3 wiersze Pietki


Świąteczna wesołość

Kiedy się na święta miało
Klecha stary, zramolały
Gęba się od ucha śmiała.
Z łóżka wstawał odmłodniały

Cóż spytacie tą przyczyną
Tak znamiennej odmienności?
Otóż kleryk będzie mnożył
Swe potężne majętności.

Wolny rynek

Głodny bękart śpiew roznosił
Chodząc we wsi po kolędzie
Lecz co tylko już wyprosił
Ksiądz mu to wyrywa w pędzie.

Co też księże! Toż jam głodny!
“Bóg chce twej ofiary.
Chyba ty nie jesteś godny”
Rzecze groźnie proboszcz stary.

Autoreligrafia

Zaraz wspomnę młode lata
Kiedy bóg w podziemiu siedział
Buntowniczy duch mnie wplatał
W najdziwniejszy życia przedział.

Gryzłem zawiłości świata
Chociaż mi mówiła szkoła
Nie wierzyłem i tak bardzo wtedy
Jak lep lgnąłem do kościoła

Ileż było w tym obłudy
Kiedy na mszy kleryk młody
Na kazaniu zamiast treści
Ponalewał ludziom wody

Zaraz potem przyszła nuta
Małej niepewności
Czy też ja już nie rozumiem
Czy też klecha stracił na ... wiarygodności

Ministrantem kiepskim byłem
Bo cóż to za sługa taki
Który najpierw wino leje
Potem mówi, że łajdaki...

Szybko mi zwietrzały mrzonki
O zbawieniu, mękach piekła
Patrząc na ideał z bliska
Wiara szybko mi uciekła.

Teraz patrzę na czerń świata
I mnie wstręt ogarnia mętny
Jak ja mogłem dać się nabrać
Toż to szwindel ewidentny!


strona głowna