"Zniknęli kołodzieje, pojawiły się "tirówki"" (Urbanik)


438. Przyszedłem na ten świat przypadkiem (tak, jak i mój pies), ale życie nasze chyba nieco się różni: nie wiem, czy Aza nadaje swej egzystencji sens, czy stawia sobie jakieś cele. Z wysoka patrząc oboje, moja Aza i ja, jesteśmy pyłkami w Kosmosie, ale, kiedy ja patrząc w ekran wystukuję te słowa, suka śpi i może śni o swoim psim świecie. Zostawiam psa w spokoju.

Żyję w świecie bez bogów, nie widzę ponadludzkich celów, ponadludzkich sensów: ot czująca iskierka wśród podobnych sobie.

Życie:
ból, radość, rozkosz, fascynacja, satysfakcja, wstyd, rozpacz, piękno, brzydota, ...

Wszystko wzajemnie się przeplata, mija, powraca; i to odczuwamy jako pozytywne, i to, co negatywne.

Ma chyba SENS staranie, by w życiu naszym odczuwać maksimum bodźców pozytywnych, minimalizować negatywne. Takie życie, z przewagą doznań pozytywnych, to ŻYCIE SZCZĘŚLIWE.

CELEM MEGO ŻYCIA jest stworzenie takiego społecznego układu, w którym człowiek mógłby być szczęśliwy bez opium ludu i opium dla ludu.

Mogę niewiele, ale na pewno więcej niż Aza, która nadal śpi i, jak mówiłem, pewnie śni o swoim psim świecie.

Strachu przed śmiercią nie odczuwam, ale chciałbym żyć jak najdłużej Dopóki życie będzie mnie cieszyć, lub będę miał obowiązek życia. (np. zapewnić byt rodzicom lub dzieciom)

PS
Do wszelkich bogów, kościołów, krasnoludków mam stosunek obojętny z odcieniem życzliwości.

Czemu?
Kołodzieje, kowale wiejscy zniknęli - brak na nich zapotrzebowania. Pojawiły się "tirówki", widać spros jest. ("spros" po ros. "popyt" dop. lg)

Kościoły, bogowie, krasnoludki - trwają.
Widać, są komuś potrzebne(i).



strona głowna