Na Korwina z UPR

Nowy Hymn

Na latarnię!

Na jednego politykiera, bo mnie chuj strzela

bez tytułu - o wizycie komornika u biskupa Gocłowskiego

Epitafium dla tuskowców




Na Korwina z UPR

Duży, prędki i nerwowy,
politykiem jest "bez głowy" -
- jeden fakt tutaj wystarcza:
że dwa procent ma poparcia.

Korwin typ to choleryka,
to pojawia się to znika;
z mowy jego - stwierdza gaba:
że na giełkot trza go zbadać.

Rozum ma - lecz w myśl mych sądów,
to do brydża, nie do rządów.
Stworzył partię - głupia głowa....
i brydżysta się zmarnował.

Może Korwin coś by zdziałał,
gdyby częściej z sensem mawiał,
a on - w końcu chłop uczony,
pierdoli jak potłuczony....




Nowy Hymn (melodia nie zmieniona)

(ten prowokacyjny tekst opublikowałam na psr i psp, podając że to niby napisał to Niesiołowski, a Radio MaPysk oraz politycy xiańscy, chcą go w Sejmie przeforsować.
Kilka osób uwierzyło... interesujący fakt...)

Jeszcze wiara nie zginęła,
póki my żyjemy,
Na tradycjach Watykanu
Polskę zbudujemy.

Marsz, marsz Jezusa, zdrajcą ten kto nie rusza,
Odmówim pacieże, złączymy się w wierze.

Jak Jan Paweł wadowicki
będziem Polakami,
Jak krzyżowcy zakrzykniemy:
zabić kto nie z nami!

Marsz, marsz Jezusa, zdrajcą ten kto nie rusza,
Odmówim pacieże, złączymy się w wierze.

W nowej Polsce - nowe prawa
uchwalimy wiarą,
Poniesiemy katolicyzm
w Europę całą.

Marsz, marsz Jezusa, zdrajcą ten kto nie rusza,
Odmówim pacieże, złączymy się w wierze.

I wzniesiemy, z dumą sztandar
by widział świat cały,
Że jest teraz godłem Polski:
Krzyż i Orzeł Biały.

Marsz, marsz Jezusa, zdrajcą ten kto nie rusza,
Odmówim pacieże, złączymy się w wierze.




Na latarnię!
dedykacja: anonimowym poetom rewolucyjnym

zAWSzone kurwy, co w dupie mają
nasz kraj i lud okradają,
niech skończą marnie,
sznur, pętla i na latarnię!

Rydzyjniki, co w każdym powiecie,
zaprowadzić chcą Średniowiecze,
ciemonocie co służą ofiarnie;
procesją gnidy! Na latarnię!

Polonia z Toronto,
za świństw waszych konto,
za nasze męczarnie!
Na latarnię wy chuje! Na latarnię!

Rydzyjniki, Toronto, Wsiarze...
o waszym zdechnięciu marzę!
Trójco bandycka - razem a karnie!
Wy kurwy katolskie! Na latarnię!




Na jednego politykiera,
bo mnie chuj strzela

Tuż przed wyborami obiecywał wiele,
dzisiaj chłop pobożny, modli się w kościele.
Obiecywał świeckość, buzków rozliczenie...
dzisiaj w Watykanie koi swe sumienie.

Z wyborców zapewne śmieje się czasami,
że pograł w bambuko jako z idiotami...
Jego obietnice - bajki do poduszki!
Tak z chłopa z jajami zostały wydmuszki.

