Marian Czuchnowski
CZERWONA ODPOWIEDŹ: POLICZEK WAM

księżyc pogania noc. w błękitnych szlifach mglisty karbowy
wiosna zaczęła ciemnymi drzewami na alarm bić.
pohulać przyszło, nędzarze, chłopski oberek głodowy.
z żonami. białymi sukami na ciemność pójdziemy wyć.
                              *
wam
niebo ostrożnie zamówią: dziwka, szpicel i ksiądz.
nam
w rudych barłogach, jak sowy,
krwawe bachory ląc!
                              *
w zielonych szlifach srebrny apostoł, księżyc usnął tłusto pod wodą.
ruszymy ziemię na lewo, choć pięść żelazna miażdży nam twarz.
ręce wystarczą, gdy ręce zawiodą,
nogi uderzą w czerwony, zwycięski marsz.
                              *
wam
ciepłe kobiety o włosach mglistych jak krwawnik w błękitnym obłoku żądz.
nam
świeci w oczy jaskrawą nagrodą:
dziwka, szpicel i ksiądz.
                              *
czerwoną flagą, towarzysz księżyc rósł prosty jak dym.
w litość - żelazem, na miłość - kłami
panu w mordę - dynamit!
dzwonimy czerwony. hymn.
                              *
wam
niebo ostrożnie zamówią: dziwka, szpicel i ksiądz.
nam
zdychać z pomrukiem, jak grzmot rozległym i złym.
blade ręce jak kreda - mnąc.
                              *
w szarych, więziennych podwórzach najgłupszą z życiowych ról
zbyt wielu zwycięsko zagrało.
trzaskano w głowę o wiele za małą.
jak na dwanaście kuł!
                              *
wam
pięść do gardła jak bombę prąc.
przyjdzie się w ostrych, żółtych nitkach mitraliez rachować wspaniało -
nam!
żelazną strofę zamyka krwią: gniew, rewolucyjny brzdąc.
                              *
hola! śmiało!
drągiem po czaszkach, nie żałuj.
tak, wiosno, szedłem ku tobie, czerwony towarzysz.
razem, a pięścią wyważysz
historii zmurszałe drzwi.
zdmuchnięci: dziwka, szpicel i ksiądz.
groźnym zmarszczeniem proletariackich brwi.


strona głowna