Platforma Ciołków

 

    I znowu mamy jaja na obiad - jak rzeszowskie berety - strusie i podobno wolne od BSE. Nikt tego chujostwa nie tyka, nawet xiądz, który powiedział, że musi to być jakieś "transgeniczne kurestwo Szatana", a nie płód napoczęty w wyniku zerznięcia Maryji Zawsze Dziewicy przez tatkę w Trójcy Jedynego. Tylko Kunta Kinte próbował wtykać jajo chętnemu wciaż Ciołkowi, gdyż jak się przyznał zakochał się w ciołkowych maślanych oczach... Niestety nasza kapustka "głebokie gardło" na rzeszowskie jajo ciągle za płytka... Pan ordynator kochany, powiesił na oddziale skrzynkę do której możemy teraz wrzucać pytania na karteczkach i powiedział, że to takie udoskonalenie ku wiekszej chwale Charlesa Mansona - patrona naszego szpitala. Wrzuciłem wiec pytanie do Boga: "Czy to prawda, że swoją córkę poslubioną Józefowi - Maryje Zawsze Dziewice - katował tylko analnie i czy to właśnie dla tego, do dzisiaj pozostaje ona Jedyną Dziewicą w Trójcy Przenajświętszej?" Na odpowiedź chyba trochę poczekam, bo salowa która wszystko wie najlepiej powiedziała, że "Bóg podobno nie żyje" i kostnica, a także prokuratura już zawiadomione o zgonie... Pójdziemy z Miśkiem dzisiaj sami sprawdzić co z nim, bo podejrzewam, że może to być tylko głeboka katatonia, czy inne ocipstwo boże, jakaś narkolepsja polekowa czy cuś.... Myślę, że mógłby go wyprowadzić z tego stanu elektrowstrząs 220V zapodany bezpośrednio na fiuta, bo nasz Bóg to taki mutant-dziwoląg jak Bogumiła Boba - znaczy z chujem miedzy nogami. Chociaż dobrze, że nie taki, jak Zdzisław Pupa, czy nasz Ciołek "chińskie kajdanki" z cipką w ustach... Gdyby nasz plan się powiódł to jest szansa, że nasz Bóg w Trójcy Jedyny zacznie jeszcze brykać jak Korwin Mike z kosą w brzuchu....

    Dzisiaj przyjechali rodzice naszego Ciołka. Pan ordynator kazał salowej rozebrać ich do naga i do łazni pogonić, bo gdzieś słyszał, że zAWSzone strasznie są... Długo trzeba im było tlumaczyć, że do gazu nie idą. W końcu Kunta Kinte i klecha pomogli salowej zagonić ich pod prysznice kijem od ręcznej froterki. Po odwszeniu Ciołków Pan Ordynator, zrobił całej trójce szybciutką regresję hipnotyczną. Okazało się, że za komuny - swieć Maryjo nad jej przeczystą naturą - Ciołkowie, jak to Ciołkowie, mieszkali w śmietniku i zbierali siano na "Skode" hodując pchły i goniąc fajans. Jedyny ich majątek wniesiony jeszcze w posagu, przez rodzine mami Ciołka, stanowiła platforma od Ursusa C-320 - bez jednej burty, ale za to z wszystkimi czterema kołami i tylko trochę zardzewiała. Za komuny Ciołek do szkoły nie chodził - być może z powodu silnego zAWSzenia.... Czytać sam się uczył - z "Trybuny Ludu", w której czesto znajdował zawiniete resztki makreli i salcesonu po komuchu. Tymi znalezionymi przez niego resztkami żywiła się cała rodzina. Okazało się, że kiedyś, nawet Vaticański papa Karol odwiedził ich w śmietniku i pokropił pla, pla, tformę, a właściwie to odlał się na prawe koło bezpośrednio ze zwiędłego fiuta. Zlizywali później ten likier z betonowej posadzki śmietnika i przez tydzień byli na hajcu chujowym jak po parcopanie - wiec ja bym im nie zazdrościł... Do dzisiaj mają trochę tego świntego moczu uskładane w słoiku po musztardzie i stawiają go na stole wigilijnym jako relikwię. czasami stawiają na telewizorze i wtedy mają lepszy obraz i nawet kolory widzą... W hipnozie Ciołek opowiedział też, jak w 1981r. zomowiec wsadził mu zgrabnie szturmówkę do dupci - ku chwale socjalistycznej ojczyzny... Rodzina latała potem do prokuratora, ale nie dało się tego podciągnąć nawet pod gwałt na nierogaciźnie... Pojebało się chłopkowi po tym wszystko w pałce i do dzisiaj opowiada, że pamieta jak w 70' strzelał do stoczniowców. Pan ordynator powiedział, że tego to sie właściwie nie da leczyć i humanitarniej było by toto "bujane kurwibździe" - jak mawia Dorotka - uśpić jak psa Arisa-katolika i Świtoniowy krzyż mu w dupę wsadzić...
    Po wybudzeniu z hipnozy jareccy Ciołka powiedzieli, że przyjechali do naszego szpitala, aby za pośrednictwem Pana Ordynatora przekazać obszczaną rytualnie przez samego tatkę - "rolka papy" - słynną pla, pla, tformę niejakiemu Andrzejowi O. znanemu bardziej jako Andriej lepkie ręce. Sprawdził mu łapki jeszcze Włodzimierz C. i wyszło mu że Andrzej O. był największym aferzystą w jego rządzie, ma więc kurewsko lepkie łapki i dobrze, bo mu się do Platformy Ciołków na amen przylepią. Andriu O. znany był wczeniej jako disc jockey radiowy, oraz jako t.w. pseudonim "Must" zarejestrowany 4.11.72 w V departamencie wydziału I W-wa pod nr. J-7588. Ciołek - nasza odziałowa kapucha - jak sie o tym dowiedział, zaraz zakochał się w Andrzeju O. i postanowił profesjonalnie kablowania się uczyć. Tylko nasz klecha tym wszystkim sie przeraził, bo podejrzewa - i słusznie - że Ciołeczek będzie chciał, by Andriej O. dosadził mu się na trzeciego, a to kurewsko nie po bożemu podobno jest i zgorszenie może być wielkie na oddziale, a nawet w samym Vaticanie... My tam z Miśkiem, pielęgniarkami, itp. itd. przyglądamy się zafascynowani temu wszystkiemu, bo musowo Ciołeczka rozerwie na kawałki, jak zapchaną rurę, zwłaszcza gdy z przodu dosadzi sie Maciej P. z Donaldem... Salowa ma tylko przejebane, bo ktoś będzie musiał posprzątać słynną Platformę Rodziny Ciołków po tej pięknej eksplozji. No chyba, że przy okazji rozwali całą platformę czego sobie i Wam przyjaciele, życzę.

    Dla Q i Legaby - Anonymous(14.02.01)
 
 

strona głowna