Niegdyś z błyskiem w oku zohydzał prawicę
dziś dał dupy czarnym - ośmieszył lewicę,
bo czarno-czerwone poglądy ma w kratkę,
i czerwony krawat zmienił w koloratkę

(abangel, marzec 2002)



bez tytułu
z alt.pl.popieram.ateizm
podpisano: "Portal Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl"

Któż odgadnie ? Któż w słowa ubierze, któż zdoła
Opisać dzielność dostojnika i sługi Kościoła
Z jaką ten świętej własności bronił, z jaką stawał,
Z jaką komornikowi wreszcie odpór dawał ?
Ja tam byłem, ja widziałem, niczym na spowiedzi
Wyznam, słuchajcie dorośli i dzieci !
Opowiem jak przywitała eminencja nasza
Komornika, co jak nic, nasłan przez Jonasza.

Wpadł zatem ten syn szatana i grabić gotowy,
Zabierać meble, obrazy, nawet samochody
(Szczególnie przy tych ostatnich zalewam się potem
Wszak wiadomo religijnego kultu są przedmiotem).
W ręce miał wyrok sądu i był ciut zdziwiony
Gdy mu rzekłem, że kościół ponad prawo ziemskie postawiony,
Tu mi arcybiskup przerwał i łagodnymi słowy
Zaczął mu wybijać herezyje z głowy:

Synu, czemu udział bierzesz w tym podłym rabunku,
Słudze Pańskiemu przysparzając bólu i frasunku,
Co w modlitwach trwając, postach, wyrzeczeniach,
W Bogu nie w dobrach ziemskich szuka pocieszenia.
Żem prawo złamał ? Nieprawda, ja ofiarą byłem !
Żem nadzorował ? Moralnego wsparcia udzieliłem !
Skąd miałem wiedzieć, że i między nami chwasty
Ostrożnie z tym krzesełkiem, to Ludwik XIV !

Tam ? Schowek ! Co w schowku ? Obrazy !
Renoir, Rembrand, Van Gogh, same bohomazy.
Że je w ukryciu trzymam ? Ależ synu miły,
Po co one na widoku gdy mi się znudziły ?
Skąd one ? Pewien grzesznik by winy odkupić
Na rzecz kurii je darował, bo nie mógł się skupić
Na interesie, przez co szedł on marnie,
Zrazu miał on wydawnictwo, potem chyba pralnie.

Prał miliony ? Ależ synu, miejże to na pieczy,
Że ja wiecznie rozmodlony nie znam ziemskich rzeczy,
I w nabożnym skupieniu trwając dnie i noce,
Wiedzieć nie mogłem że tam złe działały moce.
Że mam samochód nowy ? Wbij sobie do głowy
Byle czym tyłka nie wozi sługa Chrystusowy,
Kluczyki też mam oddać ? Zgroza nad zgrozami !
Tu się nasz arcybiskup cały zalał łzami.

Powstał jednak i w przypływie siły niepojętej
Ruszył bronić zagrożonej własności kościelnej:
Komorniku okrutny, czyś ty nie Jehowy ?
Bo przed kościoła majestatem nie pochylasz głowy
Sługi biedne jego prześladujesz pozbawiając mienia
Za co nikt Ci mi podległy nie da rozgrzeszenia.
A może Cię tu przysłała ta ... APP Racja ?
Zostaw chociaż te wazy, to druga dynastia !

Tyś kacerz ! Tyś chyba "Faktów i Mitów" czytelnik !
Tego pisma, co je ze strachem omijają wierni.
Tego podłego szmatławca, Biblii heretyków,
W którym do nas zawsze wiele jest przytyków
I w którym jedna prawda, a jest ona taka,
Nikt tak jak kościół nie wyciągnie kasy od biedaka !
Tu zamilkł biskup nagle swymi słowy uderzony,
A potem znowu przemówił, już uspokojony.

Widzę na nic me słowa, trudno: wola Boża,
Niech zatem wiedzą ludzie od Tatr aż do morza,
Że kościół bogactw nie pragnie i sam je oddaje,
Na wyroki Rzeczypospolitej i sądów się zdaje,
Wyroki takie Pańskie, nic tego nie zmieni,
I muszą być wierzyciele dziś zaspokojeni,
Czyń więc powinność swoją, niech Ci się nie stara
Nikt przeszkadzać, niechaj będzie spełniona ofiara.

