Z "Res Humana" 4-5 (71-72), 2004

 

Maria SZYSZKOWSKA

PO RÓWNI POCHYŁEJ?

 

Biskup Życiński, uchodzący za liberalnego intelektualistę, powiedział, że decyzja Senatu, by duchowni sami opłacali składki na ubezpieczenie zdrowotne, kojarzy mu się z okresem stalinowskim. Takie stwierdzenie jest nadużyciem. Uważam, że należą się przeprosiny senatorom ze strony biskupa Życińskiego.

W warunkach niedostatku i biedy, duchowni powinni już byli dawno zaproponować rezygnację ze swoich materialnych przywilejów. Religijne deklaracje o miłości bliźniego stają się w świetie oburzenia dostojników Kościoła frazesami. Jakże pięknie na tym tle rysuje się dawna instytucja księży-robotników we Francji, czy rzeczywiste, skromne warunki życia zakonów franciszkańskich. Ale wiadomo też z historii, jak wiele przykrości oraz trudności przeżywał święty Franciszek ze strony najwyższych hierarchów Kościoła. Na marginesie, szkoda, że katolicy mając tak piękną postać w panteonie świętych zapominają o miłości od zwierząt.

Z przykrością słyszę o przewidywaniach - zapewne, niestety realnych - że wielu posłów SLD nie poprze poprawki Senatu autorstwa Krystyny Sienkiewicz. Będzie to świadczyć o niemożliwej do przezwyciężenia tchórzliwości tych, którzy zostali wybrani przez lewicowy elektorat.

Nie rozumiem protestu wobec projektu, by ubezpieczenia zdrowotne duchownych były opłacane przez duchownych - a nie przez Fundusz Kościelny, czyli budżet państwa. Może warto odwołać się do sprawiedliwości ponadustawowej, czyli prawa naturalnego, na które powołuje się Kościół protestując wobec ustawy zezwalającej na przerywanie ciąży. Odwołując się od tej sprawiedliwości ponadustawowej należy stwierdzić, że słuszne jest, by duchowni - a więc grupa nie doświadczająca biedy - przestała czerpać nadmiernie korzyści nawet jeśli konkordat (zawarty w szczególnych warunkach) na to zezwala.

Niezbędne jest nadanie wreszcie biegu projektowi ustawy o zniesieniu Funduszu Kościelnego. Niestety, wymaga to odwagi i konsekwencji, której wciąż brakuje lewicy parlamentarnej. Socjaldemokracja Polska powstała rzekomo Jako protest wobec zbyt powolnego zwrotu SLD w kierunku deklarowanej przed wyborami lewicowości. W rzeczywistości partie te nie różnią się od siebie i nie ma wątpliwości, że inne motywy doprowadziły do rozłamu w SLD.

Jest smutne, że nawet odwrócenie się większości wyborców od SLD, nie doprowadziło do istotnej zmiany w polityce tej partii. Zmiany personalne, czy tworzenie nowych platform, to działania symboliczne. Potrzebna jest armia ludzi, która miałaby nie tylko poglądy lewicowe, ale również odwagę, by wcielać je w życie. Żałuję, że partia "Racja" i jej program socjaldemokratyczny są małe znane. Nie mając dostępu do mediów, partia ta nie może wywierać skutecznego nacisku na parlament.

Należy ubolewać, że w tak trudnych warunkach SLD zajmuje się wewnętrznymi walkami. Mam tu na myśli protesty SLD skierowane do premiera Belki w związku z chęcią Unii Pracy, by członek SLD - Katarzyna Kądziela - została pełnomocnikiem rządu do Spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn. W dodatku kandydatka ta jest po Izabeli Jarudze-Nowackiej, najlepiej przygotowaną osobą do pełnienia tej funkcji. A podobno miał to być rząd fachowców.

Żyjemy w złej atmosferze. W atmosferze niechęci partyjnych i rozgrywek wewnątrzpartyjnych. Obserwuję coraz mniej przejawów kultury politycznej w naszym państwie. Czas rządów SLD oceniam jako w dużym stopniu zmarnowany.

Mając poczucie bezradności z powodu braku siły wykonawczej - zrezygnowałam kilka miesięcy temu z przewodniczenia i członkostwa w Komisji Etyki SLD.

 

strona główna