuchronnie w nie­bezpieczeństwie dla czystości waszego serca" 1.

Innymi słowy: zdaniem papieża można zbijać majątek na wojnie i zbrodniach, a jednocześnie w czystym sercu bankier­skim pielęgnować cnoty chrześcijańskie. Nie jest prawdą, po­wiada papież bankierom,

„jakoby wam było szczególnie trudno uwolnić waszego ducha od przywiązania do dóbr przemijających i złud­nych i przechodzić przez płomień bogactw doczesnych w taki sposób, aby nie tracić skarbów wiecznych” 2.

Następnie papież idealizuje wielkich finansistów:

„Posuwacie się w swoim zawodzie — czytamy dalej — jak inni w swoich, często przychodzi to wam z wiel­kim trudem, zarabiając uczciwie na życie dla was i dla waszych drogich. Wszystko to odnosi się nie tylko do skromnego urzędnika w jego zwykłych pracach kan­celaryjnych i buchalteryjnych, ale również do innych osób zatrudnionych w finansach, do finansistów we właściwym znaczeniu tego słowa. Finansista może łączyć wykonywanie swoich kompetencji i kwalifikacji   zawodowych z prawdziwym duchem ewangelicznym, czyli z wolnością serca wewnętrznie oderwanego od pie­niędzy, którymi obraca, od wartości, którymi handluje, od dóbr materialnych, którymi administruje, znając tylko jednego. jedynego Pana, Boga (Mat., rozdz. 6, wiersz 24),

 

 

1 Discorsi e radiomessaggi, j.w., str. 113.

2 Discorsi e radiomessaggi, j. w., str. 113—114.

 

 

któremu służy w posłuszeństwie ducha i czynu jego przykazaniom i wierności Chrystusowi" 1.

Podany w nawiasie werset z Mateusza mówi:

„Nikt nie może dwom panom służyć .. , nie możecie Bogu służyć i mamonie".

Wysoki to kunszt cytować słowa Ewangelii, by dowodzić: w oparciu o nie czegoś wręcz przeciwnego...

„Wydaje Nam się rzeczą wskazaną — mówi dalej papież — podkreślić jeszcze raz wysoką funkcję systemu bankowego, wielką doniosłość, jaką on zawsze posiadał w gospodarce narodowej, od czasów starożytnych Asyryjczyków i Egipcjan; obecnie warunki rozszerzyły jego znaczenie i poważnie spotęgowały jego wpływy. Jeżeli pieniądz nie bez słuszności nazwano krwią orga­nizmu gospodarki, to można powiedzieć, że ban­ki są sercem, które powinno regulować jej obieg dla jak największego dobra jednostek, rodzin, grup społecznych, których całość tworzy ciało ekonomiczne narodu; stąd potęga, pożyteczność i odpowiedzialność systemu banko­wego" 2.

Bank Pacellich istotnie można było w pewnym okresie przyrównać do serca, które kierowało ruchem pieniędzy we Włoszech — w tym okresie mianowicie (lata 1907—1914), kiedy pod prezesurą stryja obecnego papieża Bank ten był sercem watykańsko-włoskiej ekspansji kolonialnej, kiedy przygotowywał, a następnie pomagał przeprowadzać zabór, grabież i dewastację Trypolitanii i Cyrenaiki. Kapitał banku — jak pamiętamy z po­przednich rozdziałów — wzrósł w krótkim okresie czasu z 40 do 200 milionów lirów, a więc o 500 procent, depozyty wzrosły

 

 

1 Discorsi e radiomessaggi, j.w., str. 113—114.

2 Discorsi e radiomessaggi, j.w., str. 114.

 

 

trzykrotnie, obroty — czterokrotnie. Czyste (ujawnione) zyski przekraczały dziesiątki milionów lirów rocznie. Nie można więc zaprzeczyć, że administracja Banku — zgodnie ze słowa­mi papieża — działała „dla jak największego dobra jednostek”, tych mianowicie, które były głównymi udziałowcami Banku i nagarniały lwią część lichwiarskich zysków.

Dalej następują ojcowskie pouczenia natury moralnej:

„Oczywiście ta potęga i ta odpowiedzialność — cią­gnął papież — nie są bez ryzyka nadużycia, jak tego niestety dostatecznie dowodzą fakty. Tym bardziej stanowczym jest obowiązkiem kościoła i wiernych prze­pojenie systemu i ludzi ze świata ban­kierskiego prawdziwym duchem chrześ­cijańskim".

By Jednak nie sprawić w najmniejszym stopniu wrażenia, że chce ingerować w ich „sprawy zawodowe", papież uspokaja natychmiast bankierów, że to „przepojenie duchem chrześci­jańskim" nie jest wcale dla nich groźne, bowiem

„t e n duch jest szeroki i wolny od mało­stkowych ograniczeń" 1.

Bankierzy mogą się nie obawiać, że „duch chrześcijański" będzie im chciał narzucać jakieś „małostkowe ograniczenia". Watykan patrzy na takie rzeczy przez palce, a co więcej, i sam lokując własne kapitały nie czyni różnicy między wytwórnią makaronu czy kasynem gry a fabryką bombowców, czołgów lub gazów trujących.