Potem spojrzał na nas, swe sługi, oczy robiąc w szparki
I chociaż się uśmiechał, biegły po nas ciarki
I chociaż się uśmiechał, nogi nam zadrżały
Chociaż to nie nasz właśnie znikał dobyteczek cały.
Wkrótce poszły plotki (ja słyszałem to od wielebnej matki)
Że chcąc straty powetować kościelne wprowadza podatki
By zaś finanse kurii zniosły straszne razy,
Już po wyjściu komornika wydano rozkazy

Mój wujek gdy to usłyszał, to bardzo był wściekły,
Krzyczał "non possumus", "ja się wypisuję z sekty".
I nim go powstrzymała ciocia Teodora,
Zawiesił obraz Lenina na miejscu Karola.
Wierny sługa Kościoła, oczy robiąc duże,
Mówił rzeczy, których bracia w życiu nie powtórzę,
Piana na ustach, tupał że aż kamienica drżała,
Wreszcie ataku dostał i karetka przyjechać musiała.

Potem mi mówił spowiednik, że wujek już stary,
Pewno czegoś nie dosłyszał, pewno kryzys wiary,
Pewno mu wysokie ciśnienie uszkodziło głowę.
Wkrótce wujcia wypuścili, wtedy prawa nowe
Zaczął wprowadzać, mówiąc że od dziś tak będzie
I więcej już nie wpuści księdza po kolędzie:
Precz z czarną stonką (co miał na myśli nie wiem, to pewno ze starczej dewiacji)
Najgorsze zaś że się zaraz zapisał do Racji.

Gdym się wreszcie z szoku wydobył powoli
Po namyśle wiedziałem kto za sprawą stoi:
To przez Jonasza i przez jego tygodnik, cholera,
W mediach tyle się mówi i cała wybuchła afera.
Dawniej księży szanowano, nikomu nie przyszło go głowy
By rękę swą podnosić na nasz kościół Chrystusowy,
Każdy zaś kto w życiorysie kolor miał czerwony
Do kościoła co dzień biegał modląc się skruszony.

Dziś niepokorni już nie milczą, dziś unoszą głowy
Każdy, nie dość że hardy, to jeszcze ujadać gotowy,
Tyś to sprawił, że się wszystko na niekorzyść zmienia,
Obyś nigdy nie miał z księżmi do czynienia,
Przez ciebie każdy wietrzy w kościele obłude
Minęły wieki tłuste, przyszły lata chude,
Cała wina w tym Twoja i wiedz Ci to będzie
Policzone kiedy Cię to powiodą przed Sędzie

Na Sądzie Ostatecznym, tam Prymasy, Biskupy
Żalić się będą na Ciebie, żeś im robił koło d..y
Że za życia ścigając wszystkie wykroczenia
Nie dawałeś im okazji do bogactw gromadzenia
Buntowałeś pokorne owieczki, że się strzyc nie dały
Przykładu się domagając, nauk słuchać nie chciały
Już Ci niebiański trybunał szkód tych nie odpuści
I jak nic się strąci w piekielne czeluści.
autor nieznany, wysłano z serwisu usenet w portalu gazeta.pl


Epitafium dla tuskowców bez tytułu

PO miała wygrać wybory,
Lecz się znalazł lider nowy.
PiS wyskoczył i plan zdechł.
No co za pech!

Nic to, myślą Tuska lenie:
"nasz prezydent, a wasz premier"
A tu nagle wygrał Lech.
No co za pech!

Lecz nie łamią się tuskowcy:
Koalicja! - pomysł prosty
Koalicja wzięła w łeb...
No co za pech!

Nagle Tusk zniedołężniały,
I tuskowcy nagle mali.
Biedaków zalała krew!
No co za pech!

abangel, marzec 2006

strona głowna