wpis z Forum ONET'u - autor: Wasz Pastuch

Raz my z ziomami z osiedla zrobili czarnom msze.

Buła mówił, że musi być ofiara z krwi. Buła sam jest ofiara, ale czasem jak se dłużej pomyśli to cuś wymyśli. No to żeśmy chcieli najsampierw jamnika Kierdziałkowej złapać, bo na niego Belzebub wołała - znaczy szatan taki. Ale się bydle zaparło i wzionć nie dało. Mało Bułe nie ugryzł, ale uciek. Buła znaczy uciek, nie pies.

No to szukali my kota, ale nas stary Kierdziałek z piwnicy pogonił. I jeszcze pretensje miał o psa sfojego durnowatego.
Tośmy się całkiem podłamali bo bez ofiary msza nieważna. Wtenczas Buła siadł do myślenia i zaś wymyślił i poszedł i żebe przyniesł. To my się ucieszyli, zrobili ściepę na wino do tyj mszy. Potem poszli my do piwnicy jak Kierdziałkowski poszedł na II zmianę i wzieli świeczkę z cmentarza.

Dali my żabe na skrzynkę, świeczke zajarali, wino otworzyli i Buła kazał wołać SZATAN! I żeby było zgodnie z czymśtam to trza było 666 razy zawołać, potem żabe rozpruć, na koniec wino wypić i już. No to my wołali a Buła liczył. Jak my doszli do 41 to żaba zaczeła się rechotać, Buła dał jej w łeb żeby powaga na mszy była, świeczkę wywalił, po ciemku wino ktoś rozbił, rozkmina się o wino zrobiła, zlazła na dół Kierdziałkowa i nas jamnikiem poszczuła i my poszli chodu.
I tyle.

Ale Buła mówi że się przyzywanie szatana i tak udało, bo jamnik durnowaty miał przecie na imię Belzebub...

I to by było na tyle.

Wasz Pastuch

~Pastuch, 2004-07-21 10:54


strona głowna