Na zakończenie przemówienia słowa najwyższego uznania, najlepsze życzenia na przyszłość:

„W ten sposób wasz Bank Rzymski będzie płonącą kuźnią interesów w uczciwości pracy. Dzięki du­chowi chrześcijańskiemu, którym się

 

1 Discorsi e radiomessaggi j.w. str. 114.

 

 

kierujecie w waszej działalności zawodowej i w waszym postępowaniu osobistym, każdy z was przy­czyni się do tego, aby Bank Rzymski mógł coraz lepiej spełniać swoją funkcję, funkcję serca, które sprawia, że zdrowa i pełna wigoru krew cyrkuluje i wpływa do całej gospodarki społecznej" 1.

Papież uważa dotychczasową działalność banku Pacellich — „za kierującą się duchem chrześcijańskim" — za pozosta­jącą całkowicie w szerokich granicach „tego, co moralnie do­zwolone", oraz „naturalnej uczciwości" 2. Tak więc opisane w niniejszej pracy zorganizowanie wojny grabieżczej, propa­ganda imperialistyczna, wywłaszczenie i wymordowanie kilku­set tysięcy Trypolitańczyków uzyskały hurtem wraz z innymi popełnionymi przez bank Pacellich zbrodniami pełną aprobatę papieża. Zaiste, duch chrześcijański w interpretacji Piusa XI] jest całkowicie „wolny od małostkowych ograniczeń”.

„Z tym życzeniem — kiedy wam dziękujemy za wasz hołd i zapewniamy was o Naszej życzliwości, za­nosimy jednocześnie modły do Pana, aby was napełni? swymi światłami i swymi darami, na poczet których udzielamy wam wszystkim tudzież waszym rodzinom i waszej codziennej pracy Naszego Ojcowskiego Apostolskiego Błogosławieństwa"  3.

Banco di Roma, którego prezesem był przez wiele lat stryj papieża, jest dziś w dalszym ciągu bankiem rodziny papieskiej reprezentowanej w radzie administracyjnej przez bratanka Piusa XII, księcia Juliusza Pacellego, nic więc dziwnego, że papież pragnie, aby właśnie ten bank był sercem gospodarki włoskiej i kierował obiegiem pieniędzy.

Jeszcze 50 lat temu kapitał watykańskiego Banco di Roma wynosił zaledwie 6 milionów lirów. Czterdzieści lat temu

 

 

1 Discorsi e radiomessaggi, j.w., str. 114.

2 Discorsi e radiomessaggi, j.w., str. 114.

3 Discorsi e radiomessaggi, j.w., str. 114.

 

 

w wyniku przygotowanej przez siebie wojny trypolitańskiej kapitał banku wzrósł" do 200 milionów. Macki banku sięgnęły do Turcji, Grecji, Egiptu, Palestyny, Syrii, Somali, Erytrei, Abisynii, Albanii, Iraku, Hiszpanii, Ameryki Południowej. Dziś kapitał banku wynosi miliard liro w, rezerwy — 450 milionów. Bank posiada 150 oddziałów, których zestawienie rzuca charakterystyczne światło na ruch kapita­łów watykańskich: Nowy Jork — Londyn — Frankfurt nad Menem — Paryż — Bruksela — Madryt — cały blok atlan­tycki, w którym rodzina Pacellich i inni finansiści watykańscy są nierozerwalnie związani z patronami z Wali Street i partnerami z Niemiec Zachodnich i faszystowskiej Hiszpanii. Wa­tykan związał się na śmierć i życie z kosmopolityczną finansjerą wykorzystując dla jej celów posłuszny sobie aparat kościelny, stając w szeregach jej najbardziej agresywnych ideologów uświęcających jej panowanie, grabieżcze plany, zbrodnicze rozpętywanie wojny, szaleńcze, nieziszczalne marze­nia o ujarzmieniu całego świata. To podporządkowanie bez reszty siłom skazanym przez historię na zagładę musi dopro­wadzić politykę watykańską do całkowitego bankructwa.


SPIS ROZDZIAŁÓW

 

Od autora ...... 5

 

Rozdział I.  Watykan staje się potęgą finansową ...... 9

 

Rozdział II.  Ekspansja watykańskiego banku Pacellich w Afryce ...... 34

 

Rozdział III.  Kłamstwa propagandy wojennej inspirowanej przez watykański bank Pacellich ...... 46

 

Rozdział IV. Błogosławieństwa papieża i kardynałów dla wojny agresywnej i okupacji ...... 60

 

Rozdział V.  Poparcie klerykałów polskich dla włoskiej wojny kolonialnej ...... 70

 

Rozdział VI.  Zbrodnie imperialistów włoskich w Afryce i olbrzy­mie zyski bankierów watykańskich ...... 70

 

Rozdział VII.  Papież Pius XII Pacelli gloryfikuje działalność banku Pacellich ...... 102

 

***

skanowanie książki: legaba - www.legaba.prv.pl

 

strona główna